Gość (37.30.*.*)
Kiedy w maju 1945 roku większość Europy świętowała zakończenie najkrwawszej wojny w historii, dla mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii radosne bicie dzwonów brzmiało raczej jak wyrok. Zamiast upragnionej wolności, kraje te stanęły w obliczu drugiej okupacji radzieckiej, która przyniosła ze sobą brutalne czystki, masowe wywózki i systematyczne niszczenie tożsamości narodowej. Represje, które dotknęły republiki bałtyckie, nie były przypadkowymi aktami przemocy, lecz precyzyjnie zaplanowaną akcją mającą na celu całkowite podporządkowanie tych terenów Moskwie.
Jednym z najbardziej dramatycznych rozdziałów powojennej historii Bałtów był zbrojny opór partyzancki. Tysiące mężczyzn i kobiet, zwanych „Leśnymi Braćmi”, uciekło do lasów, by walczyć z narzuconą władzą. Na samej Litwie ruch ten liczył w szczytowym momencie nawet 30 tysięcy bojowników. Walka była nierówna – przeciwko partyzantom wysłano regularne jednostki NKWD oraz specjalne grupy operacyjne.
Represje wobec osób podejrzanych o wspieranie partyzantki były bezwzględne. Wioski, które pomagały „Leśnym Braciom”, były pacyfikowane, a ich mieszkańców masowo aresztowano. Sowieci stosowali też brutalną propagandę i prowokacje, tworząc fałszywe oddziały partyzanckie, które miały kompromitować ruch oporu w oczach cywilów. Ostatni partyzanci ukrywali się w lasach aż do lat 50., a pojedyncze osoby nawet dłużej, co pokazuje, jak silna była determinacja, by nie ulec systemowi.
Najbardziej traumatycznym doświadczeniem dla narodów bałtyckich były masowe deportacje. Choć wywózki zaczęły się jeszcze w 1941 roku, to ich apogeum przypadło na marzec 1949 roku pod kryptonimem „Operacja Priboi” (Operacja Fala). W ciągu zaledwie kilku dni z Litwy, Łotwy i Estonii wywieziono ponad 90 tysięcy osób.
Scenariusz zawsze wyglądał podobnie: funkcjonariusze NKWD pukali do drzwi w środku nocy, dawali rodzinie kilkanaście minut na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy, po czym ładowali wszystkich do bydlęcych wagonów. Celem były odległe rejony Syberii i Kazachstanu. Warunki transportu były nieludzkie – brak wody, jedzenia i podstawowej higieny sprawiał, że wiele osób, zwłaszcza dzieci i starców, nie przeżyło podróży.
Ciekawostka: Oficjalnym powodem deportacji w 1949 roku była walka z „kułakami” (bogatymi chłopami) oraz wspólnikami partyzantów. W rzeczywistości chodziło o złamanie oporu wobec przymusowej kolektywizacji rolnictwa. Po wywiezieniu najbardziej zaradnych gospodarzy, reszta zastraszonych rolników niemal natychmiast „dobrowolnie” wstępowała do kołchozów.
Represje to nie tylko kule i wagony na Syberię. To także codzienne niszczenie kultury i struktur społecznych. Po wojnie w republikach bałtyckich wprowadzono rygorystyczną cenzurę, a rodzime elity intelektualne – pisarze, profesorowie, duchowni – trafiły na czarne listy. Wielu z nich osadzono w łagrach lub zmuszono do emigracji.
Równolegle trwał proces intensywnej rusyfikacji. Do krajów bałtyckich sprowadzano setki tysięcy robotników i urzędników z głębi ZSRR. Miało to na celu zmianę struktury demograficznej – szczególnie widoczne było to na Łotwie i w Estonii, gdzie w niektórych miastach rdzenni mieszkańcy stali się mniejszością. Język rosyjski stał się dominujący w urzędach i szkołach, a narodowe tradycje starano się zastąpić nowymi, socjalistycznymi świętami.
Trudno o precyzyjne liczby, ponieważ archiwa radzieckie przez lata były niedostępne, a wiele dokumentów zniszczono. Szacuje się jednak, że w wyniku powojennych represji kraje bałtyckie straciły od 10% do nawet 15% swojej populacji (licząc zabitych, uwięzionych i deportowanych).
Dla Litwinów, Łotyszy i Estończyków ten okres jest nazywany „czarnymi latami”. Pamięć o tych wydarzeniach była przez dekady tłumiona, ale przetrwała w rodzinnych opowieściach, stając się fundamentem dążeń niepodległościowych pod koniec lat 80. XX wieku. Dziś w Wilnie, Rydze i Tallinie znajdują się liczne muzea okupacji, które dokumentują te tragiczne losy, przypominając światu o cenie, jaką te narody zapłaciły za swoją tożsamość.
Warto wiedzieć, że proces rehabilitacji ofiar zaczął się dopiero po śmierci Stalina w 1953 roku, jednak wielu deportowanych mogło wrócić do swoich ojczyzn dopiero w latach 60., często zastając swoje domy zajęte przez obcych ludzi i nie mając prawa do odzyskania mienia. To dziedzictwo represji do dziś wpływa na relacje tych państw z Rosją.