Jakie masz pytanie?

lub

Jakie były argumenty za tezą i przeciw niej, że prezydent Franklin Delano Roosevelt wiedział o planowanym ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku?

argumenty za przeciw Roosevelt wiedza atak Pearl Harbor spisek
avatar

Gość (83.4.*.*)



Odpowiedź:

Atak na Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 roku to jeden z tych momentów w historii, który zmienił wszystko. Choć oficjalnie był to „dzień hańby” i niespodziewany cios ze strony Japonii, od dekad żywa jest teoria spiskowa sugerująca, że prezydent Franklin Delano Roosevelt (FDR) nie tylko wiedział o nadchodzącym zagrożeniu, ale wręcz pozwolił na jego realizację. Dlaczego? Aby wciągnąć niechętne wojnie społeczeństwo amerykańskie do globalnego konfliktu. Przyjrzyjmy się argumentom obu stron tej fascynującej debaty.

Argumenty za tezą, że Roosevelt wiedział o ataku

Zwolennicy teorii o „wiedzy uprzedniej” (ang. advance-knowledge theory) opierają swoje przekonania na kilku kluczowych przesłankach, które ich zdaniem układają się w logiczną całość.

Memorandum McColluma

Jednym z najczęściej przytaczanych dowodów jest dokument z października 1940 roku, znany jako Memorandum McColluma. Oficer wywiadu marynarki, Arthur McCollum, przedstawił w nim ośmiopunktowy plan działań, które miały sprowokować Japonię do wykonania „jawnego aktu agresji”. Wśród nich znalazło się m.in. utrzymanie głównej floty USA na Hawajach oraz nałożenie całkowitego embarga na handel z Tokio. Krytycy twierdzą, że Roosevelt skrupulatnie realizował te punkty, dążąc do wojny „tylnymi drzwiami”.

Złamanie japońskich kodów (operacja Magic)

Amerykański wywiad odnosił ogromne sukcesy w łamaniu japońskich szyfrów dyplomatycznych (kod „Purple”). Dzięki operacji Magic, Waszyngton wiedział o ruchach japońskich dyplomatów i ich przygotowaniach do zerwania stosunków. Teoretycy spiskowi uważają za niemożliwe, by przy tak zaawansowanym podsłuchu nikt nie dowiedział się o planach ataku na bazę marynarki.

Zagadkowa nieobecność lotniskowców

W dniu ataku w Pearl Harbor nie było ani jednego amerykańskiego lotniskowca. USS Enterprise i USS Lexington znajdowały się na morzu, dostarczając samoloty na inne wyspy. Dla wielu jest to zbyt duży zbieg okoliczności – lotniskowce były najcenniejszymi jednostkami nowej ery wojny, a ich ocalenie pozwoliło USA na szybką kontrofensywę. Według tej teorii, Roosevelt celowo „wystawił” stare pancerniki na rzeź, chroniąc to, co najważniejsze.

Ostrzeżenia od sojuszników

Istnieją raporty sugerujące, że wywiady innych państw (m.in. Holandii, Wielkiej Brytanii czy nawet Korei) przekazywały Amerykanom informacje o ruchach japońskiej floty zmierzającej w stronę Hawajów. Te sygnały miały być ignorowane przez Biały Dom.

Argumenty przeciwko tezie o wiedzy Roosevelta

Większość zawodowych historyków odrzuca teorię o celowym dopuszczeniu do ataku, wskazując na chaos informacyjny i błędy w komunikacji, a nie na świadomy spisek.

Problem „szumu” informacyjnego

Roberta Wohlstetter, autorka przełomowej analizy wywiadowczej, wskazała na zjawisko „szumu”. Choć USA przechwytywały mnóstwo depesz, były one wymieszane z tysiącami fałszywych tropów. Wywiad spodziewał się ataku, ale niemal wszyscy byli przekonani, że nastąpi on w Azji Południowo-Wschodniej – na Filipinach, w Tajlandii lub na Malajach. Pearl Harbor uważano za zbyt dobrze chronione i zbyt odległe od Japonii.

Ryzyko było zbyt wielkie

Z militarnego punktu widzenia pozwolenie na zniszczenie Floty Pacyfiku było czystym szaleństwem. Roosevelt kochał marynarkę wojenną i wiedział, że bez niej USA nie będą w stanie walczyć na oceanie przez długie miesiące. Straty w ludziach (ponad 2400 osób) i sprzęcie były katastrofalne. Gdyby Roosevelt chciał tylko pretekstu do wojny, wystarczyłby niewielki incydent graniczny lub atak na mniej istotną placówkę.

Brak bezpośrednich dowodów

Mimo licznych śledztw kongresowych i odtajnienia milionów dokumentów, nigdy nie znaleziono „dymiącej spluwy” – notatki, rozkazu czy zapisu rozmowy, w której Roosevelt przyznaje, że wie o ataku na Hawaje. Większość dowodów zwolenników teorii spiskowej to poszlaki lub nadinterpretacje dokumentów dyplomatycznych.

Błędy dowódców na miejscu

Historycy wskazują raczej na nieudolność lokalnych dowódców – admirała Husbanda Kimmela i generała Waltera Shorta. Zignorowali oni ostrzeżenia o zagrożeniu wojennym, zakładając, że największym niebezpieczeństwem jest sabotaż ze strony lokalnej ludności japońskiego pochodzenia, dlatego m.in. ustawili samoloty ciasno obok siebie na środku lotnisk, czyniąc z nich łatwe cele.

Ciekawostki i mniej znane fakty

Warto wiedzieć, że rano 7 grudnia radarzyści na Hawajach rzeczywiście dostrzegli nadlatujące japońskie samoloty. Gdy zgłosili to do centrum informacyjnego, oficer dyżurny uznał, że to spodziewana grupa amerykańskich bombowców B-17 z kontynentu i kazał im się „nie martwić”. To jeden z najbardziej tragicznych błędów w historii wojskowości.

Inną ciekawostką jest tzw. „wiadomość o wiatrach” (Winds Execute). Japończycy ustalili kod radiowy w prognozie pogody, który miał informować ich ambasady o tym, z jakim krajem zrywają stosunki (np. „wschodni wiatr, deszcz” oznaczał USA). Do dziś trwają spory, czy amerykański wywiad przechwycił tę konkretną wiadomość przed atakiem.

Podsumowując, choć postać Franklina Delano Roosevelta budzi emocje, a jego dążenie do wsparcia aliantów było oczywiste, większość dowodów wskazuje na to, że Pearl Harbor było wynikiem tragicznego splotu błędów wywiadowczych i zlekceważenia przeciwnika, a nie zaplanowaną prowokacją Waszyngtonu. Debata ta jednak prawdopodobnie nigdy nie wygaśnie, dopóki historycy będą odkrywać nowe konteksty tamtych dramatycznych wydarzeń.

Podziel się z innymi: