Jakie masz pytanie?

lub

Czy rośliny lub substancje, które w filmach albo otwierają usta do odpowiedzi, albo zmuszają do mówienia tylko prawdy (uniemożliwiając kłamstwo), są tylko wymysłem reżyserów, czy jednak mają jakąś podstawę w rzeczywistości?

Serum prawdy fikcja Substancje wymuszające wyznania Rośliny filmowe rekwizyty
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Świat kina i literatury uwielbia motywy, które balansują na granicy nauki, magii i psychologii. Rośliny, które otwierają usta, by wyjawić tajemnice, czy substancje, które zmuszają do mówienia prawdy, to klasyczne przykłady tego, jak fikcja potrafi wykorzystać nasze pragnienie odkrycia ostatecznej, niepodważalnej prawdy.

Czy te filmowe rekwizyty mają jednak jakikolwiek odpowiednik w rzeczywistości? Odpowiedź jest złożona: nie ma magicznej rośliny, która zmusi Cię do wyznania, kto zjadł ostatni kawałek ciasta, ale istnieją substancje, które od dawna budzą nadzieję (i kontrowersje) jako tzw. "serum prawdy".

Serum prawdy: Mit czy rzeczywistość?

Koncept substancji, która miałaby "wyłączyć" zdolność do kłamania, jest obecny w kulturze od dziesięcioleci. W rzeczywistości potoczne określenie "serum prawdy" odnosi się do różnych środków psychoaktywnych, które były (i w niektórych krajach nadal są) używane w trakcie przesłuchań przez policję i służby specjalne.

Jakie substancje były używane jako "serum prawdy"?

Najczęściej testowanymi i stosowanymi substancjami były:

  1. Barbiturany: Przede wszystkim tiopental sodu (znany też jako Pentotal sodu) oraz amytal sodu i amobarbital. Są to środki o silnym działaniu uspokajającym i nasennym.
  2. Skopolamina: Alkaloid tropanowy, który w śladowych ilościach jest stosowany jako lek przeciwwymiotny i uspokajający. W czasach antycznych rośliny zawierające skopolaminę były używane podczas rytuałów przez Indian południowoamerykańskich, a ich spożycie miało rzekomo sprowadzać dar prorokowania.

Mechanizm działania – dlaczego miały działać?

Idea stojąca za "serum prawdy" jest taka, że substancje te miały obniżać opór psychiczny przesłuchiwanego, prowadząc do szczerych wyznań. Barbiturany, wywołując stan uspokojenia i senności, miały sprawiać, że osoba stawała się mniej zdolna do kontrolowania swoich wypowiedzi i konstruowania skomplikowanych kłamstw. Skopolamina natomiast ma silny efekt amnezjogenny.

Filmowa fikcja kontra naukowe fakty

I tu dochodzimy do sedna sprawy: żadne "serum prawdy" nie działa tak, jak przedstawia to kino.

W praktyce eksperymenty ze środkami takimi jak tiopental sodu, prowadzone m.in. przez CIA i armię USA, wykazały, że osoby pod ich wpływem:

  • Mówiły niespójnie.
  • Tworzyły fałszywe wspomnienia (konfabulowały).
  • Często nie pamiętały, co powiedziały.

Substancje te nie zmuszają do mówienia prawdy, lecz wprowadzają przesłuchiwanego w stan, w którym jest on bardziej podatny na sugestie, ma zaburzoną ocenę rzeczywistości i może generować fałszywe zeznania, wierząc, że są prawdziwe. Z tego powodu stosowanie "serum prawdy" jest obecnie oficjalnie zakazane w wielu krajach i jest traktowane jako forma tortur, niezgodna z prawami człowieka.

Wniosek jest jasny: Koncepcja farmakologicznego wymuszenia prawdy to mit, który w praktyce doprowadził do serii kompromitujących eksperymentów i naruszeń praw człowieka.

Rośliny, które "otwierają usta"

Jeśli chodzi o rośliny, które w filmach dosłownie otwierają usta (lub zmuszają do mówienia), to jest to czysta fikcja i metafora. Nie istnieje gatunek rośliny, który miałby fizyczną zdolność do wymuszania na człowieku mówienia.

Natomiast, jeśli spojrzymy na to z perspektywy substancji, to:

  • Rośliny psychoaktywne: Wiele substancji używanych jako "serum prawdy" (jak skopolamina) pochodzi z roślin (np. z rodziny psiankowatych). W kontekście kulturowym i rytualnym, takie rośliny mogły być używane do wywoływania stanów transu, wizji lub "prorokowania", co w pewnym sensie jest formą "otwierania ust" do przekazywania informacji, choć niekoniecznie prawdy w sensie faktograficznym.
  • Komunikacja roślin: Ciekawostką jest, że naukowcy odkryli, iż rośliny potrafią się ze sobą komunikować, np. ostrzegając się nawzajem przed zagrożeniami (np. za pomocą substancji chemicznych w powietrzu). Nie jest to jednak "mówienie" w ludzkim sensie, a raczej złożone mechanizmy biochemiczne.

Podsumowując, filmowe wizje substancji i roślin, które wymuszają prawdę, mają swoje korzenie w rzeczywistych eksperymentach z substancjami psychoaktywnymi. Jednak ich działanie zostało wyolbrzymione i zniekształcone przez popkulturę. W rzeczywistości środki te nie gwarantują prawdy, a jedynie wprowadzają w stan podatności na sugestie, co czyni je narzędziem niebezpiecznym i niewiarygodnym.

Podziel się z innymi: