Gość (37.30.*.*)
Ucieczka Stanisława Mikołajczyka z Polski w październiku 1947 roku to jeden z najbardziej dramatycznych i kontrowersyjnych momentów w powojennej historii naszego kraju. Przez lata narosło wokół tego wydarzenia mnóstwo mitów. Czy lider jedynej realnej opozycji antysowieckiej rzeczywiście przechytrzył bezpiekę, czy może komuniści celowo „otworzyli mu drzwi”, by pozbyć się politycznego problemu? Odpowiedź nie jest czarno-biała, ale analiza ówczesnej sytuacji politycznej rzuca nowe światło na tę zagadkę.
Stanisław Mikołajczyk był postacią symboliczną. Jako były premier rządu RP na uchodźstwie i lider Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), stanowił dla komunistów największe zagrożenie. Po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 roku stało się jasne, że legalna walka o demokrację w Polsce dobiegła końca. Aparat bezpieczeństwa zaczął zaciskać pętlę wokół działaczy ludowych.
Mikołajczyk otrzymywał coraz bardziej wiarygodne sygnały o planowanym aresztowaniu. W tamtym czasie w krajach bloku wschodniego trwały już procesy pokazowe liderów opozycji (np. Nikoli Petkowa w Bułgarii, który został skazany na śmierć). Mikołajczyk wiedział, że w Polsce czeka go to samo – pokazowy proces, tortury i prawdopodobnie wyrok śmierci.
Wielu historyków i publicystów stawia tezę, że ucieczka Mikołajczyka była komunistom na rękę. Istnieje kilka argumentów wspierających tę teorię. Po pierwsze, proces lidera PSL mógłby wywołać ogromne niepokoje społeczne. Mikołajczyk cieszył się wciąż wielkim poparciem, zwłaszcza na wsi, a jego uwięzienie mogłoby doprowadzić do wybuchu zamieszek, których osłabiona wojną władza wolała unikać.
Po drugie, ucieczka była doskonałym narzędziem propagandowym. Komuniści natychmiast wykorzystali fakt, że lider PSL „zdezerterował”. Przedstawiano go jako tchórza, który zostawił swoich zwolenników na pastwę losu i uciekł do „imperialistów”. Z punktu widzenia PR-u tamtych czasów, Mikołajczyk na emigracji był znacznie mniej groźny niż Mikołajczyk w polskim więzieniu, który mógłby stać się męczennikiem sprawy narodowej.
Z drugiej strony, dokumenty IPN i relacje świadków sugerują, że ucieczka mogła być jednak wynikiem sprawnej operacji wywiadów zachodnich i pewnej nieudolności rodzącego się aparatu bezpieczeństwa. Mikołajczyk został wywieziony z Warszawy w ciężarówce należącej do ambasady brytyjskiej, a następnie przetransportowany na statek płynący na Zachód.
Warto pamiętać, że w 1947 roku polska bezpieka (UB) nie była jeszcze tak szczelna i wszechobecna, jak w latach 50. Choć Mikołajczyk był pod stałą obserwacją, dyplomatyczne immunitety i zaangażowanie obcych mocarstw stworzyły lukę, którą udało się wykorzystać. Istnieją poszlaki wskazujące na to, że radzieckie służby (NKWD) były wściekłe na polskie władze za dopuszczenie do tej ucieczki, co sugerowałoby, że nie była ona zaplanowanym elementem gry.
W kontekście ucieczki Mikołajczyka często pojawia się nazwisko Józefa Światły – wysokiego funkcjonariusza bezpieki, który później sam uciekł na Zachód. Światło twierdził w swoich audycjach w Radiu Wolna Europa, że władze wiedziały o planach Mikołajczyka, ale otrzymały polecenie z Moskwy, by „nie przeszkadzać”. Trudno jednak jednoznacznie zweryfikować, na ile była to prawda, a na ile element późniejszej gry wywiadów.
Niezależnie od tego, czy władze „pozwoliły” mu uciec, czy po prostu nie zdołały go upilnować, efekt był tragiczny dla polskiego ruchu ludowego. Po zniknięciu lidera PSL zostało rozbite, a jego struktury przejęte przez prokomunistyczne „odrodzone” PSL (późniejsze ZSL).
Dla wielu Polaków ucieczka Mikołajczyka była końcem nadziei na to, że komunizm uda się pokonać metodami demokratycznymi. Stała się symbolem ostatecznego domknięcia systemu totalitarnego w Polsce.
Podsumowując, najbardziej prawdopodobna wydaje się wersja pośrednia: komuniści mogli podejrzewać, że Mikołajczyk planuje wyjazd, i choć oficjalnie go ścigali, nie dołożyli wszelkich starań, by go powstrzymać. Pozbycie się go z kraju bez rozlewu krwi i możliwość zniszczenia jego reputacji w kraju były dla Bolesława Bieruta i Władysława Gomułki rozwiązaniem niezwykle wygodnym.
Kluczowe fakty o ucieczce:
Historia ta do dziś pozostaje jedną z najbardziej fascynujących zagadek polskiej polityki powojennej, pokazując, jak cienka granica dzieliła wówczas osobiste bezpieczeństwo od wielkiej gry mocarstw.