Gość (194.4.*.*)
Temat nowoczesnego uzbrojenia na Bliskim Wschodzie od lat budzi ogromne emocje, a myśliwiec F-35 Lightning II to bez wątpienia „perła w koronie”, o którą zabiega wiele państw w tym regionie. Choć Arabia Saudyjska jest jednym z najpotężniejszych graczy militarnych na świecie i dysponuje ogromnym budżetem obronnym, odpowiedź na pytanie o posiadanie przez nią tych maszyn jest krótka: Arabia Saudyjska obecnie nie posiada samolotów F-35.
Mimo że Rijad od dawna wyraża zainteresowanie zakupem tych amerykańskich myśliwców piątej generacji, transakcja ta wciąż pozostaje w sferze dyplomatycznych negocjacji. Sprzedaż F-35 do krajów arabskich jest skomplikowana ze względu na amerykańską politykę utrzymywania tzw. jakościowej przewagi militarnej (QME – Qualitative Military Edge) Izraela w regionie. Choć w ostatnich latach mówiło się o potencjalnym „pakiecie” obejmującym F-35 w zamian za normalizację stosunków z Izraelem, do tej pory żadna umowa nie została sfinalizowana, a saudyjskie lotnictwo opiera się głównie na maszynach F-15 Eagle oraz Eurofighter Typhoon.
Na ten moment jedynym państwem na Bliskim Wschodzie, które posiada i aktywnie użytkuje samoloty F-35, jest Izrael. Państwo to nie tylko zakupiło te maszyny, ale otrzymało również zgodę na wprowadzenie w nich własnych modyfikacji elektronicznych i systemowych, co czyni ich wersję unikalną na skalę światową.
Izraelska wersja myśliwca nosi nazwę F-35I Adir (co w języku hebrajskim oznacza „Potężny”). Oto jak wyglądają liczby:
Sytuacja innych krajów Bliskiego Wschodu w kontekście F-35 jest dynamiczna, ale na ten moment żadne z nich nie ma tych maszyn w swoich bazach lotniczych.
Zjednoczone Emiraty Arabskie były najbliżej zakupu F-35 po podpisaniu Porozumień Abrahamowych w 2020 roku. Administracja USA zatwierdziła wtedy sprzedaż 50 maszyn. Jednak proces ten został wstrzymany (zawieszony) przez same Emiraty w 2021 roku. Powodem były restrykcyjne wymagania USA dotyczące bezpieczeństwa technologii (m.in. obawy o współpracę ZEA z chińską firmą Huawei w zakresie sieci 5G). Choć temat regularnie wraca do rozmów dyplomatycznych, obecnie ZEA nie posiadają ani jednej sztuki F-35.
Warto wspomnieć o Turcji, która choć geograficznie leży na styku Europy i Azji, odgrywa kluczową rolę w polityce bliskowschodniej. Turcja była partnerem programu F-35 i planowała zakup 100 maszyn. Została jednak usunięta z programu przez USA po zakupie rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej S-400. Kilka wyprodukowanych już dla Turcji egzemplarzy nigdy nie opuściło Stanów Zjednoczonych i zostało przejętych przez US Air Force.
F-35 to nie tylko „zwykły” samolot, to latające centrum dowodzenia. Jego główną zaletą jest technologia stealth (trudnowykrywalność dla radarów) oraz niesamowita fuzja sensorów. Pilot widzi wszystko, co dzieje się w promieniu setek kilometrów, a dane te są automatycznie przesyłane do innych jednostek na polu walki.
Ciekawostka: Hełm pilota F-35 kosztuje około 400 000 dolarów. Dzięki systemowi kamer zamontowanych na kadłubie samolotu, pilot patrząc „w dół” przez podłogę kokpitu, widzi obraz ziemi bezpośrednio w swoim wizjerze, tak jakby samolot był przezroczysty.
Podsumowując, na mapie Bliskiego Wschodu tylko Izrael dysponuje tą technologią, posiadając obecnie około 39-50 maszyn z docelowej floty 75 sztuk. Arabia Saudyjska i inne kraje regionu wciąż pozostają w poczekalni, zależnej od skomplikowanych układów geopolitycznych.