Gość (37.30.*.*)
Pytanie o to, dlaczego niektórzy z najbliższych współpracowników Stalina przetrwali okres wielkiego terroru, podczas gdy inni – często równie lojalni – kończyli z kulą w potylicy, od dekad nurtuje historyków. Wielka Czystka lat 30. XX wieku była mechanizmem niemal losowym, ale w przypadku Andrieja Wyszyńskiego, Wiaczesława Mołotowa i Nikity Chruszczowa można wskazać konkretne powody, dla których dyktator uznał ich za bezpiecznych lub niezbędnych. Każdy z nich reprezentował inny model przetrwania w cieniu Kremla.
Przypadek Andrieja Wyszyńskiego jest fascynujący, ponieważ z punktu widzenia stalinowskiej logiki miał on najwięcej powodów do obaw. Przed rewolucją był mienszewikiem, a co gorsza – jako młody prawnik podpisał nakaz aresztowania Lenina. W świecie Stalina taka przeszłość była zazwyczaj wyrokiem śmierci.
Historycy, tacy jak Arkadij Waksberg, wskazują jednak, że to właśnie ta "skaza" stała się gwarancją jego bezpieczeństwa. Wyszyński wiedział, że Stalin ma na niego haka, co czyniło go człowiekiem całkowicie sterowalnym i gorliwym do granic możliwości. Jako prokurator generalny w procesach moskiewskich, stał się "głosem terroru". Jego brutalna retoryka i umiejętność nadawania pozorów legalności mordom politycznym były Stalinowi niezbędne. Wyszyński nie był zagrożeniem politycznym, bo nie miał zaplecza w partii – jako były mienszewik był tam ciałem obcym, całkowicie zależnym od łaski dyktatora.
Mołotow był jednym z niewielu ludzi, którzy mogli mówić do Stalina po imieniu (używając rewolucyjnego pseudonimu Koba). Jego przetrwanie opierało się na dwóch filarach: tytanicznej pracy i całkowitym wyzuciu się z osobistych ambicji, które mogłyby kolidować z planami wodza.
Zyskał przydomek "Kamienna Dupa" (ros. Kamiennaja Żopa) ze względu na swoją zdolność do wielogodzinnego siedzenia nad dokumentami i bezduszną biurokrację. Historycy podkreślają, że Mołotow był dla Stalina "drugim ja" w sprawach zagranicznych i administracyjnych. Co najbardziej przerażające, jego lojalność została poddana ostatecznej próbie, gdy w 1948 roku Stalin kazał aresztować żonę Mołotowa, Polinę Żemczużynę. Mołotow nie tylko nie zaprotestował, ale podczas głosowania nad jej wykluczeniem z partii wstrzymał się od głosu (później przepraszając Stalina za tę "słabość"). Taka postawa – przedkładanie partii i wodza nad rodzinę – czyniła go w oczach Stalina idealnym narzędziem.
Nikita Chruszczow przetrwał czystki, stosując strategię "użytecznego entuzjasty". W latach 30. piął się po szczeblach kariery w Moskwie, a później na Ukrainie, wykazując się nadgorliwością w wysyłaniu ludzi na śmierć. Historycy zauważają, że Chruszczow potrafił stworzyć wokół siebie aurę człowieka prostego, niemalże prymitywnego, który nie posiada intelektualnych ambicji, by sięgać po najwyższą władzę.
Stalin lubił otaczać się ludźmi, którzy go nie przyćmiewali. Chruszczow tańczył na zawołanie Stalina podczas nocnych libacji na daczy w Kuncewie i znosił upokorzenia z uśmiechem. Jednocześnie był niezwykle sprawnym organizatorem. Na Ukrainie przeprowadził czystkę z taką bezwzględnością, że zyskał pełne zaufanie dyktatora. Jego przetrwanie było efektem połączenia bezwzględności w działaniu z wizerunkiem "wiernego żołnierza", który nie zadaje pytań.
Jednym z powodów, dla których ci ludzie przeżyli, był fakt, że Stalin stosował taktykę współudziału. Podpisy Mołotowa czy Chruszczowa widnieją na tysiącach list proskrypcyjnych. Angażując ich bezpośrednio w zbrodnie, Stalin wiązał ich ze sobą na śmierć i życie. Wiedzieli, że upadek Stalina oznaczałby również ich koniec, ponieważ byli twarzami systemu terroru.
Analizując losy tej trójki, historycy dochodzą do wniosku, że nie było jednej złotej zasady przetrwania. Nawet bycie Mołotowem nie gwarantowało bezpieczeństwa – pod koniec życia Stalina krążyły plotki, że dyktator przygotowuje kolejną czystkę, która miała objąć właśnie jego i Mikojana. Śmierć Stalina w marcu 1953 roku prawdopodobnie uratowała ich w ostatniej chwili.
Podsumowując, kluczem do ich ocalenia były:
Przetrwanie w otoczeniu Stalina nie było wynikiem "dobroci" dyktatora, lecz chłodnej kalkulacji politycznej i psychologicznej gry, w której stawką każdego dnia było życie.