Jakie masz pytanie?

lub

Czy można sfotografować własne linie papilarne lub amatorsko odbić je na kartce i czy jest to bezpieczne, czy lepiej jednak tego nie robić?

Fotografowanie odcisków palców Odbijanie linii papilarnych Bezpieczeństwo danych biometrycznych
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wielu z nas, patrząc na swoje dłonie, zastanawia się, jak właściwie wyglądają te unikalne wzory, które nosimy na opuszkach palców. W dobie smartfonów z potężnymi aparatami i wszechobecnego dostępu do materiałów plastycznych, sfotografowanie lub odbicie własnych linii papilarnych wydaje się banalnie proste. Technicznie jest to jak najbardziej możliwe i może stanowić ciekawą zabawę edukacyjną lub artystyczną. Jednak zanim chwycisz za telefon lub tusz, warto zastanowić się nad aspektem bezpieczeństwa, który w dzisiejszym cyfrowym świecie nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Jak amatorsko uwiecznić linie papilarne?

Jeśli Twoim celem jest po prostu przyjrzenie się własnej biologii, masz do wyboru dwie najpopularniejsze metody. Pierwsza to fotografia makro. Współczesne smartfony wyposażone w dedykowane obiektywy do zbliżeń potrafią uchwycić najdrobniejsze detale skóry. Aby zdjęcie było wyraźne, kluczowe jest mocne, boczne oświetlenie, które podkreśli wypukłości i doliny tworzące wzór.

Druga metoda to klasyczne odbicie na kartce. Nie potrzebujesz do tego profesjonalnego sprzętu kryminalistycznego. Wystarczy miękki ołówek (np. 2B lub 4B), kawałek białego papieru i przezroczysta taśma klejąca.

  1. Zamaluj ołówkiem mały kwadrat na kartce, tworząc grubą warstwę grafitu.
  2. Potrzyj opuszką palca o grafit, aż będzie dokładnie pokryta szarym pyłem.
  3. Przyklej kawałek taśmy klejącej do brudnego palca, a następnie delikatnie ją odklej.
  4. Przyklej taśmę na czystą kartkę – Twoje linie papilarne będą widoczne jak na dłoni.

Czy to jest bezpieczne? Ryzyko biometryczne

Choć samo robienie zdjęć czy odbitek dla własnej wiedzy nie jest groźne, problem pojawia się w momencie, gdy takie dane opuszczają Twoją prywatną sferę. Żyjemy w czasach, w których odciski palców nie służą już tylko do identyfikacji kryminalistycznej, ale są kluczem do naszych telefonów, aplikacji bankowych, a nawet drzwi do mieszkań.

Głównym zagrożeniem jest tzw. kradzież tożsamości biometrycznej. Jeśli opublikujesz w mediach społecznościowych zdjęcie o wysokiej rozdzielczości, na którym widać Twoje opuszki palców (np. pokazując znak "V" lub trzymając jakiś przedmiot blisko obiektywu), teoretycznie narażasz się na ryzyko. Hakerzy i specjaliści od bezpieczeństwa wielokrotnie udowadniali, że na podstawie wyraźnego zdjęcia można odtworzyć model odcisku palca, który oszuka niektóre czytniki biometryczne.

Ciekawostka: Słynny przypadek Jana Krisslera

Warto wspomnieć o głośnej sprawie z 2014 roku, kiedy to haker Jan Krissler (znany jako "Starbug") ogłosił, że udało mu się odtworzyć odcisk kciuka ówczesnej niemieckiej minister obrony, Ursuli von der Leyen. Co najciekawsze, nie potrzebował do tego fizycznego kontaktu z żadnym przedmiotem, którego dotykała. Wykorzystał jedynie kilka zdjęć jej dłoni zrobionych standardowym aparatem fotograficznym podczas konferencji prasowej. To wydarzenie stało się kamieniem milowym w dyskusji o bezpieczeństwie biometrii.

Czy lepiej tego nie robić?

Odpowiedź nie jest czarno-biała. Jeśli planujesz zrobić odbitki w celach artystycznych lub edukacyjnych i zamierzasz trzymać je w szufladzie – nie ma w tym nic złego. To fascynujący sposób na naukę o własnym ciele. Problemem jest udostępnianie tych obrazów w sieci.

Oto kilka zasad, których warto przestrzegać:

  • Nie wrzucaj zdjęć wysokiej rozdzielczości swoich dłoni do internetu. Jeśli robisz zdjęcie, na którym widać opuszki, upewnij się, że są one lekko rozmazane (poza punktem ostrości).
  • Traktuj odciski palców jak hasło. Różnica polega na tym, że hasło możesz zmienić, a linii papilarnych – nie. Raz wycieknięte dane biometryczne pozostają przypisane do Ciebie na całe życie.
  • Uważaj na aplikacje "skanujące" dłonie. W sklepach z aplikacjami można znaleźć mnóstwo programów, które rzekomo wróżą z dłoni lub analizują linie papilarne. Często są to narzędzia służące wyłącznie do wyłudzania danych.

Podsumowanie dla ciekawskich

Robienie amatorskich odbitek na papierze to świetna zabawa, która pozwala docenić unikalność każdego człowieka. Możesz to robić bezpiecznie, o ile zachowasz te materiały dla siebie. W świecie cyfrowym warto jednak zachować dozę nieufności. Twoje linie papilarne to najbardziej osobisty "kod dostępu", jaki posiadasz – dbaj o niego tak samo, jak dbasz o PIN do karty kredytowej. Jeśli fascynuje Cię daktyloskopia, skup się na nauce o rodzajach wzorów (pętle, łuki, wiry), ale unikaj digitalizacji własnych unikalnych cech bez wyraźnej potrzeby.

Podziel się z innymi: