Gość (83.4.*.*)
W świecie mediów, gdzie rzetelność powinna być fundamentem, a pogoń za sensacją często bierze górę, pojawiają się mechanizmy mające na celu dyscyplinowanie dziennikarzy. Dwa najpopularniejsze, choć działające na zupełnie innych płaszczyznach, to przyznawana przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (SDP) antynagroda „Hiena Roku” oraz oficjalna skarga do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Wybór między nimi to nie tylko kwestia formalna, ale przede wszystkim spór o to, czy środowisko powinno oceniać się samo, czy oddać pałeczkę organom państwowym.
Przyznawanie „Hieny Roku” to przede wszystkim manifestacja środowiskowa. Argumentem przemawiającym za tą formą napiętnowania jest jej ogromna siła rażenia w sferze wizerunkowej. W przeciwieństwie do suchych komunikatów urzędowych, „Hiena” staje się medialnym wydarzeniem, które zostaje z dziennikarzem na lata.
Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że:
Mimo swojej popularności, „Hiena Roku” budzi skrajne emocje, a przeciwnicy tej formy dyscyplinowania wytykają jej szereg wad. Najpoważniejszym zarzutem jest upolitycznienie. W ostatnich latach SDP było wielokrotnie oskarżane o to, że przyznaje antynagrodę nie za błędy warsztatowe, ale za poglądy polityczne lub uderzanie w konkretne opcje partyjne.
Kolejnym argumentem „przeciw” jest brak obiektywnej procedury. Podczas gdy KRRiT musi działać w oparciu o przepisy prawa i dawać oskarżonemu możliwość obrony, decyzja o „Hienie” zapada wewnątrz zarządu stowarzyszenia, co bywa postrzegane jako sąd kapturowy. Krytycy zauważają też, że inflacja tej nagrody – przyznawanie jej zbyt często lub zbyt wielu osobom naraz – osłabia jej pierwotny sens i sprawia, że staje się ona jedynie elementem walki plemiennej w mediach.
Zupełnie inną drogą jest złożenie skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. To rozwiązanie wybierają osoby i instytucje, które zamiast symbolicznego gestu, oczekują konkretnych konsekwencji prawnych i finansowych.
Główne argumenty za drogą formalną to:
Warto jednak pamiętać, że KRRiT zajmuje się wyłącznie mediami elektronicznymi (radio, TV). W przypadku prasy drukowanej czy portali internetowych, droga ta jest zamknięta, co czyni „Hienę Roku” narzędziem o szerszym zasięgu tematycznym.
Antynagroda ta została ustanowiona w 1999 roku. Pierwszym „laureatem” był Jacek Łęski, a powodem przyznania wyróżnienia były kontrowersje wokół programu „Puls Dnia”. Co ciekawe, w historii nagrody zdarzały się lata, w których jej nie przyznawano, co miało sugerować, że w danym okresie nie doszło do drastycznych naruszeń etyki – choć złośliwi twierdzą, że po prostu zabrakło zgody co do tego, kogo tym razem „napiętnować”.
Wybór między „Hieną Roku” a skargą do KRRiT zależy od celu, jaki chce się osiągnąć. Jeśli celem jest wywołanie debaty publicznej i napiętnowanie konkretnego zachowania w oczach opinii publicznej, antynagroda SDP wydaje się szybszym narzędziem. Jeśli jednak zależy nam na systemowej zmianie, ukaraniu nadawcy i stworzeniu precedensu prawnego, droga przez KRRiT jest nie do zastąpienia.
W idealnym świecie oba te mechanizmy powinny się uzupełniać: jeden dbając o kręgosłup moralny środowiska, a drugi o przestrzeganie litery prawa. Niestety, w dobie silnej polaryzacji mediów, oba narzędzia często stają się orężem w walce politycznej, co osłabia ich pierwotną funkcję strażników etyki dziennikarskiej.