Jakie masz pytanie?

lub

Czy osoby krytykujące nierówności społeczne nadal podtrzymywałyby tę krytykę, gdyby same zajmowały wyższe stanowiska i lepiej zarabiały? Czy prawdą jest, że każda działalność państwa generuje wyższe koszty i że aby wydać 100 złotych, musi ono pobrać w podatkach 140 złotych? I czy sprawiedliwość społeczna rzeczywiście polega na dążeniu do zasady „wszystkim po równo” (co prowadzi do zubożenia), z wyłączeniem elit politycznych, jak pokazał przykład PRL-u?

zmiana postaw po awansie koszty krańcowe funduszy publicznych sprawiedliwość społeczna a równość wyników
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

To odpowiedź na bardzo złożone i fundamentalne pytania, które łączą psychologię społeczną, ekonomię i filozofię polityczną. Zamiast prostych "tak" lub "nie", warto przyjrzeć się mechanizmom, które stoją za tymi zjawiskami.

Czy awans zmienia krytyka nierówności?

Pytanie, czy osoby krytykujące nierówności nadal podtrzymywałyby tę krytykę, gdyby same zajęły wyższe stanowiska i lepiej zarabiały, dotyka sedna psychologii społecznej i ekonomicznej. Odpowiedź brzmi: często tak, ich krytyka staje się łagodniejsza lub zmienia swój charakter.

Badania psychologiczne i socjologiczne wskazują na zjawisko, w którym wyższy status społeczny i większe bogactwo mogą prowadzić do zmian w postawach i zachowaniach.

Psychologia bogactwa i empatii

  • Spadek empatii: Niektóre badania psychologiczne sugerują, że osoby z wyższym statusem społeczno-ekonomicznym mogą wykazywać mniejszą wrażliwość na problemy innych i niższy poziom empatii. Wynika to częściowo z faktu, że bogactwo daje większą niezależność i mniejszą potrzebę polegania na innych, co może osłabiać mechanizmy odpowiedzialne za współczucie i solidarność.
  • Wzrost poczucia zasługiwania (Entitlement): Wyższy status często wiąże się z przekonaniem, że sukces jest wyłącznie wynikiem własnej pracy i zasług. Osoby awansujące mogą zacząć postrzegać nierówności jako bardziej "zasłużone" lub "naturalne" – w końcu same osiągnęły sukces w systemie, który wcześniej krytykowały. To zjawisko nazywa się często racjonalizacją statusu.
  • Zmiana definicji nierówności: Krytyka może nie zniknąć całkowicie, ale może się przesunąć. Zamiast krytykować sam fakt istnienia różnic w dochodach, osoba na wyższym stanowisku może zacząć krytykować skrajne nierówności lub domagać się równości szans, a nie równości wyników. W ten sposób może pogodzić swój nowy status z dawnymi wartościami.

Ciekawostka: W jednym z eksperymentów (tzw. "Monopoly experiment") badacze celowo wprowadzali niesprawiedliwe warunki gry, dając jednej osobie znaczną przewagę. Uprzywilejowani gracze, choć wiedzieli, że ich przewaga jest przypadkowa, z czasem zaczynali zachowywać się bardziej arogancko, dominująco i wykazywali mniejszą wrażliwość na położenie przeciwnika.

Czy działalność państwa generuje wyższe koszty (100 zł = 140 zł)?

Twierdzenie, że aby państwo mogło wydać 100 złotych, musi pobrać w podatkach 140 złotych, jest uproszczoną, ale zakorzenioną w ekonomii tezą. Odpowiedź brzmi: nie jest to koszt administracyjny, ale ekonomiczny, i jest on często wyższy niż 100 zł.

To stwierdzenie odnosi się do koncepcji Krańcowego Kosztu Funduszy Publicznych (MCPF – Marginal Cost of Public Funds).

Administracyjny koszt poboru a koszt ekonomiczny

  1. Koszt administracyjny: To koszty bezpośrednie związane z funkcjonowaniem aparatu skarbowego (pensje urzędników, utrzymanie urzędów). W Polsce, w zależności od podatku, koszty te są bardzo niskie, wynosząc w skali kraju około 1,4% do 1,6% zebranych dochodów budżetowych. Zatem, aby zebrać 100 zł, państwo wydaje na administrację tylko około 1,5 zł.
  2. Krańcowy Koszt Funduszy Publicznych (MCPF) / Bezużyteczna strata (Deadweight Loss - DWL): To jest klucz do zrozumienia twierdzenia o 140 zł. Podatki, zwłaszcza dochodowe i konsumpcyjne, są podatkami zniekształcającymi (distortionary taxes). Oznaczają one, że zmieniają one decyzje ekonomiczne ludzi. Na przykład, wysokie podatki mogą zniechęcać do dodatkowej pracy, inwestowania lub oszczędzania. Ta utracona produktywność, która nigdy nie trafia do budżetu państwa, jest nazywana bezużyteczną stratą (DWL).
  3. Współczynnik 1,4: MCPF mierzy, ile kosztuje społeczeństwo (w utraconej efektywności i zniekształceniach) zebranie dodatkowej złotówki na wydatki publiczne. Ekonomiści często szacują ten współczynnik na poziomie od 1,2 do 1,5 (czyli 120 zł do 150 zł straty społecznej, aby państwo mogło wydać 100 zł). Wartość 1,4 jest często cytowanym, choć uśrednionym i szacunkowym, wskaźnikiem w literaturze ekonomicznej dla krajów o złożonym systemie podatkowym.

Podsumowując: Twierdzenie o 140 zł jest prawdziwe w sensie kosztu ekonomicznego (społecznego), który wynika ze zniekształcającego wpływu podatków na gospodarkę, a nie w sensie kosztu administracyjnego.

Czy sprawiedliwość społeczna to „wszystkim po równo”?

Nie, sprawiedliwość społeczna w klasycznej i współczesnej myśli politycznej i prawnej nie oznacza zasady „wszystkim po równo” (czyli równości absolutnej).

Sprawiedliwość rozdzielcza a równość

  • Sprawiedliwość Proporcjonalna: Sprawiedliwość społeczna jest najczęściej utożsamiana ze sprawiedliwością rozdzielczą (dystrybutywną), która wywodzi się jeszcze od Arystotelesa. Oznacza ona, że dobra powinny być rozdzielane proporcjonalnie do jakiejś miary, np. zasług, wkładu pracy, potrzeb, zdolności lub pozycji. Oznacza to, że sprawiedliwość wymaga nierówności w podziale, jeśli ludzie różnią się w kryteriach podziału.
  • Równość Zasad: Współczesne koncepcje, np. Johna Rawlsa, koncentrują się na równości szans i równości w dostępie do podstawowych dóbr, a nie na równości wyników. Sprawiedliwość społeczna to raczej równość zasad, które generują niezbędną w życiu społecznym nierówność (np. wyższe wynagrodzenie za większą odpowiedzialność lub wyższe kwalifikacje).
  • Cel Sprawiedliwości Społecznej: Celem jest urzeczywistnianie zasad dobra wspólnego, pomocniczości i solidarności, a także korygowanie naturalnych nierówności, tak aby nie prowadziły one do wykluczenia i ubóstwa.

Przykład PRL-u i zasada „wszystkim po równo”

Systemy komunistyczne, w tym PRL, teoretycznie dążyły do egalitaryzmu, ale faktycznie przyjęły zasadę: „Od każdego według jego zdolności, każdemu według jego pracy”. Była to, jak widać, forma sprawiedliwości rozdzielczej opartej na wkładzie pracy, a nie absolutna równość.

  • Zubożenie: Dążenie do nadmiernej równości, połączone z nieefektywnością gospodarki centralnie planowanej, faktycznie przyczyniło się do zubożenia społeczeństwa. Jednak to zubożenie było konsekwencją całego modelu ekonomicznego i ideologicznego, a nie samej idei sprawiedliwości, która w teorii miała być proporcjonalna do pracy.
  • Elity Polityczne: Jest prawdą, że w PRL istniała wyraźna dysproporcja między deklarowanymi hasłami o równości a rzeczywistością. Elity partyjne i państwowe (tzw. nomenklatura) korzystały z licznych przywilejów (lepsze zaopatrzenie, specjalne sklepy, dostęp do dóbr luksusowych, lepsze mieszkania), co było jawnym zaprzeczeniem zasad egalitaryzmu i sprawiedliwości społecznej. Ten mechanizm "wykluczenia elit" z zasad, które sami głosili, jest często powtarzającym się zjawiskiem w systemach autorytarnych i jest głównym argumentem krytyków przeciwko hipokryzji władzy, a nie przeciwko samej idei sprawiedliwości społecznej.
Podziel się z innymi: