Gość (37.30.*.*)
To pytanie, które dotyka jednego z najgłębiej zakorzenionych i najbardziej szkodliwych stereotypów płciowych. Odpowiedź jest prosta i stanowcza: mit o tym, że "prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze", to niebezpieczna bzdura. Płacz jest naturalną, ludzką reakcją fizjologiczną i emocjonalną.
Wielu mężczyzn, zwłaszcza starszych pokoleń, wychowało się w kulturze, która wbijała do głowy hasła typu: "Chłopaki nie płaczą", "Bądź twardy", czy "Nie bądź baba". Ten tradycyjny model męskości, często nazywany toksyczną męskością, zakłada, że mężczyzna powinien być silny, dominujący, niezależny, zamknięty emocjonalnie i nigdy nie okazywać słabości. Łzy były (i niestety, w niektórych środowiskach wciąż są) postrzegane jako atrybut kobiecości lub oznaka bezradności, słabości i porażki.
W rezultacie, już od najmłodszych lat, chłopcy są uczeni tłumienia emocji, a okazywanie uczuć jest traktowane jako coś "nie-męskiego".
Tłumienie naturalnych emocji, takich jak smutek, lęk czy bezsilność, ma bardzo poważne konsekwencje dla zdrowia psychicznego i fizycznego mężczyzn. Psychologowie podkreślają, że powstrzymywanie łez i kumulowanie emocji jest całkowicie pozbawione sensu i może prowadzić do szeregu problemów.
Kumulacja emocji może prowadzić do chorób psychosomatycznych, w tym problemów z układem krążenia (np. zawały serca), chorób dermatologicznych czy układu pokarmowego.
Współczesna psychologia jest zgodna: płacz jest zdrowy i pełni ważną funkcję terapeutyczną.
Coraz więcej współczesnych mężczyzn – zwłaszcza pokolenie dzisiejszych 20- i 30-latków – ma większe przyzwolenie na łzy i przestaje się ich wstydzić. Zaczynają rozumieć, że prawdziwa siła nie polega na udawaniu niewzruszonego twardziela, lecz na odwadze, by zdjąć "zbroję" i pokazać swoją wrażliwość.
Prawdziwy mężczyzna to ten, który:
Jeśli więc zastanawiasz się, czy "prawdziwy mężczyzna płacze", pamiętaj: płaczący mężczyzna to po prostu prawdziwy człowiek, który jest w kontakcie ze sobą i swoimi emocjami. To jest definicja dojrzałości i siły.