Gość (37.30.*.*)
Zastanawiając się nad naturą ludzką, często wpadamy w pułapkę czarno-białego myślenia. Chcielibyśmy widzieć siebie jako istoty wskroś logiczne, podejmujące decyzje na podstawie chłodnej kalkulacji, niczym mityczny „Homo economicus”. Z drugiej strony, cenimy spontaniczność, emocje i porywy serca, które nadają życiu kolorytu. Prawda jest jednak taka, że człowiek nie jest ani wyłącznie logiczny, ani wyłącznie spontaniczny – jesteśmy fascynującą hybrydą obu tych cech, a kluczem do zrozumienia naszego zachowania jest mechanizm automatyzmu.
W psychologii poznawczej, spopularyzowanej m.in. przez noblistę Daniela Kahnemana, mówi się o dwóch systemach myślenia. System 1 jest szybki, instynktowny i emocjonalny. To on odpowiada za nasze spontaniczne reakcje, szybkie oceny sytuacji i intuicję. System 2 jest wolniejszy, bardziej wymagający i logiczny. To on wkracza do akcji, gdy musimy rozwiązać trudne zadanie matematyczne lub zaplanować budżet domowy.
Czy jesteśmy więc istotami logicznymi? Tak, ale tylko wtedy, gdy mamy na to czas i zasoby energetyczne. Nasz mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany tak, by oszczędzać energię, dlatego przez większość czasu działamy „na skróty”, korzystając ze spontaniczności i intuicji. Logika jest narzędziem, po które sięgamy rzadziej, niż nam się wydaje. Często wręcz używamy logiki post factum – najpierw podejmujemy decyzję pod wpływem emocji (spontanicznie), a potem szukamy racjonalnych argumentów, aby ją przed samym sobą uzasadnić.
Automatyzm to zdolność do wykonywania czynności bez angażowania świadomej uwagi. To dzięki niemu możemy prowadzić samochód i jednocześnie rozmawiać, albo myć zęby, planując w głowie dzień. Czy to wada, czy zaleta? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ automatyzm to miecz obosieczny.
Z perspektywy ewolucyjnej i biologicznej, automatyzm jest absolutnym błogosławieństwem. Gdybyśmy musieli świadomie analizować każdy krok podczas chodzenia lub każdą literę podczas czytania, nasz mózg uległby szybkiemu przeciążeniu.
Problem pojawia się wtedy, gdy autopilot przejmuje stery nad obszarami życia, które wymagają refleksji.
Człowiek najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy potrafi żonglować tymi stanami. Spontaniczność pozwala nam na kreatywność i budowanie bliskich relacji, logika chroni nas przed fatalnymi w skutkach błędami, a automatyzm pozwala nam sprawnie funkcjonować w codzienności.
Współczesna psychologia sugeruje, że kluczem do sukcesu nie jest walka z automatyzmem, ale budowanie „dobrych automatów”. Poprzez powtarzanie pozytywnych zachowań (np. regularnych ćwiczeń czy zdrowego odżywiania), zmieniamy je w nawyki, które z czasem nie wymagają już od nas wysiłku woli. Jednocześnie warto trenować uważność (mindfulness), aby w kluczowych momentach potrafić „wyłączyć” autopilota i świadomie zdecydować, czy chcemy podążać za impulsem, czy za logiką.
Szacuje się, że przeciętny dorosły człowiek podejmuje około 35 000 decyzji każdego dnia. Gdyby każda z nich wymagała głębokiej, logicznej analizy, prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie wyjść z łóżka przed południem. Większość z tych wyborów – od tego, którą nogą wstać, po wybór słów w rozmowie – jest podejmowana automatycznie lub półautomatycznie. To pokazuje, jak kluczową rolę w naszym przetrwaniu odgrywa ten niedoceniany mechanizm.
Podsumowując, nie jesteśmy ani robotami kierującymi się wyłącznie logiką, ani nieprzewidywalnymi istotami żyjącymi tylko chwilą. Jesteśmy skomplikowanym systemem, w którym logika i spontaniczność nieustannie ze sobą współpracują, a automatyzm jest klejem, który pozwala temu wszystkiemu działać bezawaryjnie w świecie pełnym nadmiaru bodźców.