Gość (37.30.*.*)
Historia złamania kodu Enigmy kojarzy się nam głównie z genialnymi matematykami pracującymi w zaciszu gabinetów, najpierw w Warszawie, a później w brytyjskim Bletchley Park. Mało kto jednak pamięta, że dla polskich kryptologów wojna nie była jedynie intelektualnym wyzwaniem, ale brutalną walką o przetrwanie. Po klęsce wrześniowej polscy łamacze szyfrów ewakuowali się do Francji, gdzie kontynuowali pracę w ośrodku „Bruno”, a później „Cadix”. Kiedy jednak Niemcy zajęli południową część Francji w 1942 roku, sytuacja stała się krytyczna. Rozpoczęła się dramatyczna ucieczka, która dla części zespołu zakończyła się tragicznie.
Najważniejszymi postaciami, które zostały schwytane przez hitlerowców, byli ppłk Gwidon Langer (szef Biura Szyfrów) oraz mjr Maksymilian Ciężki (jego zastępca). Wraz z nimi do niewoli trafili inni kluczowi pracownicy: Antoni Palluth, Edward Fokczyński oraz Kazimierz Gaca. Do aresztowania doszło w marcu 1943 roku, podczas próby przedostania się przez Pireneje do Hiszpanii. Zostali zdradzeni przez francuskiego przewodnika, który współpracował z Niemcami.
To był moment najwyższego napięcia. Niemcy wiedzieli, że schwytali specjalistów od radiowywiadu i szyfrów, ale nie zdawali sobie sprawy z jednego, najważniejszego faktu: że ci ludzie już przed wojną całkowicie rozpracowali ich „niezniszczalną” maszynę szyfrującą.
To, co wydarzyło się po aresztowaniu, jest świadectwem niesamowitej odporności psychicznej polskich oficerów. Langer i Ciężki byli wielokrotnie przesłuchiwani przez Abwehrę i Gestapo. Niemcy podejrzewali, że Polacy mogli czytać ich depesze, ale szukali potwierdzenia. Gdyby kryptolodzy pękli i przyznali się do złamania Enigmy, Niemcy natychmiast zmieniliby konstrukcję maszyny i procedury, co mogłoby całkowicie oślepić aliantów w kluczowym momencie wojny.
Polacy zastosowali genialną taktykę obronną. Przyznali, że przed wojną pracowali nad Enigmą i odnieśli pewne sukcesy w czytaniu starych, prostszych wersji szyfru. Twierdzili jednak stanowczo, że po wprowadzeniu przez Niemców dodatkowych wirników i zmianie procedur tuż przed wybuchem wojny, ich metody stały się bezużyteczne. Langer i Ciężki kłamali prosto w oczy niemieckim ekspertom, przekonując ich, że współczesna Enigma jest dla nich nie do złamania. Niemcy uwierzyli.
Niemiecka pycha odegrała tu kluczową rolę. Inżynierowie III Rzeszy byli tak dumni ze swojego dzieła, że podświadomie chcieli wierzyć, iż Enigma jest absolutnie bezpieczna. Fakt, że „niższa rasa” (według ich ideologii) mogła pokonać ich technologię, nie mieścił im się w głowach.
Mimo że nie wyjawili najważniejszej tajemnicy, los aresztowanych był straszny. Antoni Palluth i Edward Fokczyński trafili do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Obaj nie doczekali końca wojny. Palluth zginął w 1944 roku podczas nalotu alianckiego na fabrykę, w której pracował jako więzień. Fokczyński zmarł z wycieńczenia w tym samym obozie.
Gwidon Langer i Maksymilian Ciężki zostali osadzeni w specjalnym obozie dla oficerów (SS-Sonderlager Schloss Eisenberg). Choć warunki tam były lepsze niż w obozach zagłady, presja psychiczna i niepewność jutra były ogromne. Obaj doczekali wyzwolenia przez wojska amerykańskie w maju 1945 roku. Ich powojenne losy były jednak smutne – Langer zmarł na emigracji w Szkocji w 1948 roku, czując się zapomnianym przez sojuszników, a Ciężki po powrocie do Polski był inwigilowany przez komunistyczne służby.
Warto przypomnieć, co działo się w tym czasie z matematykami, których nazwiska znamy najlepiej: Marianem Rejewskim, Henrykiem Zygalskim i Jerzym Różyckim.
Historia polskich kryptologów to nie tylko opowieść o matematycznym geniuszu, ale przede wszystkim o lojalności i odwadze. Gdyby nie milczenie Langera i Ciężkiego w niemieckich katowniach, losy II wojny światowej mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. To dzięki ich postawie tajemnica „Ultra” (kryptonim informacji pochodzących z Enigmy) pozostała bezpieczna aż do lat 70. XX wieku.