Gość (37.30.*.*)
Planowanie wspólnych działań zawodowych w gronie rodzinnym to częsty scenariusz, zwłaszcza gdy chcemy wprowadzić młodsze pokolenie w świat biznesu lub po prostu potrzebujemy zaufanego pomocnika. Wiele osób zastanawia się jednak, czy prawo pozwala na stworzenie swoistej „hierarchii” w ramach umowy zlecenia, gdzie jeden zleceniobiorca (np. ojciec) angażuje do pomocy drugiego (np. syna). Odpowiedź brzmi: tak, jest to możliwe, ale wymaga spełnienia konkretnych warunków wynikających z Kodeksu cywilnego oraz przepisów o prawie pracy.
Kluczem do zrozumienia tej struktury jest pojęcie podwykonawstwa. Zgodnie z art. 738 Kodeksu cywilnego, zleceniobiorca może powierzyć wykonanie zlecenia osobie trzeciej, o ile wynika to z umowy, ze zwyczaju lub jest on do tego zmuszony przez okoliczności.
W praktyce oznacza to, że jeśli w umowie, którą ojciec podpisał ze swoim zleceniodawcą (klientem), nie ma wyraźnego zakazu powierzania zadań osobom trzecim, może on zaangażować syna jako swojego podwykonawcę. W takiej relacji ojciec staje się „zleceniodawcą” dla swojego syna, tworząc dwuszczeblową strukturę. Ważne jest jednak, aby pierwotny zleceniodawca wiedział o takim układzie, a najlepiej – by w głównej umowie znalazł się zapis o możliwości posiłkowania się pomocnikami.
Warto tutaj doprecyzować kwestię „podległości”. Umowa zlecenia z natury różni się od umowy o pracę tym, że nie występuje w niej stosunek podporządkowania służbowego. Zleceniobiorca ma dużą swobodę w tym, jak i kiedy wykonuje zadania.
Jeśli jednak ojciec angażuje syna, może on wydawać mu tzw. wskazówki co do sposobu wykonania zlecenia. Nie jest to klasyczna hierarchia szef-pracownik, ale relacja koordynacyjna. Należy uważać, by nie przesadzić z rygorem – jeśli syn musiałby pracować w ściśle określonym miejscu i czasie pod bezpośrednim nadzorem, inspekcja pracy mogłaby uznać, że w rzeczywistości mamy do czynienia z umową o pracę, a nie zleceniem.
Sytuacja prawna syna zależy od jego wieku, ponieważ determinuje on zdolność do czynności prawnych oraz ograniczenia wynikające z ochrony małoletnich.
W tym przypadku sprawa jest prosta. Osoba pełnoletnia posiada pełną zdolność do czynności prawnych. Ojciec i syn mogą podpisać między sobą standardową umowę zlecenia. Syn samodzielnie odprowadza składki (lub korzysta z ulgi „Zero PIT dla młodych” do 26. roku życia) i rozlicza się z ojcem na podstawie rachunków.
Tutaj sprawa jest nieco bardziej złożona. Osoba w wieku 16 lat ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych.
Stworzenie struktury ojciec-syn jako zleceniobiorcy i podwykonawcy ma swoje skutki finansowe. Ojciec, wypłacając wynagrodzenie synowi, traktuje to jako swój koszt uzyskania przychodu (jeśli prowadzi działalność gospodarczą).
Dla syna (zarówno 16-, jak i 19-letniego) kluczowa jest informacja o ubezpieczeniach. Jeśli syn jest uczniem lub studentem i nie ukończył 26. roku życia, umowa zlecenia jest zwolniona ze składek ZUS (emerytalnych i rentowych). Oznacza to, że kwota brutto na umowie jest w praktyce kwotą netto, którą syn otrzymuje „na rękę”. Jest to bardzo korzystne rozwiązanie przy budowaniu domowego budżetu.
Warto wiedzieć, że w układzie z podwykonawcą (synem), to ojciec ponosi pełną odpowiedzialność przed głównym zleceniodawcą za jakość wykonanej pracy. Jeśli syn popełni błąd, klient będzie rościł pretensje do ojca. Dlatego taka struktura wymaga nie tylko zaufania, ale i odpowiedniego przeszkolenia młodszego członka rodziny.
Zanim zdecydujesz się na taki krok, upewnij się, że:
Taka struktura jest świetnym sposobem na naukę odpowiedzialności i przedsiębiorczości, o ile zachowane zostaną wszelkie wymogi formalne. Pamiętaj, że transparentność w relacjach z głównym zleceniodawcą zawsze popłaca i pozwala uniknąć nieporozumień w przyszłości.