Gość (37.30.*.*)
Analiza tak kompleksowych zmian w systemie podatkowym i składkowym to wyzwanie, przed którym stają najlepsi ekonomiści. Proponowany przez Ciebie scenariusz zakłada głęboką reformę finansów publicznych, która z jednej strony znacząco obniża obciążenia bezpośrednie (PIT i CIT), a z drugiej szuka wpływów w konsumpcji, transferach i składkach celowych. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy taki bilans by się "domknął", musimy przyjrzeć się poszczególnym elementom tej układanki.
Warto zacząć od doprecyzowania punktu wyjścia. Obecnie podstawowa stawka VAT w Polsce wynosi 23%. Ustalenie jej na poziomie 20,5% oznacza zatem obniżkę o 2,5 punktu procentowego. W polskim systemie podatkowym VAT jest najważniejszym źródłem dochodów państwa (odpowiada za niemal połowę wpływów do budżetu centralnego).
Obniżenie stawki o 2,5 p.p. wygenerowałoby lukę rzędu kilkunastu, a nawet dwudziestu kilku miliardów złotych rocznie. Choć teoretycznie niższy VAT stymuluje konsumpcję (ludzie kupują więcej, bo towary są tańsze), rzadko kiedy efekt ten w pełni rekompensuje niższą stawkę w krótkim terminie. Zatem ten punkt programu, zamiast finansować inne zmiany, sam wymagałby znalezienia dodatkowych środków.
Obniżenie podatków dochodowych (PIT i CIT) o 6,5 punktu procentowego to radykalny krok. Przykładowo, jeśli obecna najniższa stawka PIT wynosi 12%, spadłaby ona do 5,5%. CIT z kolei z 19% spadłby do 12,5%.
Aby zrównoważyć powyższe straty, proponujesz trzy mechanizmy:
Wprowadzenie tzw. podatku Tobina w mikroskali mogłoby przynieść pewne dochody, biorąc pod uwagę skalę operacji finansowych i transferów zysków przez korporacje. Jednak stawka 0,1% jest na tyle niska, że prawdopodobnie nie byłaby w stanie załatać luki po obniżce PIT, CIT i VAT. Dodatkowo, kapitał jest bardzo mobilny – duże firmy mogłyby szukać sposobów na omijanie tego podatku poprzez wewnętrzne rozliczenia niebędące bezpośrednimi transferami.
To najbardziej realne źródło dodatkowego pieniądza. Podział ze względu na wiek (do 45. roku życia na emerytury, powyżej na zdrowie) jest ciekawym zabiegiem demograficznym.
Spróbujmy oszacować bilans tych zmian na uproszczonym modelu (przy założeniu PKB Polski i obecnych wpływów budżetowych).
Straty (Minusy):
Zyski (Plusy):
Wniosek matematyczny: Proponowane nowe daniny i podwyżki składek pokryłyby jedynie około 1/3 do 1/4 strat wynikających z obniżek podatków PIT, CIT i VAT.
Ten element jest "bezpiecznikiem" dla pracowników, ale ogromnym wyzwaniem dla pracodawców.
Podobne rozwiązania (podatek od transakcji finansowych) były rozważane przez Unię Europejską od lat. Głównym problemem zawsze była obawa, że instytucje finansowe przeniosą swoje centra operacyjne do krajów, które takiego podatku nie stosują. W Twoim modelu stawka 0,1% jest niska, co mogłoby ograniczyć ucieczkę kapitału, ale jednocześnie ogranicza wpływy, które miałyby ratować budżet.
Nie mogę jednoznacznie zweryfikować, czy taki system byłby stabilny bez dostępu do zaawansowanych modeli ekonometrycznych Ministerstwa Finansów, jednak na podstawie dostępnych danych o strukturze polskiego budżetu można wyciągnąć następujące wnioski:
Wprowadzenie takiego pakietu wymagałoby albo drastycznego cięcia wydatków państwa, albo zaakceptowania bardzo wysokiego deficytu w nadziei na gwałtowny wzrost gospodarczy w kolejnych latach (tzw. efekt podażowy). Bez dodatkowych źródeł dochodów lub głębokich reform po stronie wydatkowej, bilans ten wydaje się obecnie niemożliwy do domknięcia.