Gość (5.172.*.*)
To odpowiedź na jedno z najciekawszych i najbardziej kontrowersyjnych pytań dotyczących współczesnej ekonomii. Krótka odpowiedź brzmi: giełda nie kreuje pieniędzy w sensie fizycznym, ale kreuje ogromne ilości wartości finansowej, która w pewnych warunkach może być oderwana od realnej wartości gospodarczej.
Aby w pełni zrozumieć to zjawisko, musimy rozróżnić dwa kluczowe pojęcia: kreację pieniądza (waluty) oraz kreację wartości finansowej (kapitalizacji rynkowej).
Giełda Papierów Wartościowych (GPW) nie ma uprawnień do kreowania pieniądza w sensie wprowadzania do obiegu nowych banknotów czy zapisów cyfrowych. Ta funkcja jest zarezerwowana dla banków centralnych (kreacja pierwotna) oraz banków komercyjnych (kreacja wtórna, głównie poprzez udzielanie kredytów).
Pieniądz, którego używamy na co dzień (tzw. pieniądz fiducjarny), sam w sobie nie ma pokrycia w dobrach materialnych, takich jak złoto. Jego wartość opiera się na zaufaniu do emitenta, czyli banku centralnego i państwa.
Giełda jest miejscem transferu i wyceny istniejącego kapitału. Kiedy kupujesz akcje, nie tworzysz nowego pieniądza, lecz przekazujesz swoje pieniądze sprzedającemu w zamian za udział w spółce.
Giełda kreuje jednak coś innego: wartość finansową, czyli kapitalizację rynkową spółek. Kapitalizacja to suma rynkowej wartości wszystkich akcji danej firmy.
W idealnym świecie i w długim okresie, cena akcji powinna odzwierciedlać realną, wewnętrzną wartość firmy. Ta realna wartość jest ściśle związana z:
W tym sensie giełda wspiera i odzwierciedla tworzenie realnej wartości, mobilizując oszczędności i przekształcając je w kapitał inwestycyjny.
Problem pojawia się, gdy cena rynkowa akcji nie jest podyktowana obecnymi wynikami firmy, ale oczekiwaniami, nastrojami, modą lub czystą spekulacją.
Cena akcji to nie tylko zapis księgowy, ale także prognoza przyszłości. Jeżeli inwestorzy masowo wierzą, że dana firma (nawet start-up, który jeszcze nie zarabia) zrewolucjonizuje rynek, jej wycena giełdowa może wystrzelić w górę, tworząc ogromną wartość finansową, która nie ma jeszcze pokrycia w wyprodukowanych dobrach czy usługach.
To właśnie w tym mechanizmie tkwi potencjał do kreowania "pieniędzy bez realnej wartości" (a precyzyjniej: wartości finansowej oderwanej od fundamentów ekonomicznych):
Kiedy bańka pęka, ta "wykreowana" wartość finansowa znika, co jest dowodem na to, że była ona jedynie zapisem cyfrowym opartym na zaufaniu i oczekiwaniach, a nie na realnych fundamentach.
Giełda to system naczyń połączonych z gospodarką.
Zatem giełda nie kreuje pieniędzy w sensie waluty, ale kreuje wartość finansową, która może być wysoce spekulacyjna i tymczasowo nie mieć realnego pokrycia w dobrach i usługach. Ta rozbieżność jest naturalnym elementem rynków kapitałowych, ale jej ekstremalne nasilenie prowadzi do baniek i kryzysów.