Gość (37.30.*.*)
Historia relacji między ukraińskimi nacjonalistami a III Rzeszą to jeden z najbardziej skomplikowanych i kontrowersyjnych rozdziałów II wojny światowej. Choć zarówno Stepan Bandera, jak i Andrij Melnyk liczyli na to, że sojusz z Adolfem Hitlerem przyniesie Ukrainie niepodległość, rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Dlaczego jednak, mimo otwartego buntu przeciwko niemieckim wytycznym, obaj liderzy OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) nie skończyli przed plutonem egzekucyjnym?
Kiedy 22 czerwca 1941 roku rozpoczęła się operacja Barbarossa, ukraińscy nacjonaliści widzieli w Niemcach wyzwolicieli spod sowieckiego jarzma. Stepan Bandera, lider radykalnej frakcji OUN-B, postanowił postawić Berlin przed faktem dokonanym. 30 czerwca 1941 roku we Lwowie ogłoszono Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego.
Reakcja Niemców była natychmiastowa i brutalna. Hitler nie miał zamiaru tolerować suwerennej Ukrainy – te tereny miały być „przestrzenią życiową” (Lebensraum) dla rasy panów. Bandera i jego współpracownicy zostali aresztowani. Wydawać by się mogło, że za taki akt niesubordynacji czeka ich tylko śmierć, jednak naziści mieli wobec nich inne plany.
Zarówno Stepan Bandera, jak i Andrij Melnyk (lider bardziej umiarkowanej frakcji OUN-M) trafili do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Nie byli jednak traktowani jak zwykli więźniowie. Osadzono ich w specjalnym oddziale zwanym Zellenbau. Był to sektor dla więźniów politycznych o wysokim znaczeniu, gdzie przetrzymywano m.in. byłego kanclerza Austrii Kurta Schuschnigga czy polskiego komendanta głównego AK, gen. Stefana Roweckiego „Grota”.
Warunki w Zellenbau były znacznie lepsze niż w pozostałej części obozu. Więźniowie mieli dostęp do prasy, mogli otrzymywać paczki, a nawet kontaktować się ze swoimi współpracownikami. Dlaczego Niemcy ich tam trzymali? Odpowiedź jest prosta: pragmatyzm. Bandera i Melnyk byli traktowani jako „kapitał polityczny” na przyszłość. Niemcy nie wiedzieli, jak potoczy się wojna na wschodzie, i chcieli mieć pod ręką liderów, którzy w razie potrzeby mogliby zmobilizować Ukraińców do walki z ZSRR.
Istnieje kilka kluczowych powodów, dla których III Rzesza oszczędziła liderów OUN:
Warto wspomnieć, że Bandera i Melnyk szczerze się nienawidzili. Rozłam w OUN na frakcję „banderowców” i „melnykowców” doprowadził do krwawych walk wewnętrznych, które Niemcy potrafili sprytnie wykorzystywać, stosując zasadę „dziel i rządź”.
Sytuacja zmieniła się drastycznie w 1944 roku, kiedy Armia Czerwona zaczęła spychać Niemców na zachód. W obliczu nadchodzącej klęski, naziści postanowili wyciągnąć z rękawa „ukraińską kartę”. We wrześniu 1944 roku Bandera i Melnyk zostali zwolnieni z Sachsenhausen.
Niemcy zaproponowali im współpracę w ramach Ukraińskiego Komitetu Narodowego, licząc na to, że ich autorytet pomoże stworzyć jednostki wojskowe zdolne powstrzymać Sowietów. Bandera był jednak nieufny i nie zaangażował się w pełni w te projekty, zdając sobie sprawę, że III Rzesza jest już na straconej pozycji.
To, że obaj liderzy przeżyli wojnę, pozwoliło im kontynuować działalność na emigracji. Andrij Melnyk osiadł w Luksemburgu, gdzie zmarł śmiercią naturalną w 1964 roku. Stepan Bandera nie miał tyle szczęścia – choć uniknął śmierci z rąk nazistów, dopadł go sowiecki wywiad. W 1959 roku w Monachium został zamordowany przez agenta KGB, Bohdana Staszyńskiego, przy użyciu pistoletu rozpylającego cyjanek.
Historia oszczędzenia Bandery i Melnyka przez III Rzeszę pokazuje, że w wielkiej polityce ideologia często ustępuje miejsca chłodnej kalkulacji. Dla Hitlera ukraińscy liderzy nie byli partnerami, a jedynie narzędziami, które trzymano w rezerwie na wypadek najgorszego scenariusza. Gdy ten scenariusz się ziścił, było już jednak za późno na skuteczne wykorzystanie ich potencjału.