Gość (37.30.*.*)
Temat jednodniowych głodówek powraca jak bumerang w rozmowach o zdrowym stylu życia, dietach i biohackingu. Dla jednych to magiczny sposób na „zresetowanie” organizmu, dla innych niebezpieczna moda, która nie ma nic wspólnego z nauką. Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku. Warto przyjrzeć się faktom, aby zrozumieć, co dzieje się z naszym ciałem, gdy na 24 godziny zrezygnujemy z przyjmowania posiłków.
Zacznijmy od najpopularniejszego hasła: „oczyszczanie z toksyn”. W świecie marketingu suplementów i rygorystycznych diet często sugeruje się, że nasze ciało to rodzaj „zbiornika”, w którym gromadzą się szkodliwe substancje, a głodówka działa jak silny detergent. Z biologicznego punktu widzenia jest to spore uproszczenie.
Za detoksykację organizmu odpowiadają przede wszystkim wątroba, nerki, płuca oraz skóra. Te organy pracują 24 godziny na dobę, niezależnie od tego, czy jemy, czy nie. Jednodniowa przerwa w jedzeniu nie sprawi nagle, że wątroba „wyrzuci” wszystkie zanieczyszczenia. Może jednak dać układowi pokarmowemu zasłużony odpoczynek. Kiedy nie musi on trawić kolejnych porcji jedzenia, energia może zostać przekierowana na procesy naprawcze i regeneracyjne, co prowadzi nas do fascynującego zjawiska, jakim jest autofagia.
Jednym z najsilniejszych argumentów naukowych przemawiających za krótkimi głodówkami jest proces autofagii. Termin ten pochodzi z greki i dosłownie oznacza „samozjadanie”. Brzmi to groźnie, ale w rzeczywistości jest to niezwykle pożądany mechanizm. Za odkrycie mechanizmów autofagii japoński naukowiec Yoshinori Ohsumi otrzymał w 2016 roku Nagrodę Nobla.
Podczas dłuższego braku dostaw energii z zewnątrz, komórki zaczynają identyfikować swoje uszkodzone lub stare elementy (np. wadliwe białka czy zużyte organelle) i poddają je recyklingowi. Można to porównać do generalnych porządków w domu, podczas których wyrzucamy stare graty, by zrobić miejsce na nowe. Badania sugerują, że u ludzi proces ten nasila się zazwyczaj po około 16–24 godzinach postu. Zatem jednodniowa głodówka jest momentem, w którym autofagia faktycznie zaczyna nabierać tempa, co może wspierać długowieczność i ogólną kondycję komórek.
Kolejnym aspektem jest wpływ postu na gospodarkę cukrową. Współczesna dieta, bogata w często spożywane węglowodany, sprawia, że poziom insuliny w naszej krwi jest niemal stale podwyższony. Może to prowadzić do insulinooporności, która jest prostą drogą do cukrzycy typu 2 i problemów z wagą.
Doba bez jedzenia pozwala poziomowi insuliny drastycznie spaść. To sygnał dla organizmu, by zaczął korzystać z zapasów energii zgromadzonych w tkance tłuszczowej (proces lipolizy). Regularne, krótkie posty mogą poprawić wrażliwość komórek na insulinę, co przekłada się na lepszą kontrolę apetytu i stabilniejszy poziom energii w ciągu dnia, gdy już wrócimy do jedzenia.
Wiele osób deklaruje, że po 24-godzinnym poście czuje niezwykłą jasność umysłu i przypływ energii. Czy to tylko efekt placebo? Niekoniecznie. Z ewolucyjnego punktu widzenia ma to sens – nasi przodkowie, gdy nie mogli znaleźć pożywienia, musieli być maksymalnie skupieni i sprawni, by je zdobyć. Za ten stan odpowiadają m.in. noradrenalina oraz BDNF (neurotroficzny czynnik pochodzenia mózgowego), który wspiera funkcje poznawcze i chroni neurony.
Z drugiej strony, początkujący mogą doświadczyć:
Zazwyczaj te negatywne objawy mijają po kilku takich próbach, gdy organizm uczy się sprawniej przełączać na spalanie tłuszczu.
Mimo wielu zalet, jednodniowy post nie jest rozwiązaniem uniwersalnym. Istnieją grupy osób, które powinny go unikać lub skonsultować się z lekarzem:
Wiele osób popełnia błąd, myśląc, że głodówka dotyczy też płynów. Wręcz przeciwnie! Podczas postu organizm szybciej pozbywa się wody i elektrolitów (wraz ze spadkiem insuliny nerki usuwają więcej sodu). Dlatego kluczowe jest picie dużej ilości wody, najlepiej z dodatkiem szczypty soli kłodawskiej lub himalajskiej oraz magnezu, aby uniknąć zawrotów głowy i skurczów mięśni.
Czy jednodniowa głodówka oczyszcza organizm? W sensie magicznego usunięcia „toksyn” – to raczej mit. Jednak w sensie biologicznym, poprzez aktywację autofagii, poprawę wrażliwości insulinowej i danie odpoczynku układowi trawiennemu – jest to jak najbardziej fakt poparty nauką.
Jeśli podchodzisz do tego z głową, dbasz o nawodnienie i nie traktujesz postu jako kary za przejedzenie, jednodniowa przerwa od jedzenia może stać się cennym narzędziem w dbaniu o zdrowie i lepsze samopoczucie. Pamiętaj jednak, że jeden dzień postu nie naprawi skutków złej diety stosowanej przez pozostałe sześć dni tygodnia. Kluczem zawsze pozostaje całokształt naszych nawyków żywieniowych.