Gość (37.30.*.*)
Termin „majors” (lub po polsku „majorsi”) to określenie, które najczęściej usłyszysz w kontekście przemysłu muzycznego, choć pojawia się ono również w branży filmowej czy naftowej. W najprostszym tłumaczeniu są to giganci – największe i najbardziej wpływowe korporacje, które dominują na danym rynku, kontrolując jego znaczną część. To gracze, którzy dysponują ogromnym kapitałem, globalną siecią dystrybucji i armią specjalistów od marketingu, co pozwala im dyktować trendy i decydować o tym, co trafia do masowego odbiorcy.
Kiedy mówimy o majorsach w muzyce, mamy na myśli „Wielką Trójkę” (The Big Three). Są to trzy potężne grupy kapitałowe, które pod swoimi skrzydłami skupiają setki mniejszych, legendarnych wytwórni. Obecnie rynek muzyczny jest zdominowany przez:
Szacuje się, że te trzy firmy kontrolują łącznie około 70-80% globalnego rynku muzycznego. To one stoją za sukcesami największych gwiazd, takich jak Taylor Swift, Drake czy Beyonce. Ich rola nie ogranicza się tylko do wydawania płyt – to potężne machiny zajmujące się zarządzaniem prawami autorskimi, organizacją tras koncertowych i szeroko pojętym brandingiem artystów.
Główną różnicą jest skala działania i budżet. Wytwórnie niezależne (tzw. indies) często stawiają na niszowe brzmienia i większą swobodę artystyczną, ale rzadko mogą pozwolić sobie na wielomilionowe kampanie reklamowe. Majorsi z kolei działają jak korporacje – ich celem jest maksymalizacja zysku, dlatego często promują muzykę, która ma największy potencjał komercyjny. Dla artysty podpisanie kontraktu z majorsem to z jednej strony szansa na światową karierę, a z drugiej – często konieczność pójścia na kompromisy artystyczne.
Choć termin ten najmocniej zakorzenił się w muzyce, w branży filmowej również mamy do czynienia z majorsami. W Hollywood mówi się o „Wielkiej Piątce” (The Big Five), czyli studiach, które produkują i dystrybuują większość światowych hitów kinowych. Są to:
Podobnie jak w muzyce, majorsi filmowi posiadają własne kanały dystrybucji, co daje im ogromną przewagę nad niezależnymi producentami. To oni decydują, jakie filmy trafią do tysięcy kin na całym świecie w tym samym czasie.
Warto wiedzieć, że określenie to funkcjonuje także poza światem rozrywki. W sektorze energetycznym mówi się o „Big Oil” lub „Oil Majors”. Są to największe publiczne spółki naftowe i gazowe, takie jak Shell, BP, ExxonMobil czy Chevron. Mają one kluczowy wpływ na globalne ceny energii i politykę klimatyczną.
W świecie finansów termin „major pairs” odnosi się z kolei do głównych par walutowych na rynku Forex (np. EUR/USD, GBP/USD), które charakteryzują się największą płynnością i są najczęściej przedmiotem handlu.
Historia przemysłu muzycznego to historia fuzji i przejęć. Jeszcze w latach 90. mówiliśmy o „Wielkiej Szóstce” (Big Six). W jej skład wchodziły: Warner Music, EMI, Sony, BMG, Universal i PolyGram. Z czasem mniejsze firmy były wchłaniane przez większe. Ostatnią wielką zmianą było przejęcie EMI przez Universal i Sony w 2012 roku, co ostatecznie uformowało dzisiejszy układ sił, czyli wspomnianą „Wielką Trójkę”.
Zrozumienie, kto stoi za Twoją ulubioną piosenką czy filmem, pozwala spojrzeć na kulturę z szerszej perspektywy. Majorsi mają ogromny wpływ na to, co algorytmy Spotify czy YouTube podpowiadają nam każdego dnia. Choć era streamingu dała szansę twórcom niezależnym, potęga finansowa i promocyjna majorsów sprawia, że wciąż to oni są głównymi architektami masowej wyobraźni.