Gość (37.30.*.*)
Decyzja Adolfa Hitlera o wypowiedzeniu wojny Stanom Zjednoczonym 11 grudnia 1941 roku, zaledwie kilka dni po japońskim ataku na Pearl Harbor, do dziś pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych i analizowanych decyzji II wojny światowej. Wielu historyków uznaje to za jego największy błąd strategiczny. Czy jednak była to czysta naiwność, czy może chłodna, choć błędna kalkulacja? Aby to zrozumieć, musimy przyjrzeć się skomplikowanej sieci sojuszy i wzajemnych pretensji między mocarstwami Osi.
Kiedy w czerwcu 1941 roku III Rzesza rozpoczęła operację Barbarossa, Hitler liczył na to, że Japonia uderzy na Związek Radziecki od wschodu. Tak się jednak nie stało. Japonia, po dotkliwej porażce w bitwach nad Chałchin-Goł w 1939 roku, podpisała z Moskwą pakt o nieagresji. Tokio skupiło swoją uwagę na ekspansji w kierunku południowym – ku surowcom Indii Holenderskich i Indochin, co nieuchronnie prowadziło do konfliktu z USA i Wielką Brytanią.
Hitler doskonale wiedział, że Japończycy nie pomogli mu w walce ze Stalinem. Nie można więc mówić o całkowitej nieświadomości. Zamiast jednak wyciągnąć z tego wniosek, że sojusznik gra wyłącznie na siebie, Hitler uznał, że wypowiedzenie wojny Ameryce zmusi Japonię do większej aktywności, która pośrednio mu pomoże.
Z formalnego punktu widzenia Hitler nie musiał tego robić. Pakt Trzech (sojusz Niemiec, Włoch i Japonii) był paktem obronnym. Zobowiązywał on sygnatariuszy do pomocy tylko w przypadku, gdyby jedno z państw zostało zaatakowane. Ponieważ to Japonia była agresorem w Pearl Harbor, Berlin mógł zachować neutralność. Dlaczego więc postąpił inaczej?
Istnieje kilka kluczowych powodów, które kierowały dyktatorem:
Z perspektywy czasu łatwo ocenić Hitlera jako naiwnego. Jednak w grudniu 1941 roku jego myślenie było napędzane raczej przez pychę (hubris) i desperację. Sytuacja pod Moskwą zaczynała się pogarszać – niemiecka ofensywa utknęła w śniegach, a Armia Czerwona przeszła do kontrofensywy. Hitler potrzebował sukcesu propagandowego i liczył, że potężny sojusznik na Pacyfiku zwiąże ręce jego wrogom.
Ignorując fakt, że Japonia nie pomogła mu z ZSRR, Hitler wykazał się brakiem realizmu politycznego. Myślał kategoriami „honoru” i „globalnego starcia ras”, zapominając o pragmatyzmie. Japonia, nie wypowiadając wojny ZSRR, chroniła swoje tyły, by móc walczyć na Pacyfiku. Hitler, wypowiadając wojnę USA, otworzył puszkę Pandory, której nie był w stanie zamknąć.
Kiedy Winston Churchill dowiedział się o ataku na Pearl Harbor i późniejszym wypowiedzeniu wojny przez Hitlera, miał powiedzieć, że tej nocy „spało mu się jak niemowlęciu”. Wiedział bowiem, że z ogromnym potencjałem przemysłowym USA u boku, zwycięstwo nad III Rzeszą stało się jedynie kwestią czasu.
Wypowiedzenie wojny Stanom Zjednoczonym pozwoliło prezydentowi Rooseveltowi na realizację strategii „Germany First” (najpierw Niemcy). Mimo że to Japonia zaatakowała Amerykę, to właśnie pokonanie Hitlera stało się priorytetem dla aliantów. Bez tej formalnej deklaracji ze strony Berlina, Rooseveltowi mogłoby być znacznie trudniej przekonać amerykańską opinię publiczną do wysłania wojsk do Europy, zamiast skupienia się wyłącznie na zemście na Japończykach.
Podsumowując, Hitler nie tyle nie dostrzegł braku wsparcia Japonii w walce z ZSRR, co błędnie założył, że jego własny gest solidarności wobec Tokio przyniesie mu korzyści strategiczne, które zrównoważą potęgę USA. Był to jeden z najbardziej spektakularnych przykładów błędnej oceny przeciwnika w historii nowożytnej.