Jakie masz pytanie?

lub

Jakie były argumenty za i przeciw udziałowi Nataszy Urbańskiej w scenie z ciężkim karabinem maszynowym w filmie „1920 Bitwa Warszawska” z 2011 roku?

scena z karabinem maszynowym Natasza Urbańska CKM realizm w kinie historycznym
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Film „1920 Bitwa Warszawska” w reżyserii Jerzego Hoffmana był jedną z najbardziej wyczekiwanych i najdroższych produkcji w historii polskiej kinematografii. Jako pierwszy polski film zrealizowany w technologii 3D, miał ambicję pokazania heroizmu Polaków w starciu z bolszewikami z rozmachem godnym Hollywood. Jednak to nie tylko efekty specjalne przyciągnęły uwagę widzów, ale konkretna scena z udziałem Nataszy Urbańskiej, wcielającej się w rolę Oli Raniewskiej. Mowa oczywiście o słynnym fragmencie, w którym bohaterka chwyta za ciężki karabin maszynowy (CKM) i sieje spustoszenie w szeregach wroga. Scena ta do dziś budzi skrajne emocje – od podziwu po ironiczne uśmiechy.

Argumenty przemawiające za sceną z CKM

Zwolennicy tej sceny oraz sami twórcy podkreślali przede wszystkim jej wymiar symboliczny i filmowy. W kinie historycznym, które ma budzić patriotyczne emocje, pewna doza umowności i „heroizacji” postaci jest naturalna.

  • Hołd dla kobiet walczących w 1920 roku: Choć postać Oli Raniewskiej jest fikcyjna, jej udział w walce miał przypominać o realnym wkładzie kobiet w obronę kraju. Warto pamiętać o Ochotniczej Legii Kobiet, której członkinie brały czynny udział w działaniach wojennych. Scena z CKM-em miała być wizualną esencją tego poświęcenia.
  • Dynamika i estetyka „kina nowej przygody”: Jerzy Hoffman chciał stworzyć widowisko, które przyciągnie do kin młodsze pokolenia. Natasza Urbańska z rozwianym włosem, obsługująca potężną broń, to klasyczny obrazek znany z kina akcji. Miało być efektownie, głośno i nowocześnie.
  • Przygotowanie aktorki: Natasza Urbańska wielokrotnie wspominała w wywiadach, że rola wymagała od niej ogromnego wysiłku fizycznego. Aktorka przeszła szkolenie wojskowe, uczyła się obsługi broni i poruszania się po polu bitwy. Z perspektywy rzemiosła aktorskiego, jej zaangażowanie w sceny kaskaderskie i batalistyczne było oceniane pozytywnie.

Krytyka i argumenty przeciwko „polskiemu Rambo”

Z drugiej strony, scena ta stała się obiektem licznych kpin i analiz ekspertów od militariów oraz historyków. Głównym zarzutem był brak realizmu, który w filmie aspirującym do miana historycznej epopei, mocno raził widzów.

  • Brak realizmu technicznego: Ciężki karabin maszynowy (w filmie wykorzystano m.in. rosyjskiego Maxima wz. 1910) to broń, która wraz z podstawą i chłodziwem waży kilkadziesiąt kilogramów. Obsługa CKM-u w tamtym czasie wymagała zazwyczaj kilkuosobowej sekcji. Widok drobnej kobiety, która niemal w pojedynkę, z dużą swobodą operuje tak potężnym narzędziem, został uznany za mało wiarygodny.
  • Efekciarstwo i „teatralność”: Krytycy filmowi wytykali Hoffmanowi, że scena została nakręcona w sposób zbyt wystylizowany. Użycie zwolnionego tempa (slow-motion) oraz specyficzna ekspresja twarzy aktorki sprawiły, że zamiast dramatyzmu walki, widzowie dostali obrazek przypominający teledysk lub sesję zdjęciową.
  • Anachronizm emocjonalny: Wielu widzów uznało, że scena ta pasuje bardziej do współczesnych filmów akcji klasy B niż do poważnego dramatu historycznego o jednej z najważniejszych bitew w dziejach świata. Porównania do Rambo nie były komplementem – sugerowały, że twórcy postawili na tanią widowiskowość kosztem głębi historycznej.

Ciekawostka: Czy kobiety naprawdę obsługiwały CKM-y?

Choć scena z Nataszą Urbańską wydaje się przesadzona, historia zna przypadki kobiet, które wykazywały się niezwykłą odwagą w obsłudze broni maszynowej. Podczas wojny polsko-bolszewickiej kobiety służyły głównie w formacjach pomocniczych, kurierskich i sanitarnych, ale zdarzały się sytuacje krytyczne, w których stawały na pierwszej linii frontu. Najsłynniejszym przykładem formacji kobiecej była wspomniana Ochotnicza Legia Kobiet (OLK), założona przez Aleksandrę Zagórską. Kobiety z OLK brały udział m.in. w obronie Lwowa i Wilna, wykazując się determinacją, która dla ówczesnych mężczyzn była często zaskoczeniem.

Podsumowanie techniczne broni z filmu

W filmie „1920 Bitwa Warszawska” wykorzystano repliki i egzemplarze kolekcjonerskie broni z epoki. Słynny CKM, przy którym widzimy Nataszę Urbańską, to najprawdopodobniej Maxim wz. 1910. Oto kilka faktów o tej broni:

  1. Waga: Sama obudowa z lufą to ok. 27 kg, a z podstawą kołową Sokołowa waga wzrastała do ponad 60 kg.
  2. Chłodzenie: Broń była chłodzona wodą (charakterystyczna chłodnica wokół lufy), co sprawiało, że była niezwykle ciężka, ale pozwalała na prowadzenie długotrwałego ognia ciągłego.
  3. Szybkostrzelność: Około 600 strzałów na minutę.

To właśnie te parametry techniczne sprawiły, że „samotna” walka bohaterki z taką maszyną wywołała tyle dyskusji wśród pasjonatów historii wojskowości. Mimo kontrowersji, scena ta na stałe zapisała się w historii współczesnego polskiego kina jako jeden z jego najbardziej wyrazistych (i dyskusyjnych) momentów.

Podziel się z innymi: