Gość (83.4.*.*)
Rozróżnienie między żołnierzem a cywilem to jeden z fundamentów międzynarodowego prawa humanitarnego, znanego szerzej jako prawo konfliktów zbrojnych. W sytuacjach wojny lub okupacji zasady gry zmieniają się drastycznie, a to, co w normalnych warunkach uznalibyśmy za zbrodnię, w kontekście militarnym staje się legalnym działaniem operacyjnym. Kluczowym dokumentem regulującym te kwestie są Konwencje Genewskie oraz ich Protokoły Dodatkowe, które jasno określają, na co można sobie pozwolić wobec „kombatanta”, a czego pod żadnym pozorem nie wolno robić cywilowi.
Najbardziej jaskrawą różnicą jest prawo do bezpośredniego ataku. W świetle prawa międzynarodowego żołnierz (kombatant) jest uznawany za legalny cel wojskowy. Oznacza to, że przeciwnik ma prawo go zaatakować, a nawet zabić, bez konieczności ostrzeżenia czy próby aresztowania, o ile żołnierz ten bierze czynny udział w walce i nie jest wyłączony z walki (np. z powodu ran czy poddania się).
Wobec cywilów takie działanie jest absolutnie zakazane. Cywil cieszy się ogólną ochroną przed atakami, dopóki nie bierze bezpośredniego udziału w działaniach wojennych. Celowe uderzenie w ludność cywilną jest uznawane za zbrodnię wojenną. Co ciekawe, żołnierz nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za samo zabicie innego żołnierza na polu bitwy – chroni go tak zwany przywilej kombatanta. Cywil, który zabiłby żołnierza, w większości przypadków zostałby potraktowany jak zwykły morderca.
Kolejna ogromna różnica dotyczy zatrzymania i więzienia. W cywilnym świecie, aby kogoś zamknąć, potrzebny jest nakaz, podejrzenie popełnienia przestępstwa i prawo do sądu. W czasie wojny żołnierz przeciwnika może zostać wzięty do niewoli i przetrzymywany jako jeniec wojenny (POW – Prisoner of War) aż do zakończenia konfliktu.
Co ważne, uwięzienie jeńca nie jest karą, lecz środkiem zapobiegawczym, który ma uniemożliwić mu powrót na front. Jeniec wojenny ma swoje prawa – musi być traktowany humanitarnie, mieć zapewnione jedzenie i opiekę medyczną, ale nie może domagać się wypuszczenia na wolność przed końcem wojny, powołując się na brak postawionych zarzutów. Cywil natomiast nie może być internowany bez bardzo konkretnych powodów związanych z bezpieczeństwem, a jego sytuacja prawna musi być regularnie weryfikowana przez odpowiednie organy.
Wewnątrz samej struktury armii żołnierze podlegają rygorom, które dla cywila byłyby naruszeniem podstawowych praw człowieka lub kodeksu pracy. Dowódca ma prawo wydać żołnierzowi rozkaz, który bezpośrednio zagraża jego życiu – odmowa wykonania takiego rozkazu w warunkach bojowych może skutkować surowymi karami, w tym więzieniem.
W życiu cywilnym nikt nie może zmusić pracownika do wykonywania zadań w strefie bezpośredniego zagrożenia życia bez jego zgody, a "dezercja" z biura skutkuje co najwyżej dyscyplinarnym zwolnieniem, a nie procesem przed sądem wojskowym. Żołnierze mają również ograniczone prawo do prywatności (np. przeszukania osobiste czy kontrola korespondencji w celach bezpieczeństwa operacyjnego są standardem) oraz ograniczone prawo do zrzeszania się czy manifestowania poglądów politycznych w mundurze.
Podczas operacji wojskowych żołnierze mogą legalnie niszczyć mienie (budynki, mosty, pojazdy), jeśli jest to uzasadnione koniecznością wojskową. Jeśli dom mieszkalny zostanie zamieniony przez przeciwnika w punkt obserwacyjny, staje się on celem. Żołnierz niszczący taki obiekt w ramach walki nie odpowiada za zniszczenie mienia prywatnego.
Dla cywila (lub policjanta w czasie pokoju) zniszczenie czyjegoś domu bez bardzo specyficznych procedur i odszkodowań byłoby przestępstwem lub deliktem cywilnym. W prawie wojennym istnieje pojęcie „szkód ubocznych” (collateral damage) – jeśli atak na cel wojskowy był proporcjonalny, śmierć cywilów lub zniszczenie ich mienia, choć tragiczne, może nie być uznane za złamanie prawa, o ile zachowano należytą staranność.
W prawie międzynarodowym istnieje szara strefa zwana "bezpośrednim udziałem w działaniach wojennych" (DPH – Direct Participation in Hostilities). Jeśli cywil chwyta za broń, zaczyna budować improwizowane ładunki wybuchowe lub przekazuje w czasie rzeczywistym współrzędne do ostrzału artyleryjskiego, traci swoją ochronę. W tym konkretnym momencie i na czas trwania tej czynności, może być traktowany tak samo jak żołnierz – czyli można wobec niego użyć siły zabójczej. Gdy jednak odłoży broń i wróci do uprawy roli, teoretycznie odzyskuje status chronionego cywila, choć w praktyce służby wywiadowcze mogą go wtedy zatrzymać jako osobę zagrażającą bezpieczeństwu.