Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie świat, w którym najzimniejszy, najbardziej wietrzny i najbardziej odizolowany kontynent na Ziemi staje się czyimś stałym domem. Choć dziś Antarktyda kojarzy się wyłącznie z ekstremalnymi wyprawami, pingwinami i naukowcami pracującymi w stacjach badawczych, coraz częściej pojawia się pytanie: kiedy i dlaczego ludzie na stałe zamieszkają na Antarktydzie?
Choć wizja ta brzmi jak scenariusz filmu science-fiction, zmiany klimatyczne, kurczące się zasoby naturalne oraz postęp technologiczny sprawiają, że ten lodowy ląd przyciąga coraz większą uwagę globalnych mocarstw.
Powodów, dla których ludzkość może w przyszłości skierować swój wzrok na południowy kraniec globu, jest co najmniej kilka. Nie chodzi tu jedynie o chęć przeżycia ekstremalnej przygody, ale o twardą geopolitykę, ekonomię i przetrwanie.
Globalne ocieplenie drastycznie zmienia oblicze naszej planety. Według niektórych prognoz klimatycznych, do XXII wieku części Antarktydy Zachodniej oraz Półwyspu Antarktycznego mogą zacząć przypominać klimatem dzisiejszą Alaskę czy północną Skandynawię. Topniejący lód może odsłonić skrawki lądu, na których możliwa będzie uprawa niektórych roślin czy nawet proste rolnictwo. W świecie, w którym inne regiony mogą stać się zbyt gorące i suche do życia, Antarktyda – mimo swojej surowości – może paradoksalnie zyskać na atrakcyjności.
Antarktyda to prawdziwy skarbiec. Kryje w sobie około 70% światowych zasobów słodkiej wody, która w obliczu globalnego kryzysu hydrologicznego staje się cenniejsza niż kiedykolwiek. Co więcej, pod grubą pokrywą lodową znajdują się gigantyczne, dotychczas nienaruszone złoża węgla, rud żelaza, miedzi, a także potencjalnie bogate złoża ropy naftowej i gazu ziemnego na szelfach kontynentalnych. W miarę wyczerpywania się surowców w innych częściach świata, presja na eksploatację Antarktydy będzie rosła.
Już teraz turystyka antarktyczna przeżywa ogromny rozkwit. Bogaci podróżnicy płacą wysokie sumy, by choć przez chwilę zobaczyć ten dziewiczy krajobraz. Z czasem tymczasowe bazy mogą przekształcić się w luksusowe kurorty lub autonomiczne osady. Dla państw takich jak Chile, Argentyna, Chiny czy Rosja, stała obecność obywateli na tym kontynencie to także kwestia prestiżu i zabezpieczenia roszczeń terytorialnych na przyszłość.
Odpowiedź na pytanie „kiedy” nie jest prosta i zależy od dwóch głównych czynników: prawa międzynarodowego oraz technologii.
Obecnie stałe osadnictwo, wydobywanie surowców oraz działania militarne na Antarktydzie są surowo zabronione przez Traktat Antarktyczny oraz Protokół Madrycki o ochronie środowiska. Protokół ten określa Antarktydę jako „rezerwat naturalny poświęcony pokojowi i nauce”.
Warto jednak zwrócić uwagę na rok 2048. Wbrew powszechnym mitom, Protokół Madrycki wtedy nie wygasa automatycznie. Jednak po tej dacie każdy z sygnatariuszy traktatu będzie mógł wnioskować o rewizję jego zapisów, w tym zakazu wydobycia surowców. Jeśli presja gospodarcza na świecie będzie ogromna, rok 2048 może zapoczątkować powolny proces otwierania kontynentu na komercyjną działalność człowieka.
Większość naukowców i ekspertów ds. ekologii uważa, że stworzenie w pełni samowystarczalnych, stałych kolonii (z całymi rodzinami, szkołami i lokalną gospodarką) nie nastąpi w najbliższych dekadach. Realny scenariusz zakłada, że pierwsze próby stałego, wielopokoleniowego osadnictwa mogą mieć miejsce dopiero na przełomie XXI i XXII wieku (po 2100 roku), o ile tempo zmian klimatycznych i rozwój technologii na to pozwolą.
Życie na Antarktydzie na stałe wymagałoby gigantycznego skoku technologicznego. Nawet przy cieplejszym klimacie, kontynent ten wciąż będzie zmagał się z ekstremalnymi zjawiskami:
W dyskusjach o przyszłości Antarktydy łatwo ulec fantazji. Jako rzetelne źródło informacji musimy jednak jasno oddzielić fakty od przypuszczeń:
Czy wiesz, że na Antarktydzie urodziło się już kilkanaście osób? Pierwszym człowiekiem urodzonym na tym kontynencie był Emilio Palma, który przyszedł na świat w 1978 roku w argentyńskiej stacji badawczej Esperanza. Argentyna (a później także Chile) celowo wysyłała tam ciężarne kobiety w ramach gry geopolitycznej, próbując w ten sposób wzmocnić swoje roszczenia terytorialne do tych obszarów. Choć osoby te mają w swoich paszportach wpisane miejsce urodzenia na Antarktydzie, żadna z nich nie mieszka tam obecnie na stałe.
Antarktyda pozostaje ostatnią wielką, niemal nienaruszoną przez człowieka lądową tajemnicą naszej planety. To, czy stanie się nowym domem dla tysięcy ludzi, zależy w dużej mierze od tego, jak bardzo zmieni się klimat na reszcie Ziemi oraz jak potoczą się losy międzynarodowej dyplomacji w nadchodzących dziesięcioleciach.