Gość (37.30.*.*)
Nazwisko Maklakiewicz to w polskiej kulturze prawdziwa instytucja. Choć większość z nas kojarzy je przede wszystkim z kultowymi rolami filmowymi, historia tej rodziny jest znacznie głębsza i nierozerwalnie związana z muzyką oraz sztuką. Odpowiadając na najważniejsze pytanie: tak, Jan Adam Maklakiewicz i Zdzisław Maklakiewicz byli ze sobą spokrewnieni. Jan Adam był stryjem Zdzisława (bratem jego ojca, Władysława).
Obaj panowie zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskiej kultury, choć każdy w nieco innej dziedzinie. Przyjrzyjmy się bliżej ich sylwetkom, bo ich życiorysy to gotowe scenariusze na pasjonujące filmy.
Jan Adam Maklakiewicz (1899–1954) był postacią formatu światowego w dziedzinie muzyki poważnej. Urodził się w Chojnacie, a muzykę miał we krwi – jego ojciec prowadził orkiestrę, a bracia również zostali muzykami. Jan Adam był uczniem samego Karola Szymanowskiego, co mocno wpłynęło na jego styl kompozytorski.
Co osiągnął Jan Adam Maklakiewicz?
Ciekawostką jest fakt, że Jan Adam Maklakiewicz był niezwykle ceniony za umiejętność łączenia nowoczesnych technik kompozytorskich z polskim folklorem. Jego utwory często gościły na antenie Polskiego Radia, którego zresztą był pracownikiem w okresie międzywojennym.
Zdzisław Maklakiewicz (1927–1977), bratanek Jana Adama, to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu fanowi polskiej komedii. Jeśli Jan Adam był mistrzem dźwięku, Zdzisław był mistrzem słowa, gestu i… milczenia. Urodził się w Warszawie i choć początkowo studiował prawo, ostatecznie ukończył warszawską PWST.
Największe osiągnięcia Zdzisława Maklakiewicza:
Zdzisław był postacią barwną, stałym bywalcem warszawskich lokali, gdzie toczyło się życie artystyczne stolicy. Jego śmierć w 1977 roku, po pobiciu przez nieznanych sprawców w centrum Warszawy, była ogromnym wstrząsem dla całego środowiska artystycznego.
Choć jeden zajmował się partyturami, a drugi scenariuszami, obaj Maklakiewiczowie mieli cechę wspólną: niezwykłą wrażliwość na polską duszę i otaczającą ich rzeczywistość. Warto wiedzieć, że nie tylko oni dwaj odnosili sukcesy. Rodzina Maklakiewiczów była niezwykle liczna i utalentowana muzycznie:
Można śmiało powiedzieć, że nazwisko to stało się synonimem pewnej warszawskiej inteligencji artystycznej, która potrafiła łączyć wysokie ambicje z bliskością zwykłego człowieka.
Dziś Jan Adam Maklakiewicz jest postacią nieco zapomnianą przez szerszą publiczność, choć jego utwory wciąż rozbrzmiewają w filharmoniach. Zdzisław z kolei żyje w pamięci widzów dzięki powtórkom „Rejsu” i niezliczonym anegdotom. Poznając ich historię, widzimy obraz polskiej inteligencji, która mimo trudnych czasów (wojna, stalinizm, PRL), potrafiła tworzyć rzeczy ponadczasowe.
Jeśli kiedykolwiek będziecie w Warszawie, warto odwiedzić Cmentarz Powązkowski – tam, w rodzinnych grobowcach, spoczywają obaj artyści, przypominając o niezwykłym dziedzictwie rodziny Maklakiewiczów.