Jakie masz pytanie?

lub

Jakie są najbardziej zaskakujące i nietypowe propozycje nowych praw człowieka oraz jakie argumenty przemawiają za ich wprowadzeniem?

neuro prawa ochrona myśli prawa natury podmiotowość prawna cyfrowe odłączenie prawo offline
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Świat zmienia się szybciej, niż prawo nadąża z jego opisywaniem. Kiedy w 1948 roku ogłaszano Powszechną Deklarację Praw Człowieka, nikt nie myślał o sztucznej inteligencji, modyfikacjach genetycznych czy globalnym kryzysie klimatycznym. Dziś stoimy przed wyzwaniami, które zmuszają prawników, filozofów i etyków do zdefiniowania zupełnie nowych kategorii wolności. Niektóre z tych propozycji mogą brzmieć jak scenariusz filmu science-fiction, ale argumenty stojące za ich wprowadzeniem są zaskakująco logiczne i osadzone w naszej codzienności.

Neuro-prawa, czyli ochrona naszych myśli

W dobie dynamicznego rozwoju interfejsów mózg-komputer (takich jak projekty Elona Muska) oraz zaawansowanych algorytmów analizujących nasze zachowanie, coraz głośniej mówi się o neuro-prawach. To prawdopodobnie jedna z najbardziej futurystycznych, a zarazem kluczowych propozycji. Chodzi o ochronę naszej „ostatniej twierdzy” – prywatności mentalnej.

Zwolennicy neuro-praw argumentują, że bez odpowiednich regulacji, korporacje lub rządy mogłyby w przyszłości nie tylko odczytywać nasze stany emocjonalne, ale nawet wpływać na procesy decyzyjne bez naszej wiedzy. Proponowane prawa obejmują:

  • Prawo do wolnej woli: ochronę przed zewnętrzną manipulacją procesami myślowymi.
  • Prawo do prywatności mentalnej: zakaz gromadzenia danych o aktywności mózgu bez wyraźnej zgody.
  • Prawo do tożsamości: ochronę przed zmianami w postrzeganiu własnego „ja” przez technologie neuro-wspomagające.

Prawa natury jako rozszerzenie praw człowieka

Choć brzmi to paradoksalnie, jedną z najciekawszych propozycji jest nadanie podmiotowości prawnej elementom przyrody, takim jak rzeki, lasy czy całe ekosystemy. Dlaczego uważa się to za nowe prawo człowieka? Ponieważ bez zdrowego środowiska realizacja jakichkolwiek innych praw – do życia, zdrowia czy godności – staje się niemożliwa.

Argumentacja jest tutaj pragmatyczna: jeśli korporacje mogą mieć osobowość prawną, dlaczego nie może jej mieć rzeka Whanganui w Nowej Zelandii (która de facto takie prawa już otrzymała)? Nadanie naturze praw pozwala na skuteczniejszą walkę o odszkodowania za zniszczenia środowiska, co bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo i jakość życia ludzi zamieszkujących dane tereny. To przejście od antropocentryzmu (człowiek w centrum) do biocentryzmu, gdzie człowiek jest częścią większego układu.

Prawo do bycia offline i cyfrowego odłączenia

W świecie, w którym praca zdalna i media społecznościowe sprawiły, że jesteśmy dostępni 24 godziny na dobę, coraz częściej postuluje się wprowadzenie „prawa do bycia offline”. Nie chodzi tu tylko o komfort, ale o zdrowie psychiczne i ochronę życia prywatnego.

Głównym argumentem jest fakt, że ciągłe bycie „podłączonym” prowadzi do wypalenia zawodowego, lęku i zaniku więzi społecznych. Niektóre kraje, jak Francja, już wprowadziły przepisy pozwalające pracownikom ignorować e-maile służbowe po godzinach pracy. Propozycja ta ma stać się uniwersalnym prawem człowieka, chroniącym nas przed cyfrowym wyzyskiem i przymusem nieustannej produktywności.

Prawo do integralności genetycznej

Wraz z rozwojem technologii CRISPR, która pozwala na precyzyjną edycję genów, pojawia się pytanie: czy mamy prawo do tego, by nasz kod genetyczny nie był modyfikowany bez naszej zgody? I czy przyszłe pokolenia mają prawo do „dziedzictwa genetycznego” wolnego od ingerencji inżynieryjnej?

Zwolennicy tego prawa argumentują, że dopuszczenie do masowego „projektowania dzieci” może doprowadzić do powstania nowej formy nierówności społecznej – podziału na ludzi „ulepszonych” i „naturalnych”. Prawo do integralności genetycznej miałoby chronić ludzkość przed nową formą eugeniki i zapewnić, że nasza biologia nie stanie się kolejnym produktem rynkowym.

Czy wiesz, że...?

Pierwszym krajem na świecie, który wpisał neuro-prawa do swojej konstytucji, było Chile w 2021 roku. Ustawa ta ma na celu ochronę integralności fizycznej i psychicznej obywateli przed nadużyciami technologii neurobiologicznych. To dowód na to, że te „zaskakujące” propozycje stają się realnym elementem systemów prawnych.

Prawo do dostępu do Internetu

Choć dla wielu z nas Internet jest oczywistością, ONZ już kilka lat temu uznało, że odcięcie kogoś od sieci jest naruszeniem praw człowieka. Postuluje się jednak pójście o krok dalej – uznanie dostępu do szerokopasmowego Internetu za podstawowe prawo, na równi z dostępem do wody czy edukacji.

Argumenty są proste: w dzisiejszym świecie bez Internetu nie da się w pełni uczestniczyć w życiu demokratycznym, korzystać z usług medycznych, kształcić się czy pracować. Wykluczenie cyfrowe staje się najnowszą formą wykluczenia społecznego, a nowe prawo miałoby nakładać na państwa obowiązek zapewnienia infrastruktury każdemu obywatelowi, niezależnie od jego statusu materialnego czy miejsca zamieszkania.

Prawo do prawdy w erze deepfake’ów

W dobie dezinformacji i sztucznej inteligencji generującej hiperrealistyczne obrazy i dźwięki, pojawia się propozycja ustanowienia „prawa do prawdy” lub „prawa do autentyczności”. Miałoby ono chronić obywateli przed celowym wprowadzaniem w błąd przez algorytmy i systemy deepfake.

Argumentacja opiera się na założeniu, że bez dostępu do rzetelnych informacji wolność wyboru i demokracja są fikcją. Jeśli nie możemy odróżnić prawdy od manipulacji, tracimy autonomię jako jednostki. To prawo wymagałoby od platform technologicznych i twórców AI jasnego oznaczania treści generowanych sztucznie, aby chronić naszą zdolność do racjonalnej oceny rzeczywistości.

Podziel się z innymi: