Gość (83.4.*.*)
Historia ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w XX wieku to temat niezwykle złożony, pełen dramatycznych zwrotów akcji i wewnętrznych konfliktów. Jednym z najważniejszych momentów, który na zawsze zmienił oblicze tej organizacji, był rozłam w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) na dwie zwalczające się frakcje: „banderowców” i „melnykowców”. To wydarzenie z 1940 roku nie tylko osłabiło ruch, ale doprowadziło do bratobójczych walk, które miały ogromny wpływ na losy Ukrainy podczas II wojny światowej.
Wszystko zaczęło się od tragicznego wydarzenia w Rotterdamie. W 1938 roku agent radzieckiego NKWD, Paweł Sudopłatow, wręczył Jewhenowi Konowalcowi – legendarnemu twórcy i przywódcy OUN – bombę ukrytą w pudełku czekoladek. Śmierć Konowalca pozostawiła organizację bez silnego, charyzmatycznego lidera, który potrafiłby pogodzić różne nurty wewnątrz ruchu.
Po śmierci Konowalca ster rządów przejął Andrij Melnyk, człowiek z bliskiego otoczenia zmarłego wodza. Melnyk był przedstawicielem „starej gwardii” – emigrantów, którzy po porażce walk o niepodległość w latach 1917–1921 osiedli na zachodzie Europy. Jego styl przywództwa był zachowawczy, oparty na dyplomacji i ścisłej współpracy z III Rzeszą, w której widział jedynego realnego sojusznika Ukrainy w walce z ZSRR.
Główną przyczyną rozłamu był narastający konflikt między działaczami przebywającymi na emigracji a tzw. „krajowcami”, czyli młodymi aktywistami działającymi bezpośrednio na terenach II Rzeczypospolitej. Na czele tej drugiej grupy stał Stepan Bandera, który niedawno opuścił polskie więzienie po wybuchu wojny w 1939 roku.
Różnice między grupami były fundamentalne:
W lutym 1940 roku w Krakowie doszło do ostatecznego zerwania. Bandera i jego zwolennicy utworzyli Rewolucyjny Prowid OUN, co de facto oznaczało powstanie dwóch odrębnych organizacji: OUN-B (banderowcy) i OUN-M (melnykowcy).
Rozłam w OUN przyniósł tragiczne konsekwencje, które wykraczały daleko poza spory ideologiczne. Najpoważniejszym skutkiem była krwawa wojna domowa wewnątrz samego ruchu nacjonalistycznego. Obie frakcje zaczęły traktować się nawzajem jako zdrajców, co doprowadziło do licznych zamachów i egzekucji. Szacuje się, że w wyniku tych wewnętrznych porachunków zginęły tysiące Ukraińców.
Kolejnym skutkiem było zdezorientowanie ukraińskiego społeczeństwa oraz osłabienie siły przebicia w rozmowach z Niemcami. III Rzesza sprytnie wykorzystywała ten podział, grając na ambicjach obu liderów i stosując zasadę „dziel i rządź”. Gdy w 1941 roku banderowcy ogłosili we Lwowie Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego bez zgody Berlina, Niemcy szybko krwawo spacyfikowali tę inicjatywę, a samego Banderę osadzili w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.
Choć potocznie UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) kojarzy się wyłącznie z banderowcami, nazwa ta pierwotnie należała do oddziałów Tarasa Bulby-Borowcia, który nie należał do frakcji Bandery. Dopiero później OUN-B przejęła tę nazwę dla swoich struktur zbrojnych, często siłą wcielając do nich mniejsze oddziały innych frakcji lub bezwzględnie je likwidując.
Podział na OUN-B i OUN-M przetrwał całą wojnę i okres powojenny na emigracji. Frakcja banderowska stała się bardziej masowa, dynamiczna i to ona w dużej mierze ukształtowała mitologię współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu, opartą na kulcie walki zbrojnej. Melnykowcy pozostali grupą bardziej elitarną, skupioną na pracy kulturalnej i politycznej na uchodźstwie.
Z perspektywy historycznej rozłam ten jest oceniany jako jedna z największych tragedii ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Zamiast zjednoczyć siły przeciwko dwóm potężnym okupantom – ZSRR i III Rzeszy – znaczna część energii i zasobów została zmarnowana na wewnętrzne walki o władzę i ideologiczną czystość. To osłabienie miało kluczowe znaczenie dla ostatecznej klęski dążeń niepodległościowych Ukrainy w tamtym okresie.