Gość (2a00:f41::::::8701)
Opera „Porgy and Bess” George’a Gershwina to dzieło absolutnie wyjątkowe, które od dekad wymyka się sztywnym klasyfikacjom. Choć formalnie uznaje się ją za operę, sam kompozytor określał ją mianem „folk opera”, co otwierało drzwi do czerpania z tradycji musicalu, jazzu i bluesa. Jeśli zastanawiasz się, czy na scenie – obok potężnych głosów operowych – zobaczysz taniec, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Ruch i układy taneczne są wpisane w DNA tego spektaklu.
W „Porgy and Bess” taniec nie jest tylko ozdobnikiem czy przerywnikiem między ariami. Jest on integralną częścią narracji, która oddaje energię i kulturę czarnoskórej społeczności fikcyjnego osiedla Catfish Row w Charleston. Gershwinowi zależało na autentyczności, dlatego rytm odgrywa w tej operze kluczową rolę.
W wielu scenach zbiorowych ruch sceniczny płynnie przechodzi w regularną choreografię. Mieszkańcy Catfish Row reagują ciałem na muzykę – czy to podczas radosnych spotkań, czy w momentach religijnego uniesienia. Taniec w tej operze ma charakter organiczny, często oparty na tradycyjnych tańcach afroamerykańskich, które w latach 30. XX wieku (kiedy powstało dzieło) były niezwykle żywe i popularne.
Jeśli wybierasz się na spektakl lub oglądasz nagranie, zwróć uwagę na konkretne sceny, w których taniec wysuwa się na pierwszy plan:
To pytanie powraca od lat. Wersje wystawiane na Broadwayu (np. słynna produkcja z 2012 roku z Audrą McDonald) kładą jeszcze większy nacisk na taniec, upodabniając dzieło do klasycznego musicalu. Z kolei produkcje w teatrach operowych, takich jak Metropolitan Opera, mogą skupiać się bardziej na monumentalności głosów, ale nawet tam choreografia pozostaje niezbędna, by oddać ducha partytury Gershwina.
George Gershwin był tak zdeterminowany, by oddać prawdziwy klimat Południa, że przed napisaniem opery spędził lato na wyspie Folly w pobliżu Charleston. Obserwował tam lokalne społeczności, słuchał ich śpiewu i patrzył, jak poruszają się podczas modlitw i zabawy. To właśnie te obserwacje sprawiły, że „Porgy and Bess” jest tak nasycona rytmem, który naturalnie wymusza na wykonawcach taniec.
Warto pamiętać, że ilość i styl tańca zależą od wizji reżysera i choreografa danej inscenizacji. W niektórych wersjach możemy zobaczyć elementy stepowania, w innych taniec współczesny lub stylizowany folk. Niezależnie od wybranej estetyki, trudno wyobrazić sobie „Porgy and Bess” bez ruchu – muzyka Gershwina jest po prostu zbyt „roztańczona”, by wykonawcy mogli stać nieruchomo.
Podsumowując, układy taneczne są nieodłącznym elementem „Porgy and Bess”. To właśnie one, w połączeniu z genialną muzyką, tworzą ten niesamowity, tętniący życiem spektakl, który od prawie stu lat zachwyca widzów na całym świecie. Jeśli lubisz widowiska, w których muzyka operowa łączy się z energią ruchu, to dzieło z pewnością Cię nie rozczaruje.