Gość (37.30.*.*)
To zagadnienie, które dotyka sedna bardzo trudnej i emocjonalnej debaty, toczącej się na styku psychologii, prawa rodzinnego i aktywizmu społecznego. Pytanie, czy walka z samą nazwą "alienacja rodzicielska" (AR) nie odwraca uwagi od istoty problemu, jest jak najbardziej zasadne. Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ spór o terminologię jest ściśle związany z tym, jak postrzegane i traktowane jest samo zjawisko w sądach.
Krytyka pojęcia "alienacja rodzicielska" (a zwłaszcza pierwotnego "syndromu alienacji rodzicielskiej" – PAS) nie jest przypadkowa i nie wynika z chęci zaprzeczenia, że jeden rodzic może manipulować dzieckiem, aby odrzuciło drugiego. Wręcz przeciwnie, głównym motywem krytyki jest próba zapewnienia, że to zjawisko będzie właściwie diagnozowane i nie będzie wykorzystywane jako narzędzie do maskowania lub bagatelizowania poważniejszego problemu: przemocy domowej.
Najważniejszy argument krytyków, w tym Grupy Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej (GREVIO) oraz Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, jest taki, że pojęcie AR/PAS jest często używane w sądach rodzinnych jako strategia przeciwko ofiarom przemocy.
W praktyce wygląda to tak:
Krytycy argumentują, że termin AR/PAS, który nie jest uznawany za naukowo potwierdzoną jednostkę chorobową w głównych klasyfikacjach psychiatrycznych (jak ICD czy DSM), jest wykorzystywany do podważania zdolności rodzicielskich ofiar przemocy i lekceważenia krzywdy, jakiej doświadczają dzieci.
To, co jest kluczowe w tej debacie, to fakt, że walka z nazwą nie jest walką z samym zjawiskiem. Eksperci, którzy odrzucają termin AR, jednocześnie podkreślają, że nie można pomijać sytuacji, w której jeden rodzic celowo niszczy więź dziecka z drugim rodzicem.
Zamiast używać kontrowersyjnego terminu, postuluje się, aby takie zachowania były traktowane jako to, czym w istocie są – przemoc emocjonalna (psychiczna) wobec dziecka.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że uniemożliwianie dziecku dostępu do osób dla niego znaczących (np. do drugiego rodzica) mieści się w ramach przemocy psychicznej.
Przejście od terminu "alienacja rodzicielska" do "przemocy emocjonalnej" lub "poważnego naruszenia więzi" ma kluczowe znaczenie, ponieważ:
W świetle debaty, można stwierdzić, że walka z samą nazwą "alienacja rodzicielska" nie prowadzi do bagatelizowania problemu. Jest wręcz przeciwnie – jest to próba zapobieżenia bagatelizowaniu przemocy domowej i zapewnienia, że zjawisko celowego niszczenia więzi dziecka z rodzicem jest postrzegane jako poważna forma przemocy emocjonalnej wobec dziecka, a nie jako odrębny "syndrom" wykorzystywany do celów procesowych.
Krytyka pojęcia AR ma na celu zmuszenie systemu prawnego i pomocowego do rzetelnej analizy historii przemocy w rodzinie i zidentyfikowania rzeczywistej dynamiki władzy, zamiast automatycznego obwiniania rodzica, który sprzeciwia się kontaktom z powodu obaw o bezpieczeństwo dziecka. Chodzi o to, by nazwać zjawisko w sposób, który chroni dobro dziecka i nie staje się narzędziem w rękach sprawców.