Jakie masz pytanie?

lub

Czy walka z samą nazwą „alienacja rodzicielska” nie prowadzi do bagatelizowania problemu, skoro krytyka pojęcia zastępuje rozmowę o samym zjawisku pod pozorem, że odwraca uwagę od przemocy domowej, często postrzeganej wyłącznie jako męska?

Walka z terminem Przemoc emocjonalna wobec dziecka Zjawisko niszczenia więzi
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

To zagadnienie, które dotyka sedna bardzo trudnej i emocjonalnej debaty, toczącej się na styku psychologii, prawa rodzinnego i aktywizmu społecznego. Pytanie, czy walka z samą nazwą "alienacja rodzicielska" (AR) nie odwraca uwagi od istoty problemu, jest jak najbardziej zasadne. Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ spór o terminologię jest ściśle związany z tym, jak postrzegane i traktowane jest samo zjawisko w sądach.

Dlaczego termin „alienacja rodzicielska” budzi kontrowersje?

Krytyka pojęcia "alienacja rodzicielska" (a zwłaszcza pierwotnego "syndromu alienacji rodzicielskiej" – PAS) nie jest przypadkowa i nie wynika z chęci zaprzeczenia, że jeden rodzic może manipulować dzieckiem, aby odrzuciło drugiego. Wręcz przeciwnie, głównym motywem krytyki jest próba zapewnienia, że to zjawisko będzie właściwie diagnozowane i nie będzie wykorzystywane jako narzędzie do maskowania lub bagatelizowania poważniejszego problemu: przemocy domowej.

Ryzyko wtórnej wiktymizacji

Najważniejszy argument krytyków, w tym Grupy Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej (GREVIO) oraz Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, jest taki, że pojęcie AR/PAS jest często używane w sądach rodzinnych jako strategia przeciwko ofiarom przemocy.

W praktyce wygląda to tak:

  1. Matka (lub rzadziej ojciec) zgłasza w sądzie, że drugi rodzic stosował przemoc (fizyczną, psychiczną, ekonomiczną).
  2. W odpowiedzi, oskarżony rodzic (często ojciec, ze względu na stereotypowe postrzeganie przemocy jako męskiej) zarzuca, że to zgłaszający rodzic stosuje "alienację rodzicielską", manipulując dzieckiem, aby odrzuciło drugiego rodzica.
  3. W efekcie, zamiast skupić się na zarzutach przemocy domowej, sąd może uznać rodzica zgłaszającego przemoc za "niewspółpracującego" lub "winnego" złych relacji dziecka z drugim rodzicem, co prowadzi do ryzyka wtórnej wiktymizacji.

Krytycy argumentują, że termin AR/PAS, który nie jest uznawany za naukowo potwierdzoną jednostkę chorobową w głównych klasyfikacjach psychiatrycznych (jak ICD czy DSM), jest wykorzystywany do podważania zdolności rodzicielskich ofiar przemocy i lekceważenia krzywdy, jakiej doświadczają dzieci.

Alienacja jako forma przemocy emocjonalnej

To, co jest kluczowe w tej debacie, to fakt, że walka z nazwą nie jest walką z samym zjawiskiem. Eksperci, którzy odrzucają termin AR, jednocześnie podkreślają, że nie można pomijać sytuacji, w której jeden rodzic celowo niszczy więź dziecka z drugim rodzicem.

Zamiast używać kontrowersyjnego terminu, postuluje się, aby takie zachowania były traktowane jako to, czym w istocie są – przemoc emocjonalna (psychiczna) wobec dziecka.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wskazuje, że uniemożliwianie dziecku dostępu do osób dla niego znaczących (np. do drugiego rodzica) mieści się w ramach przemocy psychicznej.

Dlaczego zmiana nazwy ma znaczenie?

Przejście od terminu "alienacja rodzicielska" do "przemocy emocjonalnej" lub "poważnego naruszenia więzi" ma kluczowe znaczenie, ponieważ:

  • Skupia się na ofierze: Zamiast na rzekomym "syndromie" u dziecka (PAS) lub "alienującym" rodzicu, uwaga jest skierowana na krzywdę dziecka i jego potrzeby.
  • Wprowadza kontekst przemocy: Użycie terminu "przemoc emocjonalna" natychmiast umieszcza to zachowanie w kontekście prawnym i psychologicznym, który jest już uregulowany i wymaga interwencji chroniącej dziecko, a nie obwiniającej rodzica zgłaszającego.
  • Zapobiega maskowaniu: Utrudnia sprawcom przemocy domowej używanie zarzutu AR jako "broni prawnej" do odwrócenia uwagi od własnych aktów przemocy.

Podsumowanie: Czy bagatelizuje problem?

W świetle debaty, można stwierdzić, że walka z samą nazwą "alienacja rodzicielska" nie prowadzi do bagatelizowania problemu. Jest wręcz przeciwnie – jest to próba zapobieżenia bagatelizowaniu przemocy domowej i zapewnienia, że zjawisko celowego niszczenia więzi dziecka z rodzicem jest postrzegane jako poważna forma przemocy emocjonalnej wobec dziecka, a nie jako odrębny "syndrom" wykorzystywany do celów procesowych.

Krytyka pojęcia AR ma na celu zmuszenie systemu prawnego i pomocowego do rzetelnej analizy historii przemocy w rodzinie i zidentyfikowania rzeczywistej dynamiki władzy, zamiast automatycznego obwiniania rodzica, który sprzeciwia się kontaktom z powodu obaw o bezpieczeństwo dziecka. Chodzi o to, by nazwać zjawisko w sposób, który chroni dobro dziecka i nie staje się narzędziem w rękach sprawców.

Podziel się z innymi: