Jakie masz pytanie?

lub

Czy utrata wolnej woli po zażyciu określonej rośliny to jedynie mit oraz fikcja literacka i filmowa, czy może kryje się w tym ziarno prawdy?

Skopolamina działanie chemiczne Rośliny psychoaktywne zagrożenia Utrata kontroli nad sobą
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Wizja człowieka, który po jednym podmuchu tajemniczego proszku staje się bezwolną marionetką w rękach przestępcy, od lat rozpala wyobraźnię scenarzystów filmowych i autorów thrillerów. Choć brzmi to jak scenariusz rodem z "The Walking Dead" lub mrocznej powieści szpiegowskiej, u u podstaw tych opowieści leży konkretna substancja chemiczna i rośliny, które spotkać można nawet w polskich ogrodach. Mowa o skopolaminie, znanej szerzej pod złowieszczą nazwą „Oddech Diabła”. Czy rzeczywiście potrafi ona odebrać nam kontrolę nad własnym życiem?

Czym właściwie jest "Oddech Diabła"?

Legendarna substancja, o której krążą mrożące krew w żyłach historie, to skopolamina – organiczny związek chemiczny z grupy alkaloidów tropanowych. Naturalnie występuje ona w roślinach z rodziny psiankowatych, takich jak bieluń (Datura) czy brugmansja (Brugmansia). Ta druga, ze względu na swoje przepiękne, zwisające kwiaty, nazywana jest potocznie „anielskimi trąbami”.

W popkulturze i reportażach (szczególnie tych pochodzących z Kolumbii) skopolamina przedstawiana jest jako środek, który po podaniu ofierze sprawia, że staje się ona całkowicie uległa. Ofiary mają rzekomo dobrowolnie wypłacać pieniądze z bankomatów, oddawać klucze do mieszkań, a nawet pomagać w wynoszeniu własnych mebli, by następnego dnia obudzić się z całkowitą luką w pamięci.

Mechanizm działania, czyli co dzieje się w mózgu

Aby zrozumieć, czy utrata wolnej woli jest możliwa, musimy przyjrzeć się chemii. Skopolamina jest antagonistą receptorów muskarynowych. W praktyce oznacza to, że blokuje ona działanie acetylocholiny – neuroprzekaźnika kluczowego dla procesów uczenia się, zapamiętywania i koncentracji.

Gdy skopolamina dostaje się do organizmu w wysokiej dawce, wywołuje stan tzw. delirium anticholinergicum. Oto co dzieje się krok po kroku:

  1. Amnezja następcza: To najlepiej udokumentowany efekt. Osoba pod wpływem substancji traci zdolność zapisywania nowych wspomnień. Z perspektywy obserwatora może wydawać się świadoma, ale jej „twardy dysk” w mózgu przestaje rejestrować zdarzenia.
  2. Dezorientacja i halucynacje: Skopolamina wywołuje silne omamy, które są nie do odróżnienia od rzeczywistości. Chory nie wie, gdzie jest ani co robi.
  3. Utrata krytycyzmu: W stanie silnego oszołomienia i dezorientacji, człowiek traci zdolność do logicznej oceny sytuacji i stawiania oporu.

Czy to naprawdę "wyłączenie" wolnej woli?

Tutaj dochodzimy do sedna problemu. Eksperci medyczni i toksykolodzy podchodzą do wizji „zombie-niewolnika” z dużym dystansem. Choć skopolamina faktycznie powoduje stan ekstremalnego otumanienia, w którym ofiara może być podatna na sugestie, nie jest to precyzyjne „sterowanie umysłem”.

Osoba pod wpływem tak silnej dawki alkaloidów zazwyczaj bełkocze, ma problemy z równowagą i wykazuje objawy ciężkiego zatrucia (rozszerzone źrenice, suchość w ustach, przyspieszone tętno). Trudno wyobrazić sobie, by ktoś w takim stanie mógł przejść przez miasto do bankomatu i bezbłędnie wpisać PIN, nie wzbudzając podejrzeń otoczenia.

Większość opowieści o „bezwolnych ofiarach” zawiera ziarno prawdy w postaci ubezwłasnowolnienia chemicznego. Ofiara nie tyle traci wolną wolę w sensie filozoficznym, co zostaje pozbawiona zdolności do racjonalnego myślenia i zapamiętywania, co przestępcy bezwzględnie wykorzystują.

Ciekawostka: Skopolamina w medycynie

Co ciekawe, ta sama substancja, która budzi taki lęk, jest od lat z powodzeniem stosowana w medycynie. W bardzo małych, kontrolowanych dawkach skopolamina (hioscyna) jest składnikiem leków na chorobę lokomocyjną oraz leków rozkurczowych. Można ją znaleźć w popularnych plastrach przyklejanych za ucho przed podróżą statkiem czy samolotem. To doskonały przykład na to, że – jak mawiał Paracelsus – „dawka czyni truciznę”.

Mit o "podmuchu w twarz"

Jednym z najpopularniejszych mitów jest ten o przestępcy, który dmucha proszkiem w twarz ofiary na ulicy. Toksykolodzy wskazują, że jest to mało prawdopodobne jako skuteczna metoda ataku. Aby skopolamina zadziałała w sposób opisany w legendach miejskich, musiałaby zostać przyjęta w konkretnej dawce, co najłatwiej osiągnąć poprzez dodanie jej do drinka lub pożywienia. Przypadkowe wdychanie proszku na wietrze rzadko prowadzi do tak spektakularnych efektów, o jakich donoszą media sensacyjne.

Podsumowanie: Prawda czy fikcja?

Odpowiedź na pytanie, czy utrata wolnej woli po zażyciu rośliny to mit, brzmi: to prawda mocno podkoloryzowana przez fikcję.

  • Ziarno prawdy: Rośliny takie jak bieluń czy brugmansja zawierają silne toksyny, które wywołują amnezję, ciężkie halucynacje i stan skrajnego otumanienia, w którym człowiek nie jest w stanie się bronić.
  • Fikcja: Wizja „sterowania” człowiekiem jak robotem, który wykonuje skomplikowane polecenia, zachowując przy tym pozory normalności, jest niemal niemożliwa do zrealizowania w rzeczywistości.

Skopolamina to potężna i niebezpieczna substancja, ale jej mityczna sława jako „narkotyku zombie” służy raczej budowaniu napięcia w filmach niż rzetelnemu opisowi medycznemu. Niemniej jednak, warto zachować ostrożność – zarówno wobec egzotycznych roślin, jak i nieznanych substancji serwowanych w niepewnych okolicznościach.

Podziel się z innymi: