Gość (37.30.*.*)
Jeśli szukasz zespołu, który jest jednym z najlepszych towarów eksportowych polskiej muzyki, a jednocześnie nie gości na pierwszych stronach plotkarskich portali, to Riverside jest odpowiedzią idealną. To grupa, która udowodniła, że ambitny, technicznie trudny i emocjonalny rock progresywny może podbić serca słuchaczy na całym świecie – od Warszawy, przez Berlin, aż po obie Ameryki.
Riverside powstało w 2001 roku w Warszawie z inicjatywy dwóch muzyków: Piotra Kozieradzkiego (perkusja) oraz Piotra Grudzińskiego (gitara). Panowie, wywodzący się ze środowiska metalowego, chcieli spróbować czegoś lżejszego, bardziej nastrojowego i progresywnego. Do składu dołączył Mariusz Duda – wokalista i basista, który stał się głównym kompozytorem oraz twarzą zespołu, a także Jacek Melnicki na instrumentach klawiszowych (później zastąpiony przez Michała Łapaja).
Przełomem był debiutancki album „Out of Myself” z 2003 roku, który błyskawicznie zyskał uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Od tego momentu Riverside zaczęło regularnie koncertować w Europie, budując lojalną bazę fanów, która z każdym rokiem stawała się coraz większa.
Określenie muzyki Riverside jednym słowem jest niemożliwe, ponieważ ich brzmienie ewoluowało przez ponad dwie dekady. Najczęściej szufladkuje się ich jako rock progresywny lub metal progresywny, ale to tylko wierzchołek góry lodowej.
W ich twórczości znajdziesz:
W historii zespołu był moment, który mógł zakończyć jego działalność. W lutym 2016 roku nagle zmarł Piotr Grudziński, gitarzysta i współzałożyciel grupy, którego charakterystyczne, melodyjne solówki były fundamentem brzmienia Riverside. Fani na całym świecie byli w szoku, a przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania.
Muzycy zdecydowali się jednak kontynuować działalność jako trio, a na koncertach wspierał ich Maciej Meller (znany z grupy Quidam). Z czasem Meller stał się oficjalnym członkiem zespołu, a Riverside powróciło z albumem „Wasteland”, który był hołdem dla przeszłości i symbolem przetrwania. Płyta ta odniosła ogromny sukces, udowadniając, że zespół ma w sobie wciąż ogromne pokłady kreatywności.
Riverside to zespół dla osób, które od muzyki oczekują czegoś więcej niż tylko tła do codziennych czynności. To dźwięki, w które trzeba się zanurzyć. Ich albumy często są konceptualne – opowiadają spójną historię od pierwszego do ostatniego utworu.
Co ciekawe, Riverside cieszy się ogromnym szacunkiem w środowisku muzycznym. Mariusz Duda jest uznawany za jednego z najlepszych basistów i wokalistów w gatunku, a jego poboczne projekty, takie jak Lunatic Soul, tylko potwierdzają jego wszechstronność.
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z tym zespołem, warto zacząć od płyty „Second Life Syndrome” (dla fanów mocniejszego uderzenia) lub „Love, Fear and the Time Machine” (jeśli wolisz bardziej melodyjne, rockowe granie). Riverside to dowód na to, że polska muzyka stoi na światowym poziomie, a pasja i autentyczność zawsze obronią się same.