Gość (5.172.*.*)
To jest jedno z tych pytań, które brzmią jak scenariusz z filmu science fiction, ale jednocześnie zmuszają do głębokiego zastanowienia się nad mistrzowską inżynierią naszej własnej anatomii. Stopa ludzka to arcydzieło ewolucji, a każdy jej element – od największej kości piętowej po najmniejszy paliczek – ma ściśle określoną funkcję.
Gdyby ludzie u stóp mieli zamiast palców drugą parę pięt, nasz świat i sposób poruszania się zmieniłyby się nie do poznania. To nie byłaby po prostu kosmetyczna zmiana, ale fundamentalna rewolucja w biomechanice chodu.
Zanim zastanowimy się, co zyskujemy (czyli drugą piętę), musimy zrozumieć, co tracimy, pozbywając się palców u stóp. Wbrew pozorom, palce to nie tylko mało istotne zakończenia.
Kluczową rolą palców, zwłaszcza dużego palucha, jest faza odbicia (propulsji) podczas chodu i biegu. W typowym cyklu chodu, ciężar ciała przenosi się z pięty, przez zewnętrzną krawędź stopy, aż do przodostopia, a następnie paluch (który przejmuje 60–65% nacisku kontaktowego przodostopia) i inne palce odpychają nas od ziemi, inicjując kolejny krok.
Bez palców, a zwłaszcza bez silnego stawu śródstopno-paliczkowego i palucha, nie mielibyśmy tego mechanizmu napędowego. Chód stałby się sztywny, powolny i energochłonny, przypominający raczej kołysanie się do przodu niż płynne przetaczanie.
Palce u stóp, choć często ignorowane, są naszymi małymi czujnikami i stabilizatorami.
Wyobraźmy sobie, że przodostopie (kości śródstopia i palce) zostaje zastąpione drugą kością piętową (kością piętową, łac. calcaneus) lub strukturą o podobnej masie i sztywności.
Nasza stopa ma już jedną piętę, która jest największą kością stopy i pełni funkcję przenoszenia ciężaru ciała oraz amortyzacji wstrząsów.
Druga pięta na przodzie stopy oznaczałaby, że stopa stałaby się bardziej symetryczna i sztywna. Biomechanicznie, stopa przypominałaby kołyskę lub płozy.
Ludzka stopa ma trzy łuki (dwa podłużne i jeden poprzeczny), które działają jak sprężyny, amortyzując wstrząsy i rozkładając obciążenia. Obecność drugiej, sztywnej pięty na przodzie stopy prawdopodobnie zniosłaby lub drastycznie spłaszczyła łuk poprzeczny i zmieniła łuki podłużne, czyniąc stopę bardziej płaską i sztywną.
Skutki?
Ta z pozoru mała zmiana miałaby kaskadowy wpływ na całą postawę i styl życia.
Chodzenie byłoby wolniejsze, mniej zwinne i wymagałoby większej koncentracji, zwłaszcza na nierównym terenie. Bieganie, skakanie i wspinanie się stałoby się niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe. Wyobraź sobie, że próbujesz biec, mając na stałe przyczepione do przodu stopy małe, zaokrąglone kopyta – nie ma mowy o dynamicznym wybiciu.
Buty musiałyby być całkowicie przeprojektowane. Zamiast tradycyjnych butów, potrzebowalibyśmy obuwia, które:
W świecie zwierząt istnieją przykłady, które mogą dać nam pewien wgląd w taką konstrukcję. Na przykład, zwierzęta kopytne (jak konie czy krowy) chodzą na końcach palców (lub ich zrośniętych odpowiednikach), co jest adaptacją do szybkiego biegu. Z kolei zwierzęta, które chodzą na całych stopach (jak niedźwiedzie czy my, ludzie), mają większą stabilność.
Stopa z dwiema piętami byłaby ewolucyjnym cofnięciem się w kierunku sztywności, ale bez korzyści wynikających z pełnej adaptacji do szybkiego biegu. Byłaby to stopa zoptymalizowana do stania i powolnego kołysania się, a nie do dynamicznego, dwunożnego chodu, który znamy.
Podsumowując, mielibyśmy stabilniejszą stopę do stania, ale znacznie gorszą do poruszania się. Byłaby to cena za utratę elastyczności, napędu i precyzyjnej kontroli równowagi, którą zapewniają nam nasze małe, ale potężne palce.