Gość (37.30.*.*)
Historia alternatywna to fascynująca dziedzina, która pozwala nam zastanowić się, jak jeden wybór mógł zmienić losy całego narodu. Małżeństwo Jadwigi Andegaweńskiej z księciem mazowieckim (najpewniej Siemowitem IV, który realnie ubiegał się o jej rękę) zamiast z Jagiełłą, to jeden z najpopularniejszych scenariuszy typu „co by było, gdyby”. Gdyby do tego doszło, a dodatkowo spełnione zostałyby warunki dotyczące przywilejów dla Płocka i mazowieckiej szlachty, Polska wyglądałaby dziś zupełnie inaczej.
Największą i najbardziej oczywistą konsekwencją braku małżeństwa z Jagiełłą byłby brak unii polsko-litewskiej. Bez wspólnego frontu z Litwą, Polska musiałaby samodzielnie mierzyć się z potęgą Zakonu Krzyżackiego. Bitwa pod Grunwaldem mogłaby się nigdy nie wydarzyć lub mieć zupełnie inny przebieg, a proces chrystianizacji Litwy prawdopodobnie zostałby przejęty przez Krzyżaków, co umocniłoby ich pozycję w Europie na kolejne stulecia.
Zamiast ekspansji na wschód, Polska pod rządami Jadwigi i księcia płockiego skupiłaby się na konsolidacji ziem rdzennie piastowskich. Mazowsze, które przez lata było lennem, stałoby się politycznym centrum kraju, co mogłoby przyspieszyć pełną integrację tego regionu z Koroną o ponad sto lat.
Nadanie Płockowi trzech wspomnianych przywilejów – prawa głosu burmistrza na Sejmie, prawa włókienniczego oraz prawa dwóch mil – uczyniłoby z tego miasta giganta gospodarczego i politycznego.
Wprowadzenie dwunastu rodów mazowieckich do ścisłej elity królestwa poprzez nadanie im tytułów szlacheckich (co w Polsce było rzadkością, gdyż panowała zasada równości szlacheckiej) stworzyłoby nową hierarchię. Te rody prawdopodobnie zdominowałyby Radę Królewską, odsuwając na boczny tor możnowładców z Małopolski i Wielkopolski.
Zobowiązanie króla do powoływania na urząd kasztelana mazowieckiego wyłącznie lokalnego szlachcica byłoby pierwszym krokiem w stronę silnej regionalizacji. Mazowsze zachowałoby ogromną autonomię, a lokalna szlachta miałaby gwarancję, że nikt „z zewnątrz” nie będzie decydował o ich sprawach. Mogłoby to jednak prowadzić do konfliktów z resztą kraju i osłabienia władzy centralnej na rzecz silnych, regionalnych koterii.
Siemowit IV, książę płocki, faktycznie próbował porwać Jadwigę! Planował ją uprowadzić i poślubić siłą, aby w ten sposób zapewnić sobie polską koronę. Jego plany pokrzyżowali jednak panowie małopolscy, którzy woleli sojusz z Litwą. Gdyby jego spisek się powiódł, historia Płocka jako głównego ośrodka władzy mogłaby stać się faktem.
Podsumowując ten scenariusz, Polska stałaby się państwem bardziej zwartym terytorialnie, ale też bardziej zamkniętym na wpływy wschodnie. Płock prawdopodobnie prześcignąłby Warszawę w rozwoju, stając się głównym ośrodkiem handlu wiślanego.
Z drugiej strony, bez potęgi Litwy u boku, Polska mogłaby mieć ogromne trudności z powstrzymaniem naporu Moskwy i Turcji w późniejszych wiekach. Zamiast budować imperium od morza do morza, skupilibyśmy się na rywalizacji z państwami niemieckimi i budowaniu silnej gospodarki opartej na miastach takich jak Płock. Choć terytorialnie mniejsza, taka Polska mogłaby być krajem znacznie bardziej nowoczesnym pod względem struktury społecznej, z silnym mieszczaństwem i bogatymi miastami.