Gość (83.4.*.*)
Projekt Landbridge w Tajlandii to jedna z najbardziej ambitnych inicjatyw infrastrukturalnych w Azji Południowo-Wschodniej. Choć dla samej Tajlandii ma to być silnik napędowy gospodarki, lista krajów i regionów, które mogą na tym zyskać, jest znacznie dłuższa. Projekt ten, nazywany czasem „kanałem bez wody”, ma połączyć porty w Ranong (nad Morzem Andamańskim) i Chumphon (nad Zatoką Tajlandzką) za pomocą sieci autostrad i rurociągów oraz linii kolejowej o długości około 90 kilometrów.
Oto kraje i grupy państw, które mogą odnieść największe korzyści z realizacji tego gigantycznego przedsięwzięcia.
Dla Chin projekt Landbridge ma znaczenie wręcz egzystencjalne. Obecnie około 80% chińskiego importu ropy naftowej przepływa przez wąską Cieśninę Malakka. Pekin od lat obawia się tzw. „dylematu Malakki” – sytuacji, w której w razie konfliktu międzynarodowego cieśnina ta mogłaby zostać zablokowana przez marynarkę wojenną USA lub ich sojuszników, odcinając Chiny od dostaw energii.
Landbridge oferuje Chinom alternatywną drogę transportu surowców z Bliskiego Wschodu i Afryki, która omija ten wąski punkt zapalny. Dodatkowo szacuje się, że nowa trasa może skrócić czas transportu towarów do Chin o około 4 dni, co przekłada się na realne oszczędności dla chińskich gigantów eksportowych.
Indie, jako rosnąca potęga gospodarcza, również bacznie przyglądają się projektowi. Z jednej strony Landbridge ułatwi indyjskim firmom dostęp do rynków Azji Wschodniej (Japonii, Korei Południowej) oraz Wietnamu. Z drugiej strony, Indie widzą w tym szansę na zrównoważenie wpływów Chin w regionie.
Współpraca przy tym projekcie może wzmocnić indyjską inicjatywę „Act East”, mającą na celu zacieśnienie więzów gospodarczych z krajami ASEAN. Port w Ranong mógłby stać się kluczowym punktem przeładunkowym dla towarów płynących z indyjskich portów, takich jak Kolkata czy Ćennaj.
Państwa Zatoki Perskiej, a w szczególności Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Arabia Saudyjska, widzą w tajlandzkim projekcie szansę na bezpieczniejszy i szybszy eksport swoich surowców energetycznych.
Dubajski gigant logistyczny DP World już wyraził zainteresowanie inwestycjami w Landbridge. Dla krajów tych projekt oznacza nie tylko skrócenie drogi do azjatyckich odbiorców, ale także możliwość ulokowania kapitału w strategicznej infrastrukturze, która będzie generować zyski przez dziesięciolecia.
Choć Landbridge powstaje w Tajlandii, jego wpływ na sąsiednie kraje będzie ogromny:
Dla tych dwóch potęg technologicznych czas to pieniądz. Skrócenie trasy morskiej o kilka dni oznacza niższe koszty logistyczne dla producentów samochodów, elektroniki i maszyn. Japonia, która od dekad jest jednym z największych inwestorów w Tajlandii, widzi w Landbridge sposób na optymalizację swoich łańcuchów dostaw w Azji Południowo-Wschodniej.
Wielu pyta, dlaczego Tajlandia nie zbuduje po prostu kanału na wzór Panamskiego czy Sueskiego (tzw. Kanał Kra). Odpowiedź jest złożona:
Warto wspomnieć, że projekt ten nie dla wszystkich jest dobrą wiadomością. Największym konkurentem dla Landbridge jest Singapur. Obecnie Singapur jest absolutnym liderem przeładunków w regionie właśnie dzięki swojemu położeniu przy Cieśninie Malakka. Jeśli znacząca część ruchu przeniesie się na lądowy most w Tajlandii, Singapur (oraz w pewnym stopniu Malezja z portem Port Klang) może odnotować spadek przychodów z usług portowych.
Realizacja projektu Landbridge, planowana na lata 2030–2039, może zmienić mapę globalnego handlu. Kraje zyskujące na tym projekcie otrzymają: