Gość (37.30.*.*)
Często słyszymy, że „przeciwieństwa się przyciągają”, ale gdy przyjrzymy się bliżej naszym relacjom, okazuje się, że najchętniej otaczamy się ludźmi, którzy myślą podobnie do nas. Z kolei w świecie cząsteczek i atomów zasada ta wydaje się działać bezbłędnie – plus zawsze szuka minusa. Skąd bierze się ta fundamentalna różnica między martwą materią a skomplikowaną ludzką psychiką? Odpowiedź kryje się w dążeniu do stabilności, choć w każdym z tych przypadków stabilność oznacza coś zupełnie innego.
W świecie fizyki i chemii przyciąganie się przeciwieństw nie jest kwestią „charakteru”, lecz fundamentalnych praw natury. Najważniejszym z nich jest prawo Coulomba, które opisuje oddziaływania między ładunkami elektrycznymi. Aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, musimy spojrzeć na to, jak natura zarządza energią.
Wszystko we wszechświecie dąży do stanu o najniższej możliwej energii. Układ dwóch przeciwnych ładunków jest bardziej stabilny (ma niższą energię potencjalną) niż układ dwóch ładunków takich samych, które gwałtownie się odpychają.
Aby obliczyć siłę, z jaką przyciągają się dwa przeciwne ładunki (np. proton i elektron), stosujemy prawo Coulomba. Oto jak to wygląda w praktyce:
Wynik: W świecie fizycznym przeciwieństwa przyciągają się, ponieważ ich połączenie pozwala na zneutralizowanie ładunku i osiągnięcie stanu równowagi energetycznej. To właśnie dzięki temu powstają wiązania jonowe (np. w soli kuchennej, gdzie dodatni sód łączy się z ujemnym chlorem) oraz same atomy.
U ludzi sprawa jest znacznie bardziej złożona. Choć w literaturze czy filmach romantycznych uwielbiamy motyw grzecznej dziewczyny i niegrzecznego chłopca, badania psychologiczne (m.in. Donn Byrne i jego „prawo przyciągania”) konsekwentnie pokazują coś innego: przyciągają nas podobieństwa. Zjawisko to nazywamy homofilią.
Istnieje kilka kluczowych powodów, dla których tak się dzieje:
Warto zaznaczyć, że powiedzenie o przyciąganiu się przeciwieństw u ludzi nie wzięło się znikąd, ale dotyczy ono zazwyczaj cech temperamentu, a nie fundamentalnych wartości. Psychologowie mówią tu o zasadzie komplementarności.
Na przykład osoba bardzo gadatliwa może świetnie czuć się w towarzystwie dobrego słuchacza. Dominujący partner może tworzyć zgrany duet z kimś, kto woli oddać inicjatywę. Jednak nawet w takich przypadkach badania pokazują, że fundamenty – takie jak podejście do pieniędzy, wychowania dzieci czy religii – muszą być zbieżne, aby relacja przetrwała próbę czasu.
Czy wiesz, że polubienie kogoś może wynikać tylko z tego, że często go widujesz? W psychologii nazywa się to efektem samej ekspozycji. Częściej uznajemy za atrakcyjne i godne zaufania osoby, które są nam znane, co pośrednio wspiera teorię podobieństwa – to, co „nasze” i znane, jest bezpieczniejsze niż to, co „obce” i inne.
Główna różnica polega na tym, że w fizyce przyciąganie przeciwieństw służy neutralizacji. Plus i minus łączą się, by „wyzerować” napięcie. W relacjach międzyludzkich szukamy raczej wzmocnienia. Podobieństwo drugiej osoby działa jak lustro, które utwierdza nas w tym, kim jesteśmy.
Można więc powiedzieć, że w świecie materii przeciwieństwa się przyciągają, by stworzyć stabilną całość, podczas gdy w świecie ludzi podobieństwa przyciągają się, by stworzyć stabilne porozumienie. Obie te siły, choć działają inaczej, mają ten sam cel: zaprowadzenie ładu w chaosie otaczającej nas rzeczywistości.