Gość (37.30.*.*)
Bitwa pod Grunwaldem z 1410 roku to jedno z tych wydarzeń, które w polskiej świadomości urosło do rangi mitu założycielskiego potęgi Jagiellonów. Często zastanawiamy się, co by było, gdyby szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Zakonu Krzyżackiego. Czy faktycznie Polska i Litwa zniknęłyby z mapy, a my dzisiaj posługiwalibyśmy się językiem zbliżonym do niemieckiego? Choć historia alternatywna to fascynująca dziedzina, odpowiedzi na te pytania nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Gdyby wojska Władysława Jagiełły i wielkiego księcia Witolda poniosły klęskę na polach Grunwaldu, konsekwencje polityczne byłyby katastrofalne, ale całkowite "wchłonięcie" Królestwa Polskiego przez Państwo Zakonne było mało prawdopodobne. Zakon Krzyżacki, mimo swojej potęgi militarnej i finansowej, był specyficzną strukturą – państwem teokratycznym, rządzonym przez wąską elitę braci-rycerzy.
W XV wieku Zakon nie posiadał wystarczających zasobów ludzkich, aby skutecznie okupować i administrować tak rozległym terytorium jak Polska. Bardziej realnym scenariuszem po przegranej bitwie byłaby utrata kluczowych ziem: Żmudzi na rzecz Zakonu (co odcięłoby Litwę od morza), a w przypadku Polski – utrata ziemi dobrzyńskiej, Kujaw, a być może nawet części Wielkopolski. Polska mogłaby zostać sprowadzona do roli słabego państwa wasalnego, ale jej całkowita aneksja wymagałaby ogromnego aparatu urzędniczego, którego Krzyżacy po prostu nie mieli.
W przypadku Litwy sytuacja wyglądała znacznie groźniej. Unia polsko-litewska była solą w oku zarówno Zakonu, jak i rosnącego w siłę Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Klęska pod Grunwaldem niemal na pewno doprowadziłaby do zerwania unii. Osłabiona Litwa, pozbawiona wsparcia militarnego Polski, stałaby się łatwym łupem dla Moskwy na wschodzie.
Historycy często wskazują, że bez zwycięstwa grunwaldzkiego proces jednoczenia ziem ruskich przez Moskwę mógłby nastąpić znacznie szybciej. Litwa mogłaby zostać rozdarta między wpływy krzyżackie na zachodzie a moskiewskie na wschodzie, co w dłuższej perspektywie doprowadziłoby do zaniku jej podmiotowości politycznej.
Kwestia językowa jest najbardziej intrygująca, ale i najbardziej spekulatywna. Trzeba pamiętać, że w średniowieczu tożsamość narodowa nie była definiowana przez język tak silnie jak dzisiaj. Niemniej jednak, długa dominacja polityczna i kulturowa Zakonu z pewnością wpłynęłaby na procesy germanizacyjne.
Gdyby Polska stała się strefą wpływów niemieckich na stulecia, język polski mógłby podzielić los języka połabskiego (który wymarł) lub stać się językiem warstw niższych, silnie przesiąkniętym germanizmami. Porównanie do etnolektu śląskiego jest tu ciekawe, ale wymaga doprecyzowania. Współczesna mowa śląska to dialekt języka polskiego z licznymi zapożyczeniami z niemieckiego, powstały w wyniku wielowiekowego współistnienia obu kultur. W scenariuszu "pokrzyżackim" mogłoby dojść do powstania hybrydy językowej, ale równie dobrze elity mogłyby całkowicie przejść na niemczyznę, pozostawiając ludności wiejskiej lokalne gwary słowiańskie.
Warto wspomnieć, że sami Krzyżacy nie posługiwali się językiem pruskim. Prusowie byli ludem bałtyckim (spokrewnionym z Litwinami i Łotyszami), a ich język wymarł ostatecznie w XVII-XVIII wieku na skutek kolonizacji niemieckiej. To pokazuje, że Zakon potrafił skutecznie doprowadzić do zaniku lokalnej kultury i języka na podbitych terenach, choć proces ten trwał setki lat.
Nie można zapominać o kontekście europejskim. Polska w 1410 roku była krajem chrześcijańskim od ponad 400 lat. Całkowita likwidacja chrześcijańskiego królestwa przez zakon rycerski wywołałaby skandal dyplomatyczny w ówczesnej Europie. Prawdopodobnie interweniowałby papież lub cesarz rzymski, dążąc do przywrócenia jakiejś formy status quo, choć na warunkach skrajnie niekorzystnych dla Jagiellonów.
Zwycięstwo pod Grunwaldem nie tylko złamało potęgę militarną Zakonu, ale przede wszystkim zniszczyło jego legendę jako jedynego obrońcy wiary na wschodzie. Gdyby Jagiełło przegrał, propaganda krzyżacka przedstawiłaby go jako "pogańskiego króla", co legitymizowałoby dalsze krucjaty przeciwko Polsce i Litwie.
Choć nie możemy z całą pewnością stwierdzić, jak potoczyłyby się losy regionu, klęska pod Grunwaldem prawdopodobnie nie oznaczałaby natychmiastowego zniknięcia języka polskiego. Doprowadziłaby jednak do:
Historia potoczyła się jednak inaczej, a zwycięstwo z 15 lipca 1410 roku na wieki zdefiniowało układ sił w tej części kontynentu, pozwalając na rozkwit kultury polskiej i litewskiej w ramach wspólnego państwa.