Gość (93.159.*.*)
Historia bywa brutalna, a plotki potrafią przetrwać stulecia, przyćmiewając realne dokonania władców. Jedną z najbardziej absurdalnych i jednocześnie najbardziej żywotnych legend miejskich jest ta dotycząca rzekomej śmierci carycy Katarzyny II Wielkiej podczas aktu seksualnego z koniem. Choć ta opowieść wciąż krąży w popkulturze i bywa przytaczana jako pikantna ciekawostka, prawda jest znacznie mniej sensacyjna, choć równie interesująca z punktu widzenia historycznego.
Odpowiedź na pytanie, czy Katarzyna Wielka miała stosunek z ogierem, jest krótka: nie, to całkowita nieprawda. Mit ten narodził się niedługo po jej śmierci i był wynikiem celowej kampanii mającej na celu zdyskredytowanie potężnej władczyni. W XVIII wieku kobieta na tronie, która prowadziła aktywną politykę i nie bała się sięgać po władzę, budziła lęk i niechęć, zwłaszcza w kręgach europejskiej arystokracji i wśród jej politycznych wrogów.
Największy udział w szerzeniu tej plotki mieli Francuzi. Po rewolucji francuskiej relacje między Rosją a Francją były napięte, a tamtejsi satyrycy uwielbiali uderzać w moralność carycy. Ponieważ Katarzyna znana była z licznych romansów i posiadania wielu faworytów (co w tamtych czasach u męskich władców było normą, ale u kobiet budziło skandal), łatwo było „dołożyć” do jej biografii coś jeszcze bardziej szokującego. Wybór konia nie był przypadkowy – miał on symbolizować rzekomą nienasyconą jurność i „zwierzęcą” naturę władczyni.
Prawdziwe okoliczności śmierci carycy są dobrze udokumentowane przez jej dworzan i lekarzy. 16 listopada 1796 roku Katarzyna wstała rano w dobrym humorze, wypiła kawę i udała się do swojej garderoby (lub toalety). Gdy długo nie wychodziła, zaniepokojona służba wyważyła drzwi. Znaleziono ją nieprzytomną na podłodze.
Caryca doznała silnego udaru mózgu. Przeniesiono ją do sypialni, gdzie lekarze próbowali ją ratować, jednak bezskutecznie. Zmarła następnego dnia wieczorem, nie odzyskawszy przytomności. Nie było tam żadnych koni, zerwanych uprzęży ani skomplikowanych maszyn, o których wspominają legendy.
Istnieje kilka powodów, dla których ta historia przetrwała ponad dwieście lat:
Warto pamiętać, że Katarzyna II, mimo kontrowersyjnego życia prywatnego, była jedną z najwybitniejszych postaci swojej epoki. Oto kilka faktów, które rzucają inne światło na jej postać:
Tak, plotka o koniu ewoluowała. Niektóre wersje mówiły o specjalnym mechanizmie z pasami, który miał podtrzymywać zwierzę nad władczynią. Inne sugerowały, że koń był prezentem od jednego z jej kochanków. Wszystkie te opowieści łączy jedno – brak jakichkolwiek dowodów historycznych. Co więcej, sekcja zwłok przeprowadzona po jej śmierci potwierdziła pęknięcie naczynia krwionośnego w mózgu jako bezpośrednią przyczynę zgonu.
Podsumowując, historia o Katarzynie Wielkiej i koniu to klasyczny przykład XVIII-wiecznego „fake newsa”. Choć caryca była postacią barwną i jej życie miłosne mogłoby posłużyć za scenariusz niejednego serialu, ta konkretna opowieść jest jedynie złośliwym wymysłem jej politycznych przeciwników.