Gość (37.30.*.*)
Paryż z początku XX wieku kojarzy nam się zazwyczaj z elegancją, kawiarniami na Montmartre i narodzinami nowoczesnej sztuki. Jednak w cieniu wieży Eiffla, w mrocznych zaułkach dzielnic Belleville czy Bastille, królowali oni – apasze. Choć dziś to słowo kojarzy nam się głównie z kolorową chustką wiązaną pod szyją, sto lat temu wywoływało dreszcz przerażenia u mieszkańców francuskiej stolicy. Apasz nie był bowiem modelem z wybiegu, lecz członkiem brutalnego gangu, który stał się ikoną popkultury tamtych czasów.
Historia nazwy jest niemal tak fascynująca jak sami jej bohaterowie. Wszystko zaczęło się od paryskich dziennikarzy na przełomie XIX i XX wieku. Szukając chwytliwego określenia dla młodych, agresywnych przestępców, porównali ich do rdzennych Amerykanów z plemienia Apaczów (fr. Apaches). W ówczesnej prasie krążyły legendy o ich rzekomej dzikości i bezwzględności w walce, co idealnie pasowało do wizerunku paryskich chuliganów.
Termin ten spopularyzował Victor Morris w 1902 roku na łamach gazety „Le Journal”. Opisywał on bójki uliczne z taką pasją, że nazwa błyskawicznie przylgnęła do miejskich bandytów. Apasze, o dziwo, nie obrazili się na to porównanie – wręcz przeciwnie, dumnie przyjęli miano „paryskich Indian”, widząc w nim potwierdzenie swojej siły i niezależności od mieszczańskiego społeczeństwa.
Apasze stworzyli własny, unikalny kod wizualny, który pozwalał im rozpoznawać się w tłumie i jednocześnie manifestować pogardę dla wyższych sfer. Ich ubiór był praktyczny, ale posiadał charakterystyczne elementy, które z czasem przeniknęły do świata mody.
To właśnie od tych paryskich rzezimieszków pochodzi nazwa popularnej chusty. Apasze nosili kolorowe jedwabne lub bawełniane chusty wiązane ciasno wokół szyi. Nie był to tylko wybór estetyczny – chusta chroniła przed chłodem podczas nocnych eskapad, a w razie bójki mogła służyć jako maska lub prowizoryczny bandaż.
Prawdziwy apasz nigdy nie pokazałby się w cylindrze czy meloniku, które były zarezerwowane dla „burżujów”. Zamiast tego nosił nisko nasunięty na oczy kaszkiet (tzw. casquette d'apache). Do tego dochodziły szerokie spodnie, często z wysokim stanem, oraz dopasowana marynarka lub sweter w paski. Całość dopełniały buty z charakterystycznymi, głośno stukającymi obcasami, które miały budzić niepokój u przechodniów.
Jednym z najbardziej niezwykłych dziedzictw tej subkultury jest „taniec apaszowski” (danse apache). Nie była to subtelna choreografia, lecz brutalne, niemal akrobatyczne widowisko, które narodziło się w podrzędnych kabaretach. Taniec ten przedstawiał kłótnię między alfonsem a prostytutką – pełen był szarpania, rzucania partnerką o ziemię i pozorowanych ciosów.
Co ciekawe, ten brutalny taniec stał się sensacją w całej Europie i USA. Wykonywano go w eleganckich teatrach, a tancerze tacy jak Mistinguett uczynili z niego prawdziwą sztukę. To fascynujący przykład tego, jak kultura marginesu społecznego zostaje „oswojona” i skomercjalizowana przez elity.
Apasze nie byli zwykłymi złodziejami. Tworzyli zorganizowane grupy z własną hierarchią i specyficznym slangiem (argot). Ich życie kręciło się wokół kradzieży, wymuszeń i hazardu, ale mieli też swój specyficzny honor. Gardzili pracą etatową, uważając ją za formę niewolnictwa, i cenili nade wszystko wolność oraz lojalność wobec własnej bandy.
Warto wspomnieć o postaciach takich jak Amélie Élie, znana jako „Casque d'Or” (Złoty Hełm). Była ona muzą apaszów i stała się centrum krwawej wojny między dwoma rywalizującymi gangami w 1902 roku. Jej historia pokazuje, że świat apaszów był pełen namiętności, które często kończyły się tragicznie na gilotynie lub w więzieniach Cayenne.
Choć era apaszów skończyła się wraz z wybuchem I wojny światowej, ich legenda przetrwała. Pozostali w literaturze, filmie i języku jako symbol buntu przeciwko systemowi i dowód na to, że nawet najmroczniejsze zakamarki miasta mogą stworzyć fascynującą kulturę, która przetrwa dziesięciolecia.