Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie miejsce, gdzie słońce świeci niemal przez cały rok, plaże przypominają biały, miękki cukier puder, a po piasku, tuż obok ludzi, spacerują wielkie, różowe flamingi. Brzmi jak kadr z filmu fantasy? To Aruba – mała, niezwykła wyspa na Morzu Karaibskim, która potrafi rozbudzić wyobraźnię każdego dziecka.
Jeśli przygotowujesz lekcję, prezentację lub pogadankę dla uczniów młodszych klas (szkoły podstawowej, czyli dzieci w wieku 7-10 lat), masz przed sobą wdzięczny temat. Dzieci w tym wieku uwielbiają ciekawostki o zwierzętach, opowieści o piratach i interaktywne zabawy. Jak opowiedzieć im o Arubie, by słuchały z otwartymi ustami? Oto gotowy przewodnik, który zamieni Twoje zajęcia w fascynującą podróż.
Na początek warto pomóc dzieciom zlokalizować Arubę na mapie świata lub globusie. Dla siedmiolatka pojęcie „Ameryka Środkowa” czy „Morze Karaibskie” może być abstrakcyjne, dlatego najlepiej użyć porównań i obrazów.
Pokaż dzieciom globus i wskaż Polskę, a potem palcem "poleć" daleko, daleko na zachód, przez cały Ocean Atlantycki, aż do Ameryki Południowej. Tuż nad nią leży mała plamka – to właśnie Aruba. Możesz powiedzieć dzieciom, że wyspa jest naprawdę malutka. Ma kształt małej rybki lub fasolki i jest tak mała, że można by ją przejechać samochodem wzdłuż w zaledwie kilkadziesiąt minut!
Aby dotrzeć tam z Polski, trzeba lecieć wielkim samolotem przez kilkanaście godzin. Kiedy u nas jest zima i nosimy grube kurtki, na Arubie dzieci kąpią się w ciepłym morzu i noszą tylko stroje kąpielowe.
Zwierzęta to absolutny hit każdych zajęć dla młodszych klas. Aruba ma pod tym względem mnóstwo do zaoferowania, a historie o jej mieszkańcach na pewno zapadną dzieciom w pamięć.
To najbardziej znany obrazek z Aruby. Na jednej z prywatnych plaż (Renaissance Island) mieszkają oswojone, jasnoróżowe flamingi, które brodzą w turkusowej wodzie tuż obok turystów.
Na Arubie bardzo łatwo spotkać iguany – wielkie jaszczurki, które wyglądają jak miniaturowe dinozaury. Wygrzewają się na kamieniach i murkach. Choć wyglądają groźnie, są roślinożercami i uwielbiają jeść owoce, np. kawałki melonów czy bananów.
Kiedyś na Arubie nie było samochodów, a ludzie podróżowali na osiołkach. Dziś te zwierzęta mają tam swoje wielkie schronisko (Donkey Sanctuary), gdzie odpoczywają na „emeryturze”. Turystyka pozwala na ich dokarmianie, a osiołki uwielbiają, gdy dzieci przynoszą im marchewki.
Krajobraz Aruby jest bardzo charakterystyczny przez jedno, wyjątkowe drzewo. Nazywa się ono fofoti (często mylone z divi-divi).
Te drzewa wyglądają niesamowicie – są mocno wygięte i rosną niemal poziomo, jakby kłaniały się oceanowi. Dlaczego tak się dzieje? To sprawka silnego, ciepłego wiatru (pasatu), który wieje na wyspie zawsze w tym samym kierunku (z wschodu na zachód). Wiatr dosłownie „czesze” i wygina rosnące drzewka, przez co wyglądają one jak naturalne rzeźby. Pokazanie zdjęcia takiego drzewa to świetny punkt wyjścia do krótkiej zabawy ruchowej (o której przeczytasz niżej).
Większość dzieci kojarzy tropikalne wyspy z gęstą, zieloną dżunglą i palmami. Aruba zaskakuje, ponieważ jej wnętrze wygląda zupełnie inaczej – przypomina krajobraz z Dzikiego Zachodu!
Większość wyspy (w tym Park Narodowy Arikok) to suchy, kamienisty teren porośnięty gigantycznymi kaktusami. Niektóre z nich są wyższe od domów! Rosną tam też aloesy – rośliny o grubych liściach, w środku których znajduje się chłodzący żel. Jeśli ktoś oparzy się na słońcu, żel z aloesu działa jak kojący plasterek.
W parku Arikok znajdują się także ciemne jaskinie. Dawno, dawno temu mieszkali w nich Indianie z plemienia Arawak. Pozostawili oni na ścianach jaskiń czerwone rysunki, które można oglądać do dziś. W jaskiniach mieszkają też nietoperze, które w dzień śpią przyczepione do sufitu, a w nocy wylatują na łowy.
Oficjalne hasło Aruby, które można zobaczyć nawet na tablicach rejestracyjnych samochodów, to „One Happy Island” (Jedna wesoła wyspa). Mieszkańcy są niezwykle uśmiechnięci, pomocni i dumni ze swojego domu.
Na Arubie ludzie mówią w bardzo ciekawym języku, który nazywa się papiamento. To prawdziwy językowy miks! Powstał z połączenia hiszpańskiego, portugalskiego, holenderskiego, angielskiego oraz języków afrykańskich. Brzmi bardzo melodyjnie i radośnie.
Warto nauczyć dzieci kilku prostych słów w tym języku:
Dzieci bardzo szybko podchwytują te zwroty i chętnie testują je w parach.
Teoria to jedno, ale młodsze dzieci potrzebują ruchu, interakcji i bodźców zmysłowych. Oto kilka pomysłów, jak urozmaicić opowieść o Arubie:
Zrób krótką przerwę na rozruszanie kości. Poproś dzieci, by wstały. Powiedz: „Teraz zamieniamy się w drzewka fofoti na plaży na Arubie”. Kiedy mówisz: „Wiatr wieje lekko”, dzieci delikatnie kołyszą się na boki. Kiedy wołasz: „Wieje silny pasat z wschodu!”, dzieci muszą mocno wygiąć się w jedną stronę (np. w lewo) i zastygnąć w tej pozycji, pokazując, jak wiatr ukształtował ich gałęzie.
Podziel klasę na pary. Niech jedno dziecko powie do drugiego: „Bon bini!” i pomacha ręką, a drugie odpowie: „Con ta bai?” z uśmiechem. To świetny sposób na przełamanie lodów i aktywizację grupy.
Po zakończeniu opowieści dzieci mogą wykonać prostą pracę plastyczną.
Jeśli masz dostęp do rzutnika, przygotuj pokaz slajdów. Pokaż dzieciom zdjęcia białego piasku, turkusowej wody, gigantycznych kaktusów i oczywiście flamingów. W tle możesz puścić radosną, karaibską muzykę (np. steel pan music – muzykę graną na metalowych beczkach, charakterystyczną dla tego regionu). To natychmiast stworzy odpowiedni klimat w klasie!