Gość (37.30.*.*)
Zasada jawności to jeden z fundamentów polskiego wymiaru sprawiedliwości. Większość z nas kojarzy sceny z filmów, gdzie na salę rozpraw może wejść każdy „z ulicy”, usiąść w ławach dla publiczności i przysłuchiwać się procesowi. W rzeczywistości prawo przewiduje jednak sytuacje, w których ta kurtyna opada, a także specyficzne narzędzia, które sprawiają, że o wyroku dowiaduje się znacznie więcej osób, niż tylko te obecne na sali.
Podanie wyroku do publicznej wiadomości to specyficzny środek karny, o którym mowa w Kodeksie karnym (art. 43b). Nie należy go mylić ze zwykłą jawnością procesu. Jest to celowe działanie sądu, które ma sprawić, że informacja o skazaniu konkretnej osoby dotrze do szerokiego grona odbiorców.
Na czym to polega w praktyce? Sąd decyduje, w jaki sposób wyrok ma zostać ogłoszony. Może to być:
Głównym celem tego środka jest tzw. prewencja ogólna, czyli odstraszanie innych potencjalnych sprawców, oraz ochrona interesów pokrzywdzonych. Często stosuje się to w sprawach o zniesławienie, oszustwa czy przestępstwa przeciwko środowisku. Warto wiedzieć, że koszt takiej publikacji zazwyczaj obciąża skazanego, co stanowi dla niego dodatkową karę finansową.
Choć Konstytucja RP gwarantuje jawność rozprawy, istnieją sytuacje, w których dobro państwa lub jednostki wymaga zachowania dyskrecji. Sąd może (a czasem musi) wyłączyć jawność rozprawy w całości lub w części, jeśli publiczne rozpoznanie sprawy mogłoby:
Gdy jawność zostaje wyłączona, na sali mogą przebywać jedynie strony procesu, ich pełnomocnicy lub obrońcy oraz osoby przybrane przez strony jako „mężowie zaufania” (każda ze stron może wskazać dwie takie osoby). Publiczność i media muszą wtedy opuścić salę.
To jedno z najczęstszych pytań dotyczących tajnych procesów. Odpowiedź brzmi: tak, sentencja wyroku jest zawsze jawna i ogłaszana publicznie.
Nawet jeśli cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, a świadkowie zeznawali w warunkach pełnej dyskrecji, moment ogłoszenia wyroku musi odbyć się przy otwartych drzwiach. Oznacza to, że każdy może wejść na salę, aby usłyszeć, czy oskarżony został uznany za winnego i jaką karę mu wymierzono.
Istnieje jednak istotne zastrzeżenie dotyczące uzasadnienia wyroku. Jeśli rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności:
Mało kto wie o instytucji „męża zaufania”. Nawet w najbardziej tajnych procesach, gdy jawność jest całkowicie wyłączona, oskarżony i pokrzywdzony mają prawo wprowadzić na salę po dwie osoby, które będą obserwować proces. Nie mogą one brać czynnego udziału w rozprawie (nie zadają pytań), ale ich obecność ma gwarantować, że proces przebiega rzetelnie, mimo braku kontroli ze strony opinii publicznej.
Dla jasności warto zestawić te pojęcia: