Gość (37.30.*.*)
Rozliczanie się bez użycia tradycyjnego pieniądza, czyli tzw. zapłata w naturze (świadczenie rzeczowe), to temat, który od lat budzi spore emocje zarówno wśród przedsiębiorców, jak i pracowników. Z jednej strony wydaje się to świetnym, elastycznym rozwiązaniem – zamiast przelewać gotówkę, możemy przekazać towar, wyświadczyć usługę lub zaoferować inne cenne dobro. Z drugiej strony polskie prawo stawia tutaj bardzo wyraźne granice, których przekroczenie może grozić poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi.
Warto zatem przyjrzeć się z bliska, jak kwestię zapłaty w naturze reguluje Kodeks cywilny w kontekście umów handlowych oraz Kodeks pracy w odniesieniu do wynagrodzeń. Przy okazji obalimy jeden z najpopularniejszych mitów dotyczących płacy minimalnej.
Zaczynając od relacji czysto biznesowych lub prywatnych, które reguluje Kodeks cywilny, odpowiedź na pytanie o dopuszczalność zapłaty w naturze zależy od tego, na jakim etapie i w jaki sposób strony chcą dokonać takiego rozliczenia.
Jeśli chodzi o kwotę główną, sprawa jest stosunkowo prosta. Na mocy zasady swobody umów (art. 353¹ Kodeksu cywilnego) strony mogą od samego początku ustalić, że świadczenie główne będzie miało charakter niepieniężny (czyli w naturze). Przykładem takiej konstrukcji jest chociażby klasyczna umowa zamiany.
Co jednak w sytuacji, gdy umowa pierwotnie opiewała na konkretną kwotę pieniężną (np. 10 000 zł), a dłużnik nie ma gotówki i chce rozliczyć się w naturze? Jest to jak najbardziej możliwe, ale wymaga zgody wierzyciela. W prawie cywilnym instytucja ta nazywa się datio in solutum (świadczenie w miejsce wykonania), co reguluje art. 453 Kodeksu cywilnego. Jeśli dłużnik za zgodą wierzyciela spełnia inne świadczenie (np. przekazuje samochód lub partię towaru zamiast obiecanych pieniędzy), pierwotne zobowiązanie wygasa.
Tutaj sprawa robi się nieco bardziej skomplikowana. Wszystko zależy od tego, jak zakwalifikujemy tę „dodatkową kwotę za opóźnienie”:
Wokół wypłacania pensji w naturze narosło wiele teorii. Jedna z najpopularniejszych głosi, że pracodawca musi wypłacić w gotówce lub na konto równowartość minimalnego wynagrodzenia, a każdą nadwyżkę ponad tę kwotę może przekazać pracownikowi w naturze (np. w postaci bonów, produktów firmy czy usług), o ile obie strony tak postanowią w umowie.
To stwierdzenie jest fałszywe w odniesieniu do klasycznego stosunku pracy, ale zawiera w sobie ziarno prawdy, jeśli mówimy o umowach cywilnoprawnych. Kluczowe jest rozróżnienie rodzaju zawartej umowy.
W przypadku pracowników zatrudnionych na etacie (na podstawie Kodeksu pracy) obowiązują niezwykle rygorystyczne przepisy chroniące wynagrodzenie.
Zgodnie z art. 86 § 2 Kodeksu pracy:
Wypłaty wynagrodzenia dokonuje się w formie pieniężnej; częściowe spełnienie wynagrodzenia w innej formie niż pieniężna jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy przewidują to ustawowe przepisy prawa pracy lub układ zbiorowy pracy.
Co to oznacza w praktyce?
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku umów cywilnoprawnych, takich jak umowa zlecenia czy umowa o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu. Tutaj rzeczywiście opisana w micie zasada znajduje swoje odzwierciedlenie w przepisach.
Zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, zleceniobiorcom przysługuje minimalna stawka godzinowa (wynosząca 31,40 zł brutto za godzinę). Ustawa ta w art. 8a ust. 5 wprost wskazuje:
Wypłaty wynagrodzenia w wysokości wynikającej z wysokości minimalnej stawki godzinowej dokonuje się w formie pieniężnej.
W przypadku umów zlecenia zasada swobody umów działa znacznie szerzej niż w Kodeksie pracy. Oznacza to, że:
Przykład: Jeśli zleceniobiorca przepracował w miesiącu 100 godzin, jego minimalne wynagrodzenie pieniężne musi wynieść co najmniej 3140 zł brutto. Jeżeli strony umówiły się na stawkę odpowiadającą 50 zł brutto za godzinę (łącznie 5000 zł), to kwota 3140 zł musi trafić do niego w gotówce lub przelewem, natomiast pozostałe 1860 zł może zostać rozliczone w naturze (np. poprzez przekazanie sprzętu komputerowego), o ile tak postanowiono w umowie.
Planując rozliczenia rzeczowe (w naturze), warto trzymać się kilku żelaznych zasad: