Gość (83.4.*.*)
Wiele osób wychodzi z założenia, że prawo karne zajmuje się jedynie poważnymi przestępstwami, takimi jak kradzieże czy rozboje. Tymczasem polski Kodeks karny zawiera przepisy chroniące naszą godność osobistą i dobre imię. Choć słowo „frajer” w codziennym języku bywa używane niemalże machinalnie, rzucenie go w stronę drugiej osoby może skończyć się sprawą w sądzie. Dlaczego tak się dzieje, nawet jeśli nie masz nic wspólnego ze światem przestępczym i nie znasz zasad grypsery? Odpowiedź tkwi w konstrukcji przestępstwa znieważenia.
Kluczowym przepisem w tej sytuacji jest art. 216 § 1 Kodeksu karnego, który mówi: „Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do tej osoby dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.
Znieważenie to zachowanie, które według zdeterminowanych kulturowo i społecznie ocen jest wyrazem pogardy dla drugiego człowieka. Nie musi to być wulgaryzm (choć często jest). Może to być gest, rysunek, a także słowo, które w danym kontekście ma na celu upokorzenie kogoś lub naruszenie jego godności. Sąd, rozpatrując taką sprawę, nie pyta sprawcy, co on osobiście sądzi o danym słowie, ale sprawdza, jak to słowo jest odbierane przez „przeciętnego, rozsądnego członka społeczeństwa”.
To najczęstszy punkt sporny. W gwarze więziennej (grypserze) „frajer” to osoba niegrypsująca, stojąca najniżej w hierarchii, często będąca ofiarą przemocy lub wykorzystywania. Jednak prawo nie wymaga, abyś znał tę definicję, by uznać Twoje zachowanie za karalne.
Współczesny język polski zaadoptował to słowo do powszechnego użytku. Według słowników języka polskiego „frajer” to osoba naiwna, dająca się łatwo oszukać, lub po prostu ktoś nieudolny. Nazwanie kogoś w ten sposób w trakcie kłótni ma na celu:
Nawet jeśli sprawca i ofiara nigdy nie słyszeli o więziennej hierarchii, słowo to niesie ze sobą ładunek pogardy. W orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że znieważenie zachodzi wtedy, gdy użyte określenie jest powszechnie uznane za obelżywe lub poniżające. „Frajer” mieści się w tym katalogu jako określenie pejoratywne.
W prawie karnym istnieje istotne rozróżnienie między tym, co sprawca „miał na myśli”, a tym, jak jego słowa funkcjonują w przestrzeni społecznej. Jeśli nazwiesz kogoś „frajerem”, nie możesz bronić się argumentem: „Dla mnie to słowo oznacza po prostu osobę, która nie zna się na żartach”.
Sąd stosuje tzw. kryteria obiektywne. Oznacza to, że ocenia się, czy w danym kręgu kulturowym (w Polsce) takie słowo jest uznawane za naruszające godność. Ponieważ „frajer” jest powszechnie używany jako wyzwisko mające kogoś „ustawić niżej” w relacji, spełnia ono znamiona zniewagi. Fakt, że sprawca nie był karany i nie zna grypsery, nie znosi bezprawności czynu – może jedynie wpłynąć na wysokość kary (np. sąd może poprzestać na niskiej grzywnie lub odstąpić od wymierzenia kary, jeśli doszło do wzajemnych wyzwisk).
Słowo to pochodzi z języka niemieckiego (Freier), gdzie pierwotnie oznaczało zalotnika lub kandydata na męża. Z czasem w języku potocznym (również w jidysz) zaczęło oznaczać klienta korzystającego z usług prostytutek, a później – w szerszym kontekście – osobę naiwną, którą łatwo naciągnąć na pieniądze. To właśnie ta „naiwność” stała się fundamentem dzisiejszego, obraźliwego znaczenia.
Warto wiedzieć, że nie każde użycie słowa „frajer” automatycznie kończy się wyrokiem. Prawo bierze pod uwagę kontekst sytuacyjny.
Przestępstwo znieważenia jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że policja i prokuratura zazwyczaj nie zajmują się takimi sprawami „z urzędu”. To osoba obrażona musi sama wnieść prywatny akt oskarżenia do sądu i uiścić opłatę zryczałtowaną (zazwyczaj 300 zł).
Dla wielu osób jest to bariera, która sprawia, że rzadko trafiamy do sądu za jedno słowo. Jednak w dobie internetu i mediów społecznościowych, gdzie „frajer” pojawia się w komentarzach pod imieniem i nazwiskiem, coraz więcej osób decyduje się na drogę prawną, by walczyć o swój wizerunek.
Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nazwanie kogoś „frajerem” jest ryzykowne, pamiętaj o tych trzech punktach: