Gość (37.30.*.*)
Filmy klasy B to jedno z najbardziej fascynujących i niejednoznacznych zjawisk w historii kina. Z jednej strony kojarzą się z niskim budżetem, kiepskimi efektami specjalnymi i amatorską grą aktorską, a z drugiej – mają status kultowy, inspirują twórców z najwyższej półki i stanowią prawdziwą szkołę filmowego rzemiosła.
Początkowo, w Złotej Erze Hollywood (lata 30. i 40. XX wieku), termin „film klasy B” miał bardzo precyzyjne znaczenie. Nie chodziło o jakość, a o miejsce w dystrybucji. Były to filmy przeznaczone do wyświetlania jako druga, mniej nagłośniona część tzw. podwójnego seansu (ang. double feature). Zazwyczaj były krótsze niż główna produkcja i miały niższy budżet.
Praktyka podwójnych seansów w dużej mierze zanikła w Stanach Zjednoczonych do połowy lat 60. XX wieku, ale termin „film klasy B” pozostał i zyskał szersze, bardziej opisowe znaczenie. Dziś określa się nim komercyjne filmy niskobudżetowe, które nie są kinem artystycznym.
Co sprawia, że film jest zaliczany do klasy B? Najczęściej jest to zestaw kilku elementów, które wynikają głównie z ograniczeń finansowych:
Wiele filmów klasy B osiągnęło status kultowy właśnie dzięki swoim niedoskonałościom. Zamiast być zapomniane, stały się obiektem uwielbienia, często oglądane z przymrużeniem oka i poczuciem humoru.
Twórcy z czasem zaczęli świadomie wykorzystywać tę estetykę. Skoro efekty specjalne były śmieszne, to robiono filmy, które były jeszcze śmieszniejsze, wplatając elementy komedii w horror czy science fiction.
Ciekawostka: Jednym z najbardziej znanych przykładów filmu, który jest "tak zły, że aż kultowy", jest The Room (2003) Tommy'ego Wiseau, który zebrał zaledwie 23% pozytywnych recenzji, ale stał się klasykiem, a jego seanse często zamieniają się w interaktywne wydarzenia, podczas których fani wykrzykują ulubione kwestie.
Mimo niskich budżetów, kino klasy B miało i nadal ma ogromny wpływ na kulturę filmową. Stanowiło i stanowi poligon doświadczalny dla młodych, ambitnych reżyserów, którzy w warunkach ograniczeń uczyli się rzemiosła i mogli eksperymentować.
Legendarną postacią w tym kontekście jest Roger Corman, nazywany czasem "Orsonem Wellesem kina klasy Z". Corman, który sam wyreżyserował ponad 50 filmów, był mentorem dla wielu późniejszych gigantów kina, takich jak:
Wielu z nich stawiało pierwsze kroki, reżyserując dla niego niskobudżetowe dzieła, co pozwoliło im wyrobić swój styl i bawić się formą audiowizualną.
Innym kultowym studiem, które specjalizuje się w kinie klasy B (często pełnym groteskowego humoru i przemocy), jest Troma Entertainment, znane z takich produkcji jak Toksyczny Mściciel (1984).
Warto poznać kilka tytułów, które ukształtowały ten fenomen:
Filmy klasy B to dowód na to, że w kinie liczy się przede wszystkim pomysł, pasja i chęć opowiadania historii, a nie tylko wielomilionowe budżety. To kino, które łamie zasady, nie boi się przesady i często oferuje rozrywkę w najczystszej, nieoszlifowanej formie.