Gość (37.30.*.*)
To jest jedno z tych pytań, które od niemal dwóch stuleci rozpala umysły historyków, publicystów i zwykłych pasjonatów historii. Czy Powstanie Listopadowe było z góry skazane na klęskę, czy też była to „zaprzepaszczona szansa”, którą można było wykorzystać przy większej determinacji dowódców?
Odpowiedź nie jest czarno-biała, ale historyczna ocena, wykraczająca poza romantyczny mit, faktycznie wskazuje, że rola przywództwa i jego brak wiary w zwycięstwo była jednym z kluczowych czynników klęski, a potencjał na sukces militarne istniał, choć był obarczony ogromnym ryzykiem.
Współczesna, dominująca historiografia, opierając się na chłodnej analizie, często skłania się ku tezie, że Powstanie Listopadowe miało niewielkie szanse na ostateczne zwycięstwo. Argumenty są mocne:
Jednakże, teza o "zaprzepaszczonej szansie" ma również bardzo silne podstawy, zwłaszcza w kontekście militarnym i polityki dowództwa.
To właśnie w postawie i decyzjach przywódców powstania, a nie w samych zdolnościach bojowych armii, wielu historyków (oraz uczestników, jak Maurycy Mochnacki czy Ignacy Prądzyński) upatruje głównej przyczyny klęski.
Początkowe przywództwo, zwłaszcza generał Józef Chłopicki, który ogłosił się dyktatorem, wykazywało brak wiary w możliwość zwycięstwa i dążyło do jak najszybszego zakończenia walk. Ich celem nie była pełna niepodległość, lecz wymuszenie na carze Mikołaju I respektowania konstytucji Królestwa Polskiego i rozszerzenia jej na ziemie zabrane.
Armia Królestwa Polskiego była świetnie wyszkolona i dobrze uzbrojona. W przeciwieństwie do późniejszego Powstania Styczniowego, Polacy dysponowali regularnymi, profesjonalnymi siłami.
Historyk Marian Tarczyński pisał wprost, że lekceważenie planów ofensywnych przez Skrzyneckiego było jedną z podstawowych przyczyn niepowodzeń, a ciężar odpowiedzialności i strach przed klęską prowadziły do nadmiernej ostrożności, zaprzepaszczając sprzyjające okazje taktyczne.
Warto pamiętać, że moment wybuchu Powstania Listopadowego był w Europie wyjątkowo sprzyjający.
Podsumowując, realna ocena historyczna nie odrzuca całkowicie możliwości sukcesu, ale przesuwa ciężar odpowiedzialności z "fatalizmu historycznego" na błędy strategiczne i psychologiczne przywództwa. Mit o z góry przegranej walce jest często prostszy do przyjęcia, ale historycy wskazują, że gdyby dowódcy wykazali się większą wiarą, odwagą i determinacją, zwłaszcza w początkowej fazie i podczas wiosennej ofensywy, szanse na korzystne rozstrzygnięcie militarne, a co za tym idzie, polityczne (np. mediacja mocarstw zachodnich), były realne i zostały niestety zaprzepaszczone.