Gość (5.172.*.*)
Wacław Kostek-Biernacki, jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci sanacji, po zakończeniu II wojny światowej nie uniknął represji ze strony nowych, komunistycznych władz Polski. Jego powojenny los był dramatyczny i stał się elementem propagandowej walki z dziedzictwem II Rzeczypospolitej.
Po klęsce wrześniowej 1939 roku Kostek-Biernacki, który pełnił funkcję ministra – Głównego Komisarza Cywilnego, przekroczył granicę z Rumunią i został tam internowany. W 1945 roku, po przejęciu władzy w Rumunii przez komunistów, został wydany polskim władzom komunistycznym.
Formalnie aresztowano go 9 listopada 1945 roku i osadzono w osławionym więzieniu przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie. Przez osiem lat przetrzymywano go w bardzo ciężkich warunkach jako "tymczasowo aresztowanego" i poddawano uciążliwemu śledztwu, a sam proces wytoczono mu dopiero w 1953 roku.
Zarzuty, które mu postawiono, opierały się na dekrecie z 22 stycznia 1946 roku "O odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia państwowego". Oskarżono go między innymi o:
Komunistyczne władze dążyły do przeprowadzenia pokazowego procesu, który miał uderzyć w znienawidzony reżim piłsudczykowski.
14 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie wydał wyrok skazujący Wacława Kostka-Biernackiego na karę śmierci.
Jednak po apelacji, 7 sierpnia 1953 roku, Sąd Najwyższy złagodził wymiar kary, zamieniając wyrok śmierci na 10 lat więzienia. Sąd kierował się przy tym podeszłym wiekiem oskarżonego oraz jego fatalnym stanem zdrowia, choć w pełni zgodził się z oceną sądu pierwszej instancji.
W więzieniu na Mokotowie Kostek-Biernacki był torturowany i przetrzymywany w bardzo ciężkich warunkach.
Twierdzenie, że Wacław Kostek-Biernacki wyszedł z więzienia przez pomyłkę, nie dotyczy jego powojennego uwięzienia, ale wydarzenia z jego młodości.
Wacław Kostek-Biernacki został zwolniony z więzienia 9 listopada 1955 roku, dokładnie w 10 lat po formalnym aresztowaniu. Jego wyjście nastąpiło z powodu złego stanu zdrowia. Władze komunistyczne, wiedząc, że jest on już całkowicie nieszkodliwy i wyniszczony, wolały uniknąć jego śmierci w więzieniu, co mogłoby być dla nich niekorzystne propagandowo. Został zwolniony warunkowo.
Mit o "pomyłkowym" wyjściu z więzienia ma swoje źródło w innym epizodzie z życia Kostka-Biernackiego, jeszcze z czasów carskich. W 1907 roku, w trakcie swojej działalności w Organizacji Bojowej PPS, trafił do więzienia przy ul. Daniłowiczowskiej w Warszawie. Wówczas, w wyniku pomyłki, został wypuszczony na wolność, choć niedługo później aresztowano go ponownie.
Zatem, w kontekście powojennym, zwolnienie w 1955 roku nie było pomyłką, lecz decyzją władz, podyktowaną jego stanem zdrowia i chęcią uniknięcia kłopotów wizerunkowych. Zmarł półtora roku później, 25 maja 1957 roku.