Jakie masz pytanie?

lub

Czy realna ocena historyczna, a nie tylko mit, wskazuje, że Powstanie Listopadowe z 1830 roku miało szanse na zwycięstwo, gdyby jego przywódcy wykazali się większą determinacją i pozytywnym nastawieniem do działań?

Brak wiary dowództwa szanse militarne powstania zaprzepaszczone okazje strategiczne
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

To jest jedno z tych pytań, które od niemal dwóch stuleci rozpala umysły historyków, publicystów i zwykłych pasjonatów historii. Czy Powstanie Listopadowe było z góry skazane na klęskę, czy też była to „zaprzepaszczona szansa”, którą można było wykorzystać przy większej determinacji dowódców?

Odpowiedź nie jest czarno-biała, ale historyczna ocena, wykraczająca poza romantyczny mit, faktycznie wskazuje, że rola przywództwa i jego brak wiary w zwycięstwo była jednym z kluczowych czynników klęski, a potencjał na sukces militarne istniał, choć był obarczony ogromnym ryzykiem.

Mit a historyczna rzeczywistość: Czy istniały szanse?

Współczesna, dominująca historiografia, opierając się na chłodnej analizie, często skłania się ku tezie, że Powstanie Listopadowe miało niewielkie szanse na ostateczne zwycięstwo. Argumenty są mocne:

  1. Dysproporcja sił: Królestwo Polskie było małym państwem, a Rosja uchodziła za najpotężniejsze mocarstwo w Europie po pokonaniu Napoleona.
  2. Święte Przymierze: Układ sił w Europie, oparty na Świętym Przymierzu, zakładał wspólną obronę monarchii. Oznaczało to, że w przypadku sukcesu powstania, Polacy musieliby liczyć się z interwencją lub co najmniej wrogą postawą Prus i Austrii, które były zaborcami na innych ziemiach polskich.
  3. Kwestia chłopska: Powstanie miało charakter głównie szlachecki. Nierozwiązana sprawa uwłaszczenia chłopów i brak poparcia ze strony większości społeczeństwa (chłopstwa) znacząco ograniczały możliwości mobilizacyjne i potencjał militarny.

Jednakże, teza o "zaprzepaszczonej szansie" ma również bardzo silne podstawy, zwłaszcza w kontekście militarnym i polityki dowództwa.

Rola dowódców: Brak wiary i nadmierna ostrożność

To właśnie w postawie i decyzjach przywódców powstania, a nie w samych zdolnościach bojowych armii, wielu historyków (oraz uczestników, jak Maurycy Mochnacki czy Ignacy Prądzyński) upatruje głównej przyczyny klęski.

1. Wahanie i dążenie do ugody

Początkowe przywództwo, zwłaszcza generał Józef Chłopicki, który ogłosił się dyktatorem, wykazywało brak wiary w możliwość zwycięstwa i dążyło do jak najszybszego zakończenia walk. Ich celem nie była pełna niepodległość, lecz wymuszenie na carze Mikołaju I respektowania konstytucji Królestwa Polskiego i rozszerzenia jej na ziemie zabrane.

  • Wstrzymanie działań: Ten okres dyktatury i prób negocjacji (wysłanie delegacji do Petersburga) był kluczowy. Zamiast wykorzystać początkowy chaos i zaskoczenie Rosjan do szybkiej mobilizacji i działań ofensywnych, Polacy stracili cenny czas, pozwalając Rosji na zebranie sił i przygotowanie kontrofensywy.

2. Zaprzepaszczone okazje militarne

Armia Królestwa Polskiego była świetnie wyszkolona i dobrze uzbrojona. W przeciwieństwie do późniejszego Powstania Styczniowego, Polacy dysponowali regularnymi, profesjonalnymi siłami.

  • Generał Jan Skrzynecki: Jego postawa jest często krytykowana jako symbol braku determinacji. Skrzynecki, który objął dowództwo po Chłopickim, był oskarżany o nadmierną ostrożność i lekceważenie ofensywnych planów strategicznych Ignacego Prądzyńskiego.
  • Wiosenna ofensywa: Po zwycięstwach na początku 1831 roku (np. pod Stoczkiem, Wawrem, Dębem Wielkim) polska armia odniosła sukcesy, które zaskoczyły Europę. Niektórzy obserwatorzy i historycy (jak Władysław Zajewski) uważali, że po tej zwycięskiej ofensywie Polska była o krok od niepodległości. To właśnie wtedy, według zwolenników tezy o "straconej szansie", zabrakło determinacji do podjęcia decydującego, ryzykownego uderzenia, które mogłoby zmusić Rosję do ustępstw lub wywołać reakcję mocarstw zachodnich.

Historyk Marian Tarczyński pisał wprost, że lekceważenie planów ofensywnych przez Skrzyneckiego było jedną z podstawowych przyczyn niepowodzeń, a ciężar odpowiedzialności i strach przed klęską prowadziły do nadmiernej ostrożności, zaprzepaszczając sprzyjające okazje taktyczne.

Ciekawostka: Sprzyjająca sytuacja międzynarodowa

Warto pamiętać, że moment wybuchu Powstania Listopadowego był w Europie wyjątkowo sprzyjający.

  • Rewolucje w Europie: W 1830 roku wybuchła rewolucja lipcowa we Francji i rewolucja w Belgii. Car Mikołaj I planował nawet wysłać armię rosyjską (w tym polskie oddziały) do stłumienia tych rewolucji, co było bezpośrednią iskrą do wybuchu powstania w Warszawie.
  • Zaangażowanie Rosji: Gdyby polscy dowódcy wykazali się większą determinacją i szybciej przeszli do ofensywy, mogliby zająć tereny Litwy i Wołynia, zyskując czas i przestrzeń, zanim Rosja zdołałaby w pełni skoncentrować swoje siły, które były częściowo zaangażowane w innych rejonach.

Podsumowując, realna ocena historyczna nie odrzuca całkowicie możliwości sukcesu, ale przesuwa ciężar odpowiedzialności z "fatalizmu historycznego" na błędy strategiczne i psychologiczne przywództwa. Mit o z góry przegranej walce jest często prostszy do przyjęcia, ale historycy wskazują, że gdyby dowódcy wykazali się większą wiarą, odwagą i determinacją, zwłaszcza w początkowej fazie i podczas wiosennej ofensywy, szanse na korzystne rozstrzygnięcie militarne, a co za tym idzie, polityczne (np. mediacja mocarstw zachodnich), były realne i zostały niestety zaprzepaszczone.

Podziel się z innymi: