Gość (37.30.*.*)
„Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie...” – te słowa i charakterystyczna, radosna melodia potrafią natychmiast przenieść nas do beztroskich czasów dzieciństwa. „Pszczółka Maja” to bajka, która wychowała pokolenia widzów w Polsce i na całym świecie. Choć w naszym kraju kojarzymy ją przede wszystkim z genialnym, ciepłym głosem Zbigniewa Wodeckiego, historia powstania i pierwszego wykonania tej piosenki skrywa wiele zaskakujących faktów. Czy wiesz, że oryginalny wykonawca wcale nie chciał jej zaśpiewać, a pierwsza wersja utworu brzmiała zupełnie inaczej? Poznaj fascynującą historię melodii, którą zna i kocha cała Europa.
Aby zrozumieć historię piosenki, musimy cofnąć się do połowy lat 70. XX wieku. Choć „Pszczółka Maja” kojarzy nam się z europejską sielanką, sam serial animowany był koprodukcją japońsko-austriacko-niemiecką, stworzoną przez legendarne japońskie studio Nippon Animation. Bajka powstała na motywach książki niemieckiego pisarza Waldemara Bonselsa z 1912 roku.
Kiedy serial debiutował w Japonii 1 kwietnia 1975 roku pod tytułem Mitsubachi Māya no Bōken, towarzyszyła mu zupełnie inna muzyka. Oryginalna japońska czołówka, skomponowana przez Takashi Ōgakiego i zaśpiewana przez duet Chita & Kiyoko Suizenji, nie miała nic wspólnego z melodią, którą nucimy dzisiaj. Był to dynamiczny, typowy dla ówczesnych japońskich kreskówek utwór. Dopiero plany eksportu bajki do Europy zmieniły wszystko.
Gdy niemiecka stacja telewizyjna ZDF oraz austriacka ORF zakupiły prawa do emisji serialu, producenci uznali, że europejskie dzieci potrzebują innej oprawy muzycznej. Zdecydowano o stworzeniu zupełnie nowej ścieżki dźwiękowej. Zadanie to powierzono genialnemu czeskiemu kompozytorowi, Karelowi Svobodzie. Svoboda był już wtedy cenionym twórcą muzyki filmowej (napisał m.in. kultową muzykę do filmu „Trzy orzeszki dla Kopciuszka”).
Svoboda skomponował niezwykle melodyjny, radosny i wpadający w ucho temat przewodni. Do napisania niemieckich słów zaangażowano Floriana Cusano. Pozostała jednak kluczowa kwestia: kto powinien to zaśpiewać? Kompozytor od razu pomyślał o swoim bliskim przyjacielu – Karelu Gottcie, nazywanym „Złotym Głosem z Pragi”. Gott był wówczas gigantem sceny muzycznej w krajach niemieckojęzycznych, a jego aksamitny tenor gwarantował najwyższą jakość.
Co ciekawe, pierwsze, oryginalne wykonanie tej piosenki mogło w ogóle nie dojść do skutku. Karel Gott początkowo kategorycznie odmówił! Jako dojrzały artysta estradowy i gwiazdor muzyki pop (schlager), obawiał się, że śpiewanie piosenki do kreskówki dla dzieci zrujnuje jego wizerunek i powagę jako artysty.
Karel Svoboda musiał użyć całego swojego uroku osobistego i zdolności perswazji, by przekonać przyjaciela. Ostatecznie Gott uległ i w 1976 roku panowie spotkali się w studiu nagraniowym w Hamburgu, gdzie zarejestrowali niemieckojęzyczną wersję utworu zatytułowaną „Die Biene Maja”.
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Serial zadebiutował w Niemczech we wrześniu 1976 roku i natychmiast stał się hitem, a piosenka w wykonaniu Gotta podbiła serca milionów ludzi. Gdy w marcu 1977 roku wytwórnia Polydor wydała utwór na singlu, piosenka błyskawicznie wdrapała się na pierwsze miejsca list przebojów (m.in. NDR-Schlagerparade). Karel Gott nagrał również wersję czeską („Včelka Mája”) oraz słowacką. Piosenka stała się jego znakiem rozpoznawczym i do końca życia musiał śpiewać ją na niemal każdym koncercie.
Kiedy w grudniu 1979 roku „Pszczółka Maja” trafiła na ekrany polskich telewizorów, jasne było, że potrzebna jest polska wersja językowa. Autorem polskiego tekstu został Henryk Rostworowski, a do wykonania utworu zaproszono Zbigniewa Wodeckiego.
Historia zatoczyła koło, ponieważ Wodecki... również miał ogromne opory przed nagraniem tej piosenki! Artysta wspominał po latach, że oryginalna tonacja zaproponowana przez Karela Svobodę i wyśpiewana przez Gotta była dla niego ekstremalnie wysoka. Podczas gdy czeski piosenkarz dysponował naturalnym, wysokim tenorem, Wodecki musiał ratować się falsetem.
Polski muzyk potraktował to nagranie jako szybkie, jednorazowe zlecenie chałturnicze. Nie spodziewał się, że piosenka odniesie tak gigantyczny sukces. Podobnie jak w przypadku Karela Gotta, utwór stał się dla Wodeckiego zarówno błogosławieństwem, jak i artystyczną „klątwą”. Choć przyniósł mu ogromną popularność i miłość najmłodszych, publiczność domagała się „Mai” na każdym, nawet najbardziej poważnym koncercie jazzowym czy estradowym.
Historia pierwszego wykonania piosenki z „Pszczółki Mai” to doskonały dowód na to, jak przypadek, przyjaźń i odrobina artystycznego ryzyka potrafią stworzyć dzieło absolutnie ponadczasowe. Choć oryginalni wykonawcy początkowo wzbraniali się przed tym utworem, dziś nie wyobrażamy sobie bez nich historii muzyki rozrywkowej i telewizyjnej.