Gość (37.30.*.*)
To jest jedno z tych pytań, które brzmią jak żart, ale kryje się za nim całkiem fascynująca mieszanka biologii, psychologii i... ludzkiej kultury! Gdyby papugi mogły organizować koncerty, z pewnością bilety sprzedawałyby się na pniu, a ich występy byłyby prawdziwym hitem.
Dlaczego więc, mimo swoich niesamowitych zdolności wokalnych, papugi nie występują na stadionach i nie wydają płyt? Odpowiedź leży w różnicy między naturalną komunikacją a ludzkim pojęciem "koncertu".
Nie da się ukryć, że papugi to prawdziwe wokalne talenty. Wiele gatunków, zwłaszcza żako, amazonki czy kakadu, ma wyjątkowo rozwinięty aparat głosowy (syrinx) i zdolność do precyzyjnego naśladowania dźwięków z otoczenia. Potrafią powtarzać ludzką mowę, naśladować dzwonek telefonu, a nawet... śpiewać całe piosenki, a czasem nawet arie operowe, jeśli tylko mają zaangażowanego opiekuna. Niektóre reagują na muzykę, "tańcząc" lub "śpiewając" w rytm melodii, często preferując utwory rytmiczne i melodyjne. Zdarzały się nawet przypadki papug, które brały udział w programach typu Mam Talent!
Mimo tych imponujących umiejętności, papuga nie organizuje koncertów z kilku kluczowych powodów.
Dla papugi wydawanie dźwięków, naśladowanie mowy czy śpiewu ma zupełnie inny cel niż dla ludzkiego artysty. W naturze wokalizacje służą przede wszystkim do:
Koncert to dla nas zorganizowane wydarzenie, mające na celu artystyczną prezentację, zarobek i masową rozrywkę. Dla papugi to pojęcie jest całkowicie obce.
Koncert wymaga złożonego aparatu kulturowego i logistycznego, którego papugi po prostu nie posiadają:
Badania naukowe sugerują, że niektóre papugi, zwłaszcza kakadu, mają zdolność do synchronizacji ruchów z rytmem muzyki (czyli potrafią "tańczyć" w rytm). Ta umiejętność, rzadko spotykana w świecie zwierząt, jest dowodem na ich zaawansowane zdolności przetwarzania dźwięku. Jednak nawet "tańcząca" kakadu nie myśli o sobie jako o headlinerze festiwalu.
Podsumowując, papugi nie grają koncertów, ponieważ ich wokalizacje są integralną częścią ich biologii i komunikacji społecznej, a nie formą zorganizowanej, kulturowej rozrywki. Choć potrafią śpiewać i mówić, robią to, by żyć w stadzie, a nie by zaspokajać potrzeby publiczności. Ich występy to intymne chwile w domowym zaciszu, a nie masowe widowiska.