Gość (37.30.*.*)
Pytanie o źródła oświecenia to jeden z tych tematów, który od dekad rozpala dyskusje wśród historyków, socjologów i filozofów. Jeśli szukasz krótkiej odpowiedzi na pytanie, czy naukowcy doszli do pełnego konsensusu, brzmi ona: i tak, i nie. Badacze zgadzają się co do listy kluczowych czynników, które doprowadziły do tej intelektualnej rewolucji, jednak wciąż spierają się o to, który z nich był najważniejszy. Oświecenie nie było nagłym „wybuchem” genialnych myśli, ale raczej splotem wielu procesów, które sprawiły, że stary porządek świata przestał ludziom wystarczać.
Zanim nastał wiek rozumu, Europa przeżyła rewolucję naukową XVII wieku. To właśnie wtedy tacy giganci jak Izaak Newton czy Galileusz pokazali, że wszechświatem rządzą stałe, matematyczne prawa, a nie kaprysy sił nadprzyrodzonych. Odkrycie, że ruch planet można obliczyć, dało ludziom poczucie sprawstwa.
Naukowcy są zgodni, że sukces nauk przyrodniczych zrodził pytanie: „Skoro możemy zrozumieć fizykę, to dlaczego nie mielibyśmy za pomocą rozumu naprawić społeczeństwa, polityki i moralności?”. To przejście od obserwacji gwiazd do analizy ludzkich instytucji było kluczowym momentem narodzin oświecenia.
Ważnym, choć często pomijanym czynnikiem, był głęboki kryzys zaufania do instytucji religijnych. Europa przez dziesięciolecia krwawiła w wyniku wojen religijnych (takich jak wojna trzydziestoletnia). Ludzie widzieli, że fanatyzm prowadzi do destrukcji, a dogmaty bywają przyczyną niewyobrażalnych cierpień.
Historycy wskazują, że oświecenie było w dużej mierze reakcją obronną. Poszukiwanie „religii naturalnej” lub deizmu (wiary w Boga jako stwórcę, który nie ingeruje w świat) miało być sposobem na znalezienie wspólnego mianownika dla skłóconych społeczeństw. Rozum miał stać się nowym arbitrem, który zastąpiłby miecz i stos.
Oświecenie nie wydarzyłoby się, gdyby nie nowe sposoby komunikacji. W XVIII wieku nastąpił gwałtowny rozwój druku, a co za tym idzie – prasy i książek. Ale to nie wszystko. Naukowcy podkreślają rolę tzw. „przestrzeni publicznej”.
Kawiarnie, które zaczęły wyrastać w Londynie, Paryżu czy Berlinie, stały się centrami wymiany myśli. To tam spotykali się mieszczanie, arystokraci i intelektualiści, by przy filiżance kawy dyskutować o nowych ideach. To zjawisko demokratyzacji wiedzy sprawiło, że racjonalizm przestał być domeną zamkniętych uniwersytetów, a stał się stylem życia nowoczesnego człowieka.
W tym miejscu konsensus się kończy. Część historyków uważa, że oświecenie było ruchem czysto elitarnym, który dotyczył niewielkiego procenta populacji, a reszta społeczeństwa pozostawała głęboko religijna i tradycyjna. Inni badacze, reprezentujący nurt „radykalnego oświecenia” (jak Jonathan Israel), twierdzą, że podziemne nurty myślowe (np. spinozyzm) przenikały znacznie głębiej i realnie zmieniały mentalność szerokich mas, przygotowując grunt pod rewolucje polityczne.
Niektórzy historycy kultury żartobliwie (ale i z ziarnem prawdy) zauważają, że oświecenie zbiegło się w czasie z zastąpieniem piwa i wina przez kawę i herbatę jako główne napoje spożywane w ciągu dnia. O ile alkohol działa depresyjnie i otępiająco, o tyle kofeina stymuluje korę mózgową, sprzyjając jasności myślenia i długim dyskusjom. Można więc powiedzieć, że wiek rozumu był napędzany nowym rodzajem energii!
Podsumowując, współczesna nauka widzi oświecenie jako wynik nałożenia się na siebie kilku procesów:
Choć badacze wciąż spierają się o detale, nikt nie ma wątpliwości, że był to moment, w którym ludzkość po raz pierwszy na taką skalę uwierzyła, że jej los leży w jej własnych rękach, a nie w zapisach starożytnych ksiąg.