Gość (37.30.*.*)
Gdyby historia potoczyła się inaczej i wybuch II wojny światowej został przesunięty o rok, znaleźlibyśmy się w zupełnie innej rzeczywistości geopolitycznej. Scenariusz, w którym III Rzesza i Związek Radziecki uderzają na Polskę we wrześniu 1940 roku, jest niezwykle intrygujący dla historyków, ponieważ rok 1939 a 1940 to w ówczesnej Europie dwie różne epoki pod względem zbrojeń i gotowości bojowej. Choć wynik końcowy – ze względu na miażdżącą przewagę dwóch mocarstw – mógłby być podobny, to przebieg samej kampanii i losy Europy Zachodniej wyglądałyby drastycznie inaczej.
W 1939 roku Wojsko Polskie było w trakcie wielkiej modernizacji, która według planów miała osiągnąć swój szczyt około 1942 roku. Dodatkowy rok pokoju oznaczałby, że do jednostek trafiłoby znacznie więcej nowoczesnego sprzętu. Możemy przypuszczać, że polskie niebo byłoby bronione przez większą liczbę myśliwców PZL.50 Jastrząb (które w 1939 roku były dopiero w fazie prototypów) oraz nowoczesnych bombowców PZL.37 Łoś.
Co więcej, polskie siły pancerne mogłyby zostać wzmocnione przez większą liczbę czołgów 7TP, a być może nawet przez pierwsze egzemplarze czołgu 9TP. Rozbudowa Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP) trwałaby w najlepsze, co zwiększyłoby nasze moce przerobowe w produkcji amunicji i broni przeciwpancernej, jak słynne karabiny UR. Jednak trzeba pamiętać o jednym kluczowym fakcie: Niemcy w tym czasie również nie próżnowaliby. Ich machina wojenna w 1940 roku była już znacznie lepiej naoliwiona, a produkcja czołgów Panzer III i IV nabierała tempa.
Największa zmiana dotyczyłaby jednak Francji i Wielkiej Brytanii. W rzeczywistej historii rok 1940 był czasem upadku Paryża i ewakuacji z Dunkierki. Gdyby wojna zaczęła się dopiero we wrześniu 1940 roku atakiem na Polskę, oznaczałoby to, że przez cały rok 1939 i połowę 1940 w Europie panowałby pokój.
To rodzi kluczowe pytanie: czy alianci wykorzystaliby ten czas na zbrojenia? Historycy często wskazują, że Francja i Anglia były mentalnie nieprzygotowane do wojny błyskawicznej (Blitzkriegu). Dodatkowy rok mógłby pozwolić im na dopracowanie strategii, ale równie dobrze mógłby pogłębić ich pacyfistyczne nastroje i chęć uniknięcia konfliktu za wszelką cenę. Gdyby Polska została zaatakowana w 1940 roku, Niemcy nie musieliby się obawiać ataku na tyłach, bo ich granica zachodnia byłaby jeszcze nienaruszona.
Rola Stalina w tym scenariuszu jest kluczowa. W 1939 roku Armia Czerwona była wciąż osłabiona po wielkich czystkach oficerskich. Do 1940 roku ZSRR zdążyłoby wyciągnąć wnioski z kompromitującej dla nich wojny zimowej z Finlandią (1939/1940). To oznacza, że 17 września 1940 roku na wschodnie granice Polski mogłaby uderzyć armia znacznie lepiej zorganizowana i świadoma swoich błędów.
Z drugiej strony, pakt Ribbentrop-Mołotow musiałby zostać podpisany rok później. Czy Hitler i Stalin utrzymaliby tak długo pozory współpracy? Napięcia między tymi dwoma totalitaryzmami rosły z każdym miesiącem. Istnieje cień szansy, że w ciągu tego dodatkowego roku ich drogi mogłyby się rozejść wcześniej, co postawiłoby Polskę w zupełnie innej, choć wciąż tragicznej sytuacji.
Warto wspomnieć, że w 1940 roku Polska mogłaby dysponować większą ilością sprzętu, który w 1939 roku był "w powijakach". Mowa tu m.in. o:
Mimo większego nasycenia polskiej armii nowoczesnym sprzętem, starcie z dwoma mocarstwami jednocześnie w 1940 roku prawdopodobnie zakończyłoby się tak samo – klęską militarną. Polska, choć silniejsza, wciąż znajdowałaby się w kleszczach między potężnymi sąsiadami.
Największą różnicą byłby jednak kontekst globalny. Wojna w 1940 roku mogłaby sprawić, że Niemcy nie zdążyliby podbić Francji przed zimą, co całkowicie zmieniłoby dynamikę konfliktu na Zachodzie. Możliwe, że II wojna światowa trwałaby krócej lub... znacznie dłużej, gdyby Hitler zdecydował się na inny kierunek ekspansji przed uderzeniem na Polskę.
Podsumowując, przesunięcie daty wybuchu wojny o rok dałoby Polsce nieco więcej narzędzi do obrony, ale w obliczu geopolitycznego osamotnienia i agresji z dwóch stron, szanse na samodzielne zwycięstwo pozostawałyby w sferze marzeń. Historia potoczyłaby się inaczej głównie na froncie zachodnim, co mogłoby zdeterminować losy całego świata w zupełnie nieprzewidywalny sposób.