Gość (37.30.*.*)
Jeśli jesteś fanem serii gier Ratchet & Clank, nazwa DreadZone (w polskiej wersji znana czasem jako Strefa Dread lub po prostu DreadZone) z pewnością budzi w Tobie dreszcz emocji. To nie jest zwykła lokacja – to brutalne, międzygalaktyczne show typu reality, które stanowi serce gry Ratchet: Gladiator (znanej w USA jako Ratchet: Deadlocked). Wyobraź sobie połączenie rzymskich igrzysk z futurystyczną technologią i bezwzględną pogonią za oglądalnością, a otrzymasz obraz tego, czym jest ta mordercza strefa.
DreadZone to nielegalne, podziemne widowisko transmitowane w całym sektorze Shadow. Jego twórcą i mózgiem operacyjnym jest Gleeman Vox, medialny potentat, który nie cofnie się przed niczym, by zwiększyć słupki popularności. Idea jest prosta: najlepsi wojownicy z całej galaktyki są porywani i zmuszani do walki o życie na specjalnie przygotowanych arenach.
Dla widzów to czysta rozrywka, ale dla uczestników – takich jak Ratchet – to walka o przetrwanie. Każdy „zawodnik” nosi na szyi specjalną obrożę Deadlock. Jeśli spróbuje uciec lub odmówi walki, obroża wybucha. To sprawia, że Strefa Dread jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc w całym uniwersum stworzonym przez studio Insomniac Games.
W przeciwieństwie do wcześniejszych części serii, które stawiały na eksplorację i elementy platformowe, Strefa Dread skupia się niemal wyłącznie na czystej akcji. Ratchet nie podróżuje tu swobodnie po planetach w poszukiwaniu przygód – jest wysyłany na konkretne misje bojowe, które mają zadowolić żądną krwi publiczność.
W ramach DreadZone gracz musi mierzyć się z:
Co ciekawe, w tej strefie Ratchet nie jest sam. Towarzyszą mu dwa roboty bojowe – Merc i Green – które można ulepszać i wydawać im proste polecenia, co dodaje grze lekkiego sznytu taktycznego.
To, co wyróżnia Strefę Dread na tle innych lokacji w grach, to jej niesamowity klimat. Całość jest przedstawiona jako przejaskrawiony program telewizyjny. Mamy tu komentatorów (Dallas i Juanita), którzy w zabawny, a zarazem cyniczny sposób relacjonują postępy gracza, często wyśmiewając jego potknięcia lub wychwalając brutalność przeciwników.
DreadZone to genialna satyra na współczesną telewizję, kulturę celebrytów i pogoń za sensacją. Każdy sukces Ratcheta jest monetyzowany przez Voxa, który sprzedaje gadżety z wizerunkiem bohatera, jednocześnie planując jego spektakularną śmierć na wizji, bo „to by się świetnie sprzedało”.
Choć DreadZone jest głównym motywem gry Ratchet: Gladiator, nawiązania do tej strefy pojawiają się również w innych odsłonach. W grze Ratchet & Clank: Rift Apart można znaleźć wzmianki o tym morderczym show, co sugeruje, że legenda Gleemana Voxa i jego krwawego biznesu wciąż żyje w pamięci mieszkańców galaktyki.
Strefa Dread wprowadziła do serii znacznie mroczniejszy, bardziej „industrialny” klimat. Zamiast kolorowych, bajkowych światów, otrzymaliśmy metalowe areny, dym, ogień i wszechobecny neonowy blask. Dla wielu fanów był to powiew świeżości, który pokazał, że Ratchet & Clank potrafi być serią dojrzałą i wymagającą.
System modyfikacji broni w DreadZone był jednym z najbardziej rozbudowanych w historii marki. Możliwość nakładania efektów takich jak zamrażanie, podpalanie czy przejmowanie kontroli nad umysłem wroga sprawiała, że każda wizyta na arenie była unikalnym doświadczeniem. Jeśli szukasz w grach adrenaliny i czystej, nieskrępowanej rozwałki, Strefa Dread jest miejscem, które musisz poznać.