Gość (37.30.*.*)
Osoba uprawiająca kalistenikę to pasjonat aktywności fizycznej, który za swój główny przyrząd treningowy uznaje... własne ciało. Choć w dobie nowoczesnych siłowni pełnych skomplikowanych maszyn może się to wydawać minimalistyczne, kalistenika jest jedną z najbardziej wymagających i widowiskowych dyscyplin sportowych. Kalistenik (bo tak często mówi się o takiej osobie) nie potrzebuje karnetu na siłownię ani drogiego sprzętu, by zbudować imponującą siłę, wytrzymałość i sylwetkę, której nie powstydziłby się antyczny posąg.
Słowo „kalistenika” ma swoje korzenie w starożytnej Grecji i pochodzi od dwóch słów: kalos (piękno) oraz sthenos (siła). To idealnie oddaje istotę tego sportu. Osoba uprawiająca kalistenikę dąży bowiem do harmonijnego połączenia estetyki ciała z jego realną, funkcjonalną mocą. W starożytności była to podstawowa metoda przygotowania żołnierzy do walki – trenowali w ten sposób m.in. legendarni Spartanie przed bitwą pod Termopilami.
Współcześnie kalistenika przeżywa swój renesans, często przenikając się z kulturą „street workoutu”, czyli treningu ulicznego wykonywanego na drążkach i poręczach w parkach miejskich.
Osoba trenująca w ten sposób wyróżnia się przede wszystkim niesamowitą kontrolą nad własnym ciałem. W przeciwieństwie do kulturystyki, gdzie często izoluje się poszczególne mięśnie na maszynach, kalistenik pracuje nad całymi łańcuchami mięśniowymi. Dzięki temu jego ruchy są płynne, a siła ma charakter użytkowy.
Typowy trening kalistenika opiera się na takich ćwiczeniach jak:
Bardziej zaawansowani adepci wykonują ewolucje, które przeczą prawom grawitacji, takie jak human flag (ludzka flaga), muscle-up (wejście siłowe nad drążek) czy planche (pozioma sylwetka podparta tylko na rękach).
Czy wiesz, że regularne uprawianie kalisteniki nie tylko buduje mięśnie, ale też wzmacnia Twoje kości? Ćwiczenia z obciążeniem własnego ciała stymulują osteoblasty (komórki kościotwórcze) do pracy, co zwiększa gęstość mineralną kośćca. Jest to świetna profilaktyka osteoporozy w późniejszym wieku.
To jedna z największych zalet tej dyscypliny – próg wejścia jest niezwykle niski. Osoba uprawiająca kalistenikę może być zarówno nastolatkiem zaczynającym przygodę ze sportem, jak i osobą starszą, która chce zachować sprawność stawów i kręgosłupa. Ponieważ ćwiczenia bazują na naturalnych ruchach człowieka, są one (przy zachowaniu poprawnej techniki) bardzo bezpieczne.
Kalistenika uczy cierpliwości. Tutaj nie dołożysz po prostu talerza na sztangę, by poczuć progres. Musisz opanować trudniejszą wersję ćwiczenia, zmienić kąt nachylenia ciała lub wydłużyć czas napięcia mięśniowego. To sprawia, że osoby trenujące w ten sposób często cechują się dużą dyscypliną i uporem w dążeniu do celu.
Choć te terminy są często używane zamiennie, istnieje między nimi subtelna różnica. Kalistenika to pojęcie szersze, obejmujące wszelkie ćwiczenia z masą własnego ciała, które można wykonywać nawet w salonie na dywanie. Street workout to z kolei „uliczna” odmiana kalisteniki, która kładzie większy nacisk na dynamikę, ewolucje akrobatyczne na drążkach i element rywalizacji podczas zawodów. Osoba uprawiająca street workout to niemal zawsze kalistenik, ale nie każdy kalistenik musi trenować na zewnątrz.
Współczesny kalistenik to osoba, która stawia na wolność. Nie ogranicza jej brak sprzętu czy zamknięta siłownia. Wykorzystuje to, co ma pod ręką – murek w parku, gałąź drzewa czy po prostu podłogę – by nieustannie przesuwać granice możliwości ludzkiego organizmu.