Jakie masz pytanie?

lub

Kim były tak zwane ołowiane dzieci i jaka jest ich historia?

Katowice zatrucie ołowiem Dramat dzieci Szopienice Jolanta Wadowska Król walka
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Historia ołowianych dzieci to jeden z najbardziej poruszających i przez lata skrywanych rozdziałów w powojennej historii Polski. Rozgrywa się ona w cieniu kominów Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice” w Katowicach, gdzie w latach 70. XX wieku doszło do masowego zatrucia najmłodszych mieszkańców ołowiem. To opowieść o wielkiej odwadze jednej lekarki, bezdusznym systemie komunistycznym i tragedii tysięcy rodzin, które nieświadomie żyły w toksycznym środowisku.

Kim były ołowiane dzieci?

Terminem „ołowiane dzieci” określa się tysiące młodych mieszkańców katowickich dzielnic – głównie Szopienic, Burowca i Roździenia – którzy w latach 70. cierpieli na ołowicę. Ołowica to przewlekłe zatrucie ołowiem, metalem ciężkim, który jest niezwykle toksyczny dla ludzkiego organizmu, a szczególnie niebezpieczny dla rozwijających się dzieci.

W tamtym czasie Huta Szopienice była jednym z największych producentów metali nieżelaznych w Europie. Niestety, dbałość o normy środowiskowe praktycznie nie istniała. Z kominów huty wydobywał się gęsty, brunatny dym, a pył ołowiany osiadał na wszystkim: na placach zabaw, w ogródkach działkowych, na firankach w domach i na jedzeniu. Dzieci bawiły się w piaskownicach, które de facto były składowiskami toksycznych odpadów.

Dr Jolanta Wadowska-Król – lekarka, która nie milczała

Historia ołowianych dzieci nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie dr Jolanta Wadowska-Król, młoda pediatra pracująca wówczas w Szopienicach. W 1974 roku zauważyła ona u swoich małych pacjentów niepokojące objawy: zahamowanie wzrostu, apatię, anemię, a także problemy z nauką i koncentracją.

Zaintrygowana i zaniepokojona, zaczęła na własną rękę zlecać badania poziomu ołowiu we krwi. Wyniki były przerażające. Norma była przekroczona wielokrotnie, czasem nawet dziesięciokrotnie. Dr Król zrozumiała, że ma do czynienia z epidemią na skalę masową. Zamiast jednak przymknąć oko, co sugerowały ówczesne władze, rozpoczęła walkę o zdrowie swoich pacjentów.

Walka z systemem i cenzurą

W czasach PRL-u sukcesy przemysłu ciężkiego były powodem do dumy narodowej, a informacje o katastrofach ekologicznych czy chorobach zawodowych traktowano jako atak na ustrój. Dr Wadowska-Król spotkała się z ogromnym oporem. Jej badania próbowano blokować, a wyniki utajniać. Mimo to, dzięki determinacji lekarki i wsparciu prof. Bożeny Hager-Małeckiej, udało się przebadać ponad 5000 dzieci.

Władze, postawione pod ścianą przez twarde dane medyczne, musiały zareagować, ale zrobiły to w sposób dyskretny, by nie wywołać paniki. Akcja ratowania dzieci odbywała się niemal w konspiracji.

Skutki ołowicy i ratunek dla dzieci

Ołowica to podstępna choroba. Ołów kumuluje się w kościach i tkankach, uszkadzając układ nerwowy, nerki i szpik kostny. U dzieci prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu, obniżenia ilorazu inteligencji oraz agresji lub skrajnego wycofania.

Dzięki staraniom dr Król podjęto radykalne kroki:

  • Wyjazdy do sanatoriów: Tysiące dzieci wysłano do prewentoriów i sanatoriów (m.in. w Istebnej czy Rabce), aby choć na chwilę odizolować je od skażonego środowiska i poddać leczeniu odtruwającemu.
  • Przesiedlenia: Rodziny mieszkające w bezpośrednim sąsiedztwie huty, w tzw. „strefie ochronnej”, otrzymały nakaz przeprowadzki do nowych mieszkań na nowo powstających osiedlach w Katowicach.
  • Wyburzenia: Domy najbardziej skażone ołowiem zostały zrównane z ziemią, by nikt nigdy więcej w nich nie zamieszkał.

Dziedzictwo szopienickiej tragedii

Przez dekady historia ołowianych dzieci była tematem tabu. Dr Jolanta Wadowska-Król za swoją niezłomność nie otrzymała w tamtym czasie żadnych nagród – wręcz przeciwnie, zablokowano jej możliwość zrobienia doktoratu, a jej praca badawcza „zaginęła”. Dopiero po latach, w wolnej Polsce, doczekała się zasłużonego uznania, otrzymując m.in. tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Katowice oraz doktorat honoris causa Uniwersytetu Śląskiego.

Dziś ołowiane dzieci to dorośli ludzie. Wielu z nich do dziś boryka się z problemami zdrowotnymi, które są echem dzieciństwa spędzonego w cieniu huty. Historia ta służy jako memento – przypomnienie o tym, jak wysoką cenę może zapłacić społeczeństwo za niekontrolowany rozwój przemysłu i brak transparentności władzy.

Czy wiesz, że?

Ciekawostką jest fakt, że ołów był używany przez ludzi od starożytności, a niektórzy historycy wysuwają teorię, że upadek Imperium Rzymskiego mógł być częściowo spowodowany powszechnym zatruciem ołowiem. Rzymianie używali go do budowy rur wodociągowych oraz jako słodzika do wina (tzw. cukier ołowiany). Choć w Szopienicach skala była lokalna, mechanizm niszczenia organizmu przez ten metal pozostał niezmienny od tysięcy lat.

Obecnie tereny po dawnej Hucie Szopienice są poddawane rewitalizacji, a świadomość ekologiczna mieszkańców regionu jest nieporównywalnie wyższa. Pamięć o „Matce Boskiej Szopienickiej” – jak czasem nazywano dr Król – pozostaje jednak żywa jako symbol walki o prawdę i ludzkie życie.

Podziel się z innymi: